Dragon Ball Ż
Moderator: Moderatorzy
O to nowy odcinek. Postanowiłem wrócić do stylu pisania bardziej humorystycznego, niestety, po tym odcinku jeszcze tego nie widać ale po następnych już będzie. Jest on też trochę krószy niż zwykle ale trudno.
Miłego czytania
Odcinek 6
Ogromna, złota aura płonęła wokół ciała Mathewa, w jego oczach błyskała nienawiść. Czuł jak nowa moc rozpiera go, patrzył na chłopaka z blizną na twarzy. Chłopak w płaszczu, stał z mieczem w ręku, koniec ostrza dotykał klatki piersiowej Draco, który przestał krzyczeć. Mathew nie wiedział czy ma z nim szanse, nie myślał teraz o tym, z dziką furią rzucił się na Acera. Ten zdziwiony odchylił się lekko i uniknął ciosu, rozwścieczony Mathew zawrócił się. Dziesiątki uderzeń wymierzonych w twarz, nie dosięgło celu, Acer zgrabnymi ruchami ciała omijał je wszystkie bez większego wysiłku. Choć przemiana Mathewa dodała mu wiele sił to było za mało aby pokonać chłopaka z blizną. Mathew odskoczył zdyszany, zdesperowany złożył ręce u boku. Między jego dłońmi pojawiła się mała kula energii.
-Ka... – krzyknął Mathew, a kula zrobiła się większa – Me.. – urosła jeszcze bardziej – Hame... – teraz kula była olbrzymia. Światło z niej, oślepiało, energia podnosiła ogromne głazy w górę. Mathew zacisnął zęby, to moja ostatnia nadzieja, pomyślał, po czym krzyknął – HA! – wystawił ręce przed siebie. Ogromny strumień energii wystrzelił z jego rąk, pędził z niesamowitą szybkością w stronę Acera. Ten zamłynkował mieczem, po czym chwycił go mocno obiema rękami i ustawił pionowo przed sobą. Strumień energii uderzył w ostrze i rozdwoił się, ostrze miecza przecięło potężną Kamehamehę. Mathew stracił siły przestał wyrzucać z siebie moc, przemienił się z powrotem, nie miał sił aby utrzymać się na ssj. Padł na ziemię, jego przeciwnik patrzył się na niego. Nagle koło Acera pojawił się Shirre, w ręce trzymał Krisa. Rzucił go na ziemię, Kris był cały poobijany i we krwi, ledwo oddychał, nie miał sił się poruszyć.
-Ładnie Ignis – powiedział demon swoim nienaturalnym głosem – teraz trzeba ich wykończyć – mówił to głosem pełnym emocji jakby na to czekał całe życie. Acer stał u jego boku nawet się nie poruszając. Nagle przed jego oczami pojawił się znajomy chłopiec, ten którego Visue nazywał Księciem. Acer szeroko otworzył oczy, nie mógł zrozumieć co się dzieje. W oczach chłopca błysnęło, teraz oczy Acera nabierały życia znów stały błękitne, takie jak powinien mieć w stadium ssj. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że stoi koło demona, powoli przypominał sobie co się stało. Spojrzał na demona, uśmiechnął się, wolną ręką uderzył Shirre z całej siły w twarz. Siła uderzenia wyrzuciła demona daleko, chłopak w płaszczu podskoczył i poleciał za nim. Był bardzo pewny siebie, zbyt pewny. Shirre otrząsnął się z szoku, teraz nie pozwoli tak łatwo się uderzyć wyskoczył naprzeciwko saiyana, widać było, że demon jest potężniejszy. Ominął Acera i szybkim ruchem ręki posłał w niego ogromny język ognia. Acer trochę się osmalił ale zdołał uciec.
***
Koło leżącego Krisa pojawił się mały chłopiec, o krótkich blond włosach i niebieskich oczach. Stał i patrzył się na chłopaka, jakby na coś czekał. Kris był nieprzytomny, nie mógł widzieć tego dziwnego chłopca. Nagle chłopiec przemówił, jak zawsze głosem pełnym władczego tonu.
