Problemy
Moderator: Moderatorzy
- Dragon Fist
- A True Dragon
- Posty: 856
- Rejestracja: czw paź 13, 2005 3:19 pm
- Lokalizacja: Złotów
Problemy
Nie wiem już co mam ze sobą zrobić, zawodzę wszystkich i zawsze... Moje życie łamie się, nie ma już pięknych momentów, najprawdopodobniej będę zmuszony zakończyć związek z moją Dziewczyną, ponieważ nie wytrzymuję już psychicznie nakładanego na mnie obciążenia... Trzeba się wyżalić... Jestem chyba po prostu niedowartościowany- nie wiem dlaczego nic mi nie wychodzi- wiem za to, że te wszystkie przykrości nie są tylko moją winą...
Staram się jak mogę, każdego dnia- chyba staram się za bardzo... Nie ma lekarstwa na taki smutek, potrzebuję za to pocieszenia: jak skończyć związek bezboleśnie? Nie chcę się wcale rozstawać z moją Dziewczyną, nie chcę Jej też ranić, ale czasem zauważam że jest szczęśliwasza beze mnie i że nie stara się o to, abym był szczęśliwy. Ona chyba myśli tylko o swoim szczęściu, co sprowadza mnie do kompletnej depresji, ponieważ wiązałem z Nią plany na przyszłość, chciałem dawać Jej szczęście i miłość, a Ona brała ciągle nie dawając nic w zamian... Nie wiem co mam myśleć o życiu, nie chciałbym uprzedzić się do Dziewczyn i chciałbym móc dalej kochać, nawet jeżeli skończy się ten epizod mojego życia... Chcę trafić na osobę która będzie potrafiła podziękować mi swoim postępowaniem za to co dla Niej robię...
Mimo wszelkich starań wycierpiałem już tyle, że przekracza to ludzkie pojęcie... Nie wiem dlaczego jeszcze żyję! Nie myślę o śmierci już więcej, ponieważ chcę jeszcze przeżyć piękne lata i dożyć starości, móc cały czas kochać i ufać... Byćmoże to i ja byłem prowodyrem kłótni, lecz zawsze miałem 100%-owo racjonalne uzasadnienie. Staram się dawać ludziom szczęście, a jednak nie wychodzi, wszystkich unieszczęśliwiam- przez to sam jestem bardzo przygnębiony... Nie wiem co jeszcze powiedzieć, może Wy mimo iż jesteście tylko osobami siedzącymi przed swoimi komputerami po drugiej stronie sieci, będziecie potrafili mi jakoś pomóc...
Staram się jak mogę, każdego dnia- chyba staram się za bardzo... Nie ma lekarstwa na taki smutek, potrzebuję za to pocieszenia: jak skończyć związek bezboleśnie? Nie chcę się wcale rozstawać z moją Dziewczyną, nie chcę Jej też ranić, ale czasem zauważam że jest szczęśliwasza beze mnie i że nie stara się o to, abym był szczęśliwy. Ona chyba myśli tylko o swoim szczęściu, co sprowadza mnie do kompletnej depresji, ponieważ wiązałem z Nią plany na przyszłość, chciałem dawać Jej szczęście i miłość, a Ona brała ciągle nie dawając nic w zamian... Nie wiem co mam myśleć o życiu, nie chciałbym uprzedzić się do Dziewczyn i chciałbym móc dalej kochać, nawet jeżeli skończy się ten epizod mojego życia... Chcę trafić na osobę która będzie potrafiła podziękować mi swoim postępowaniem za to co dla Niej robię...
Mimo wszelkich starań wycierpiałem już tyle, że przekracza to ludzkie pojęcie... Nie wiem dlaczego jeszcze żyję! Nie myślę o śmierci już więcej, ponieważ chcę jeszcze przeżyć piękne lata i dożyć starości, móc cały czas kochać i ufać... Byćmoże to i ja byłem prowodyrem kłótni, lecz zawsze miałem 100%-owo racjonalne uzasadnienie. Staram się dawać ludziom szczęście, a jednak nie wychodzi, wszystkich unieszczęśliwiam- przez to sam jestem bardzo przygnębiony... Nie wiem co jeszcze powiedzieć, może Wy mimo iż jesteście tylko osobami siedzącymi przed swoimi komputerami po drugiej stronie sieci, będziecie potrafili mi jakoś pomóc...
