Jak podchodzicie do nauki? Uważacie, że jest przydata w życiu??
W mojej osobistej opinii naulka jest nieodłącznym elementem życia. Dzięki niej można wybrnąć z trudnych sytuacji życiowych. Często osoby mądrzejsze łatwiej nawiązują kontakty, dzięki możliwości rozmowy na rózne tematy. Osoba mądra jest takżę bardziej ceniona jako pracwonik i ma większe szanse na sukces. Obecnie większość nastolatków ma szkole w dupie. Niestety to co jest przyczyną ich "chluby" nie przyniesie im potem poplarności, gdyż dorośli ludzie mają inną hierarchię wartości.
Sam niejednokrotnie knląłem na szkołe, na naukę, ale mimo to zacisnąłem pięści i brnąłem dalej. Co nas nie zabije to nas wzmocni. Z tą sentecją zgadzam się w pełni. Zreszta jak mówią-"Głupota nie jest pwoodem do dumy".
Pozdrawiam
Kris (18-07-2008 22:04)
Ja marzę, aby zobaczyć Pepsona bez koszuli *_*
Hmmm, ktoś powie, że nie lubi się uczyć, a nawet nie wie, że siedząc na podwórku, patrząc na przyrode uczy się! Nauka to nie tylko to, czego uczymy się w szkole. W szkole uczymy się rzeczy, które odkryli już inni, jakby uczymy się na ich błędach, a czasem poszerzamy to, czego oni nie zdołali.
A jeżeli chodzi o szkołę: Uważam to za głupotę. Ja osobiście CHCE się uczyć i uczę się, na swój sposób. Jednak nie chce uczyć się WSZYSTKIEGO na raz! Po kolei, po trochu, do tego po co Mi jakieś głupie stopnie, skoro liczy się ogół wiedzy? Ja nie wiem, jak musieli się czuć nauczyciele, którzy dali mi trójke na koniec roku w gimnazjum, gdy później miałem 41/50 z mat-przyr i 44/50 z humanistycznego... Przecież Ja uczyłem się lepiej od wielu osób, tylko oceny miałem gorsze. Ale cóż, takie życie...
A co do samej nauki: Polecam się uczyć, ale nie tylko w szkole. Spróbujcie czasem poszerzyć swoją wiedzę poza szkołą, Ja na przykład nie interesuje się za bardzo geografią, chemią i paroma innymi przedmiotami, ale jak dorwałem w domu książke, to nie mogłem się oderwać! Czytałem i wszystkie nowe informacje od razu utknęły Mi w pamięci! A potem moge się tylko cieszyć z nich, bo w jakimś stopniu jestem inny, lepszy, wiem więcej i umiem tą wiedzę zastosować.
Jak też ogólnie wiadomo, są dwie rzeczy, które powinny towarzyszyć nauce: Dyscyplina i kultura. Ja osobiście zrezygnowałbym z pierwszej, ale druga jest dla Mnie czymś wyższym. Spróbujcie komuś wyjaśnić coś szybko lub w nerwach, a dla różnicy powoli i kulturalnie.
Do tego sztuka asertywności, czyli nie tylko sztuka odmawiania, ale także wymowy w taki sposób, by nie urazić NIKOGO! I to wszystko było osiągnięte dzięki nauce.
Ktoś powie: "A po co Mi nauka, nauką dzieci nie nakarmie". Częściowo ma racje, ale tylko częściowo. Zagłębiając tajniki psychologii i j. polskiego może nauczyć się manipulacji! Tak, to prawda, później gdyby starał się o jakąkolwiek pracę, nie ważne, czy ma doświadczenie, czy nie, to może, tak jakby, zmusić pracodawcę, do dania mu pracy!(częściowo tego używają politycy...)
Do tego sytuacja inna: Wypadek, potrzebna pomoc. Byłeś na kursach pomocy - pomożesz, uratujesz komuś życie. Albo lepiej: Jest wypadek, jest ekipa pomocnicza, a Ty jeszcze jej pomagasz, bo jesteś inżynierem i wiesz, że oprócz zagrożenia życia poszkodowanego jest jeszcze zagrożenie typu: zawalenie się budynku, czy inne! Co więcej, możesz temu zapobiec!