-Vergil – zaczął chłopiec – nadszedł czas, abyś otworzył oczy – powiedział to, a Kris otworzył oczy. Ale jego oczy były teraz inne. Biało niebieskie, wstawał powoli z głową spuszczoną w dół. Jego włosy zaczęły się robić białe, a wszystko wokół niego zaczęło zamarzać, w miejscu paznokci wyrosły mu szpony, jakby z lodu. Kiedy podniósł głowę, chłopca już nie było, ale na twarzy Krisa widać było uśmiech. Uśmiech demona który został uwolniony po kilku tysiącach lat.
***
Po pustyni szło dwóch chłopaków, nie odzywali się do siebie od jakiegoś czasu, byli podobnego wzrostu ale widać było po nich różnicę wieku. Starszy miał około dwudziestu lat, czarne włosy były zaczesane do tyłu. Szedł w płaszczu widocznie nad czymś rozmyślając. Drugi młodszy miał około 13 lat, włosy czarne stały do góry ale dwa kosmyki opadały mu na czoło. Ubrany był w obcisłe, niebieskie spodnie, i tego samego koloru koszulkę bez rękawów. Na nogach miał białe, wysokie buty, a na rękach długie, także białe rękawiczki. Szli tak w milczeniu gdy młodszy w końcu odezwał się.
-Treyu – zwrócił się do starszego chłopaka. Miał dziwny jakby podwójny głos – gdzie my tak właściwie idziemy? – zapytał. Chłopak nazwany Treyem zastanowił się chwile po czym odpowiedział.
-Przed siebie – stwierdził inteligentnie. Młodszy chłopak przez chwilę nie bardzo wiedział co powiedzieć, ale przełamał się.
-A konkretniej? – zapytał. Treyu znowu zamyślił się chwilę i odpowiedział.
-A konkretniej to nie wiem – odpowiedział. Jego rozmówca pokręcił głową i zagryzł wargi. Szli tak dalej jak to powiedział Treyu: przed siebie.
***
Kris leciał z niewiarygodną szybkością, zobaczył jak demon w poszarpanym ubraniu, walczy z chłopakiem w płaszczu. Uśmiechnął się, w jego ręce pojawił się długi sopel lodu, bardzo ostry sopel lodu. Rzucił go z całej siły, lodowe ostrze przeszyło bark demona który wrzasnął z bólu. Odwrócił się w jego oczach płonęła żądza mordu.
-Shivente – odezwał się – pożałujesz tego! – demona rzucił się na Krisa. Ale teraz kiedy nad ciałem chłopaka panował Vergil, Shirre miał większe problemy z pokonaniem go. Walczyli zaciekle, szedł cios za ciosem, wokół demona pojawiła się ognista aura, a wokół ciała Krisa wystrzeliła biała aura lodu. Mieli mniej więcej podobny poziom mocy ale Shirre nadal był potężniejszy. Kris wykonał parę szybkich gestów dłońmi, wystawił je przed siebie. Uderzył jedną ręką w ziemię. I nagle krzyknął.
-Seismic Wind! – po chwili zaczął wiać wiatr, który pędził w stronę Shirre. Jego aura znikła i wyleciał w górę, demon zaczął składać gesty do potężnego ataku ognia, już wystawiał ręce do ataku kiedy poczuł na twarzy but Acera. Siła uderzenia wyniosła go wysoko w górę. Acer wystawił ręce i zaczął wystrzeliwać dziesiątki pocisków ale żaden nie trafił w demona.
-Co to ma znaczyć?! – krzyknął demon który myślał, że Acer nie może trafić. Saiyan uśmiechnął się lekko. Teraz Shirre zauważył, że wszystkie pociski zatrzymały się wokół niego.
-Kakusan Yuudou Kikou Ha! – krzyknął Acer i złączył obie ręce. Wszystkie pociski wystrzeliły w stronę demona który nie zdążył zareagować. Wszystkie trafiły do celu, nastąpiła ogromna eksplozja. Ciało Shirre spadło na ziemię, Kris podszedł jeszcze do niego i zamroził w bryle lodu. Jednym uderzeniem pięści zniszczył bryłę, lód wraz a ciałem Shirre rozpadł się na kawałki które spłonęły. Chłopak kucnął i podniósł jakiś medalion, było to koło, a w nim jakiś symbol którego Acer nie znał. Spojrzał na Krisa, a raczej na Vergila, który uśmiechnął się i Kris znów stał się Krisem czyli miał czarne włosy i wyglądał jak Kris niestety znowu był nieprzytomny.
***
Dae wstał nie bardzo wiedział co się stało, na szczęście nie stracił przytomności i zaczynał sobie przypominać. Podszedł do krwawiącego Draco, nie ruszał się, młody saiyan przez chwilę przestraszył się, że jego przyjaciel nie żyje. Ale zauważył, że Draco oddycha, dał mu tabletkę, kiedy Draco ją połknął rana zrosła się trochę. Kiedy Dae podniósł głowę zobaczył cień postaci, kiedy się przyjrzał zobaczył, że to Acer. Na ramieniu niósł nieprzytomnego Krisa. Szedł ciężko widać też był wykończony. Doszedł do Daego, położył Krisa na ziemi i wyciągnął tabletkę. Włożył ją do ust Draco, teraz rana widocznie się zrosła.
-Mocno ciąłem – odezwał się Acer – za mocno. Blizna zostanie – powiedział jakby sam do siebie.
-Draco nie będzie płakał – powiedział z uśmiechem Dae – on jeszcze tym będzie szpanował. Jak z tego wyjdzie.
-Wyjdzie – powiedział Acer, wierzył w to. Po chwili Acer dał też tabletkę dla Krisa który zaczął się budzić. Złapał się za głowę i zaczął coś niezrozumiale bełkotać. Acer odszedł poszukać Mathewa, blondyn odzyskał już przytomność sam. Siedział opierając się o skałę, spojrzał na chłopaka w płaszczu, który podawał mu tą ampułkę którą dał innym.
-Nie trzeba przyda się na później – powiedział Mathew. Uśmiechnął się.
-Nieźle – powiedział nieznacznie uśmiechnięty Acer – osiągnąłeś ssj – dokończył. W tej chwili Mathew uśmiechnął się wyraźnie, w jego oczach zagrała duma.
-Jeszcze nie raz osiągnę – uśmiechnął się Mathew.
***
Kiedy wszyscy odzyskali przytomność, zdolność mowy i dobre samopoczucie zaczęli szczerą rozmowę która trwała do późnej nocy.
***
-Treyu! Patrz, tam ktoś jest! – powiedział nagle młody chłopiec. Starszy spojrzał na niego.
-Widzę – odpowiedział spokojnie Treyu. Młodszy spojrzał na niego jakby nie dowierzając, że to on jest jego towarzyszem podróży.
-No to chodźmy tam! – powiedział. Starszy tym razem nie zaszczycił go spojrzeniem. Ale odpowiedział.
-Jak chcesz, Rocky – powiedział to i skierowali swoje kroki w stronę kilku osób rozmawiających o czymś głośno.
Miłego czytania
Odcinek 6
Ogromna, złota aura płonęła wokół ciała Mathewa, w jego oczach błyskała nienawiść. Czuł jak nowa moc rozpiera go, patrzył na chłopaka z blizną na twarzy. Chłopak w płaszczu, stał z mieczem w ręku, koniec ostrza dotykał klatki piersiowej Draco, który przestał krzyczeć. Mathew nie wiedział czy ma z nim szanse, nie myślał teraz o tym, z dziką furią rzucił się na Acera. Ten zdziwiony odchylił się lekko i uniknął ciosu, rozwścieczony Mathew zawrócił się. Dziesiątki uderzeń wymierzonych w twarz, nie dosięgło celu, Acer zgrabnymi ruchami ciała omijał je wszystkie bez większego wysiłku. Choć przemiana Mathewa dodała mu wiele sił to było za mało aby pokonać chłopaka z blizną. Mathew odskoczył zdyszany, zdesperowany złożył ręce u boku. Między jego dłońmi pojawiła się mała kula energii.