Ludzie też mówią, bo często to słyszę, "Najważniejsze jest mieć papier". Częściowo tak, ale przecież prędzej, czy później prawda wyjdzie na jaw, inni dowiedzą się czegoś o nas i wtedy Oni będą nas oceniać nie za dobrze, jako kombinatora, kłamce, czy bóg jeden wie jak.
Oczywiście nie zmuszam nikogo do nauki, broń boże! Jeśli ktoś się nie chce uczyć, to nic na siłe, jeżeli ma plany na życie, to niech je realizuje. Ale niech zastanowi się, co by dała mu wiedza w jego życiu...
Dae pisze:A jeżeli chodzi o szkołę: Uważam to za głupotę. Ja osobiście CHCE się uczyć i uczę się, na swój sposób. Jednak nie chce uczyć się WSZYSTKIEGO na raz! Po kolei, po trochu, do tego po co Mi jakieś głupie stopnie, skoro liczy się ogół wiedzy? Ja nie wiem, jak musieli się czuć nauczyciele, którzy dali mi trójke na koniec roku w gimnazjum, gdy później miałem 41/50 z mat-przyr i 44/50 z humanistycznego... Przecież Ja uczyłem się lepiej od wielu osób, tylko oceny miałem gorsze. Ale cóż, takie życie...
Tak Dae, tu muszę przyznać Ci rację. Uczymy się nie dla szkoły lecz dla życia. Mimo to niestety do tej szkoły trzeba uczęszczać. Masz racje, rakże w stopniach. Nauczyciele to ludzie, którym słowo empatia i obiektywność nic nie mówi.
Dae pisze:Do tego sztuka asertywności, czyli nie tylko sztuka odmawiania, ale także wymowy w taki sposób, by nie urazić NIKOGO! I to wszystko było osiągnięte dzięki nauce.
Tak, też bardzo cenię tą sztukę.
Dae pisze:Ludzie też mówią, bo często to słyszę, "Najważniejsze jest mieć papier". Częściowo tak, ale przecież prędzej, czy później prawda wyjdzie na jaw, inni dowiedzą się czegoś o nas i wtedy Oni będą nas oceniać nie za dobrze, jako kombinatora, kłamce, czy bóg jeden wie jak.
"Jest jedna osoba na świecie, której człowiek nie oszuka. Człowiek nei oszuka samego siebie". To jest całkowita prawda. Papier to papier, a świadomośc to już coś innego.
Dae pisze:Hmmm, ktoś powie, że nie lubi się uczyć, a nawet nie wie, że siedząc na podwórku, patrząc na przyrode uczy się! Nauka to nie tylko to, czego uczymy się w szkole. W szkole uczymy się rzeczy, które odkryli już inni, jakby uczymy się na ich błędach, a czasem poszerzamy to, czego oni nie zdołali.
Kolejny raz przynzaję racje. Zycie jest sztuką wyboru, a takżę drogą. Podczas tej drogi poznajem nowe rzeczy i uświadczamy nowych doświadczeń. Uczymy się przez całe życie.
Dae pisze:Do tego sytuacja inna: Wypadek, potrzebna pomoc. Byłeś na kursach pomocy - pomożesz, uratujesz komuś życie. Albo lepiej: Jest wypadek, jest ekipa pomocnicza, a Ty jeszcze jej pomagasz, bo jesteś inżynierem i wiesz, że oprócz zagrożenia życia poszkodowanego jest jeszcze zagrożenie typu: zawalenie się budynku, czy inne! Co więcej, możesz temu zapobiec!
Ja stosuje w szkole zasade 3z( Bart ma 4z, ale to już inna historia:P)- zakuć zdać, zapomnieć. Pamiętam tylko ważne rzeczy, takie co mogą przydać się do rozmowy. Jak widać podałeś bardzo życiowy przykład, ale z drugiej strony takie rzeczy nei dzieją się codziennie. Ja od siebie dodałbym np. wiedza o szkłądzie nikotyny, alkoholu, dragów, czytając niektóe wypociy z czego jest to zrobione, to aż się odechciewa.
Kris (18-07-2008 22:04)
Ja marzę, aby zobaczyć Pepsona bez koszuli *_*