-Ka... – krzyknął Mathew, a kula zrobiła się większa – Me.. – urosła jeszcze bardziej – Hame... – teraz kula była olbrzymia. Światło z niej, oślepiało, energia podnosiła ogromne głazy w górę. Mathew zacisnął zęby, to moja ostatnia nadzieja, pomyślał, po czym krzyknął – HA! – wystawił ręce przed siebie. Ogromny strumień energii wystrzelił z jego rąk, pędził z niesamowitą szybkością w stronę Acera. Ten zamłynkował mieczem, po czym chwycił go mocno obiema rękami i ustawił pionowo przed sobą. Strumień energii uderzył w ostrze i rozdwoił się, ostrze miecza przecięło potężną Kamehamehę. Mathew stracił siły przestał wyrzucać z siebie moc, przemienił się z powrotem, nie miał sił aby utrzymać się na ssj. Padł na ziemię, jego przeciwnik patrzył się na niego. Nagle koło Acera pojawił się Shirre, w ręce trzymał Krisa. Rzucił go na ziemię, Kris był cały poobijany i we krwi, ledwo oddychał, nie miał sił się poruszyć.
-Ładnie Ignis – powiedział demon swoim nienaturalnym głosem – teraz trzeba ich wykończyć – mówił to głosem pełnym emocji jakby na to czekał całe życie. Acer stał u jego boku nawet się nie poruszając. Nagle przed jego oczami pojawił się znajomy chłopiec, ten którego Visue nazywał Księciem. Acer szeroko otworzył oczy, nie mógł zrozumieć co się dzieje. W oczach chłopca błysnęło, teraz oczy Acera nabierały życia znów stały błękitne, takie jak powinien mieć w stadium ssj. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że stoi koło demona, powoli przypominał sobie co się stało. Spojrzał na demona, uśmiechnął się, wolną ręką uderzył Shirre z całej siły w twarz. Siła uderzenia wyrzuciła demona daleko, chłopak w płaszczu podskoczył i poleciał za nim. Był bardzo pewny siebie, zbyt pewny. Shirre otrząsnął się z szoku, teraz nie pozwoli tak łatwo się uderzyć wyskoczył naprzeciwko saiyana, widać było, że demon jest potężniejszy. Ominął Acera i szybkim ruchem ręki posłał w niego ogromny język ognia. Acer trochę się osmalił ale zdołał uciec.
***
Koło leżącego Krisa pojawił się mały chłopiec, o krótkich blond włosach i niebieskich oczach. Stał i patrzył się na chłopaka, jakby na coś czekał. Kris był nieprzytomny, nie mógł widzieć tego dziwnego chłopca. Nagle chłopiec przemówił, jak zawsze głosem pełnym władczego tonu.
-Vergil – zaczął chłopiec – nadszedł czas, abyś otworzył oczy – powiedział to, a Kris otworzył oczy. Ale jego oczy były teraz inne. Biało niebieskie, wstawał powoli z głową spuszczoną w dół. Jego włosy zaczęły się robić białe, a wszystko wokół niego zaczęło zamarzać, w miejscu paznokci wyrosły mu szpony, jakby z lodu. Kiedy podniósł głowę, chłopca już nie było, ale na twarzy Krisa widać było uśmiech. Uśmiech demona który został uwolniony po kilku tysiącach lat.
***
Po pustyni szło dwóch chłopaków, nie odzywali się do siebie od jakiegoś czasu, byli podobnego wzrostu ale widać było po nich różnicę wieku. Starszy miał około dwudziestu lat, czarne włosy były zaczesane do tyłu. Szedł w płaszczu widocznie nad czymś rozmyślając. Drugi młodszy miał około 13 lat, włosy czarne stały do góry ale dwa kosmyki opadały mu na czoło. Ubrany był w obcisłe, niebieskie spodnie, i tego samego koloru koszulkę bez rękawów. Na nogach miał białe, wysokie buty, a na rękach długie, także białe rękawiczki. Szli tak w milczeniu gdy młodszy w końcu odezwał się.
-Treyu – zwrócił się do starszego chłopaka. Miał dziwny jakby podwójny głos – gdzie my tak właściwie idziemy? – zapytał. Chłopak nazwany Treyem zastanowił się chwile po czym odpowiedział.
-Przed siebie – stwierdził inteligentnie. Młodszy chłopak przez chwilę nie bardzo wiedział co powiedzieć, ale przełamał się.
-A konkretniej? – zapytał. Treyu znowu zamyślił się chwilę i odpowiedział.
-A konkretniej to nie wiem – odpowiedział. Jego rozmówca pokręcił głową i zagryzł wargi. Szli tak dalej jak to powiedział Treyu: przed siebie.
***
Kris leciał z niewiarygodną szybkością, zobaczył jak demon w poszarpanym ubraniu, walczy z chłopakiem w płaszczu. Uśmiechnął się, w jego ręce pojawił się długi sopel lodu, bardzo ostry sopel lodu. Rzucił go z całej siły, lodowe ostrze przeszyło bark demona który wrzasnął z bólu. Odwrócił się w jego oczach płonęła żądza mordu.
-Shivente – odezwał się – pożałujesz tego! – demona rzucił się na Krisa. Ale teraz kiedy nad ciałem chłopaka panował Vergil, Shirre miał większe problemy z pokonaniem go. Walczyli zaciekle, szedł cios za ciosem, wokół demona pojawiła się ognista aura, a wokół ciała Krisa wystrzeliła biała aura lodu. Mieli mniej więcej podobny poziom mocy ale Shirre nadal był potężniejszy. Kris wykonał parę szybkich gestów dłońmi, wystawił je przed siebie. Uderzył jedną ręką w ziemię. I nagle krzyknął.
-Seismic Wind! – po chwili zaczął wiać wiatr, który pędził w stronę Shirre. Jego aura znikła i wyleciał w górę, demon zaczął składać gesty do potężnego ataku ognia, już wystawiał ręce do ataku kiedy poczuł na twarzy but Acera. Siła uderzenia wyniosła go wysoko w górę. Acer wystawił ręce i zaczął wystrzeliwać dziesiątki pocisków ale żaden nie trafił w demona.
-Co to ma znaczyć?! – krzyknął demon który myślał, że Acer nie może trafić. Saiyan uśmiechnął się lekko. Teraz Shirre zauważył, że wszystkie pociski zatrzymały się wokół niego.
-Kakusan Yuudou Kikou Ha! – krzyknął Acer i złączył obie ręce. Wszystkie pociski wystrzeliły w stronę demona który nie zdążył zareagować. Wszystkie trafiły do celu, nastąpiła ogromna eksplozja. Ciało Shirre spadło na ziemię, Kris podszedł jeszcze do niego i zamroził w bryle lodu. Jednym uderzeniem pięści zniszczył bryłę, lód wraz a ciałem Shirre rozpadł się na kawałki które spłonęły. Chłopak kucnął i podniósł jakiś medalion, było to koło, a w nim jakiś symbol którego Acer nie znał. Spojrzał na Krisa, a raczej na Vergila, który uśmiechnął się i Kris znów stał się Krisem czyli miał czarne włosy i wyglądał jak Kris niestety znowu był nieprzytomny.
***
Dae wstał nie bardzo wiedział co się stało, na szczęście nie stracił przytomności i zaczynał sobie przypominać. Podszedł do krwawiącego Draco, nie ruszał się, młody saiyan przez chwilę przestraszył się, że jego przyjaciel nie żyje. Ale zauważył, że Draco oddycha, dał mu tabletkę, kiedy Draco ją połknął rana zrosła się trochę. Kiedy Dae podniósł głowę zobaczył cień postaci, kiedy się przyjrzał zobaczył, że to Acer. Na ramieniu niósł nieprzytomnego Krisa. Szedł ciężko widać też był wykończony. Doszedł do Daego, położył Krisa na ziemi i wyciągnął tabletkę. Włożył ją do ust Draco, teraz rana widocznie się zrosła.
-Mocno ciąłem – odezwał się Acer – za mocno. Blizna zostanie – powiedział jakby sam do siebie.
-Draco nie będzie płakał – powiedział z uśmiechem Dae – on jeszcze tym będzie szpanował. Jak z tego wyjdzie.
-Wyjdzie – powiedział Acer, wierzył w to. Po chwili Acer dał też tabletkę dla Krisa który zaczął się budzić. Złapał się za głowę i zaczął coś niezrozumiale bełkotać. Acer odszedł poszukać Mathewa, blondyn odzyskał już przytomność sam. Siedział opierając się o skałę, spojrzał na chłopaka w płaszczu, który podawał mu tą ampułkę którą dał innym.
-Nie trzeba przyda się na później – powiedział Mathew. Uśmiechnął się.
-Nieźle – powiedział nieznacznie uśmiechnięty Acer – osiągnąłeś ssj – dokończył. W tej chwili Mathew uśmiechnął się wyraźnie, w jego oczach zagrała duma.
-Jeszcze nie raz osiągnę – uśmiechnął się Mathew.
***
Kiedy wszyscy odzyskali przytomność, zdolność mowy i dobre samopoczucie zaczęli szczerą rozmowę która trwała do późnej nocy.
***
-Treyu! Patrz, tam ktoś jest! – powiedział nagle młody chłopiec. Starszy spojrzał na niego.
-Widzę – odpowiedział spokojnie Treyu. Młodszy spojrzał na niego jakby nie dowierzając, że to on jest jego towarzyszem podróży.
-No to chodźmy tam! – powiedział. Starszy tym razem nie zaszczycił go spojrzeniem. Ale odpowiedział.
-Jak chcesz, Rocky – powiedział to i skierowali swoje kroki w stronę kilku osób rozmawiających o czymś głośno.
Ja (1-09-2008 12:44)
kolumb wszedł na twoją starą i myślał że to ameryka
Pepek (1-09-2008 12:46)
A po Twojej doszedl do Indii i Antarktydy
kolumb wszedł na twoją starą i myślał że to ameryka
Pepek (1-09-2008 12:46)
A po Twojej doszedl do Indii i Antarktydy
- BH Daimaouji
- SSJ 5
- Posty: 6009
- Rejestracja: czw gru 02, 2004 6:04 pm
O dzieki ze napisales mi na PW ze uzyles ataku Piccolo jr BTW keidy "Mateusz" nauczyl sie Kamehamehy i od kogo?
Ostatnio zmieniony sob kwie 21, 2007 1:58 pm przez BH Daimaouji, łącznie zmieniany 1 raz.
Piszcie do mnie BH , nie BH Daimaouji
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
Chyba MateuszBH Daimaouji pisze:O dzieki ze napisales mi na PW ze uzyles ataku Piccolo jr BTW keidy "Metausz" nauczyl sie Kamehamehy i od kogo?
Nie wnikaj, tajemnice scenariusza xD (sam nie wiem, ważne, że umie xD)
Nie ma sprawy xD
Ja (1-09-2008 12:44)
kolumb wszedł na twoją starą i myślał że to ameryka
Pepek (1-09-2008 12:46)
A po Twojej doszedl do Indii i Antarktydy
kolumb wszedł na twoją starą i myślał że to ameryka
Pepek (1-09-2008 12:46)
A po Twojej doszedl do Indii i Antarktydy
- BH Daimaouji
- SSJ 5
- Posty: 6009
- Rejestracja: czw gru 02, 2004 6:04 pm
Jak chceszAcer pisze:Nie wnikaj, tajemnice scenariusza (sam nie wiem, ważne, że umie)BH Daimaouji pisze:O dzieki ze napisales mi na PW ze uzyles ataku Piccolo jr BTW keidy "Mateusz" nauczyl sie Kamehamehy i od kogo?
Piszcie do mnie BH , nie BH Daimaouji
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019