Borys... Ja nawet nigdy nie miałem dziewczyny, ehhh...
Wiesz co Borys? Jesteśmy w tej samej sytuacji. Zawsze pocieszamy innych, pomagamy im, dajemy z siebie wszystko dla kogoś, nie otrzymując nic w zamian... To poważny problem...
Ale cóż, tacy już jesteśmy. Skrywamy nasze smutki pocieszając innych, sprawia nam to satysfakcję...
Ja też mam powód dla którego jeszcze żyję. Kocham życie i naprawde jest dla Mnie ważne, nie ważne czy chodzi o Moje życie, czy o czyjeś. Poprostu, życie to największa wartość...
Mimo wszystko zawsze wiemy najlepiej - to jest prawda, pouczamy innych, to naprawde działa. Ale w naszym przypadku boimy się, boimy się zrobić coś, co radzimy innym. Nie mamy odwagi, albo nie myślimy nawet o tym. Mamy zamknięte oczy...
Jednak nadejdą lepsze czasy, muszą nadejść, wszystko ma swoją cene, ale za wszystko jest nagroda. Coś, za coś - zasada alchemii. Równa wymiana. Dajesz jak najwięcej z siebie, może kiedyś do Ciebie to wróci, a może wróciło, ale tego nie widzisz...
Życze Ci oczywiście jak najlepiej i szczerze mówiąc, gdyby zaszły u Ciebie takie zmiany jak u Mnie kilka lat temu, to nie byłoby tego problemu. Ja poprostu już się niczym nie przejmuje, niczym...
Wiesz co Borys? Jesteśmy w tej samej sytuacji. Zawsze pocieszamy innych, pomagamy im, dajemy z siebie wszystko dla kogoś, nie otrzymując nic w zamian... To poważny problem...
Ale cóż, tacy już jesteśmy. Skrywamy nasze smutki pocieszając innych, sprawia nam to satysfakcję...
Ja też mam powód dla którego jeszcze żyję. Kocham życie i naprawde jest dla Mnie ważne, nie ważne czy chodzi o Moje życie, czy o czyjeś. Poprostu, życie to największa wartość...
Mimo wszystko zawsze wiemy najlepiej - to jest prawda, pouczamy innych, to naprawde działa. Ale w naszym przypadku boimy się, boimy się zrobić coś, co radzimy innym. Nie mamy odwagi, albo nie myślimy nawet o tym. Mamy zamknięte oczy...
Jednak nadejdą lepsze czasy, muszą nadejść, wszystko ma swoją cene, ale za wszystko jest nagroda. Coś, za coś - zasada alchemii. Równa wymiana. Dajesz jak najwięcej z siebie, może kiedyś do Ciebie to wróci, a może wróciło, ale tego nie widzisz...
Życze Ci oczywiście jak najlepiej i szczerze mówiąc, gdyby zaszły u Ciebie takie zmiany jak u Mnie kilka lat temu, to nie byłoby tego problemu. Ja poprostu już się niczym nie przejmuje, niczym...
Ehhh, w takim momencie jak ten patrze z daleka, przez mury, kilometry wgłąb charakteru Borysa i jest Mi smutno... Potem myśle o życiu, świecie, okrucieństwie i szczęściu, którego nie zastałem... A na koniec... Na koniec patrze na siebie i robi Mi się nie dobrze...bobercik pisze:Po rozmowie telefonicznej z Borysem czułem się tak smutno. Bardzo smutnoSzkoda mi go było, ale będzie lepiej uwierz mi!
Ale szczerze mówiąc wierze, że wszystko uczy. Każde zdarzenie czegoś uczy, czyni nas silniejszymi. "Co Cię nie zabije, to Cie wzmocni" - cała prawda...
I licze na to, że za niedługo nastaną lepsze czasy... Chociaż co Ja mówie, za niedługo szkoła...
Oj tak, może forum powinno nosić nazwe: "Przystań dla samotnych"?bobercik pisze:Dokładnie Dae. Też po rozmowie z nim pomyślałem o sobie. O tym że nigdy nie doznałem prawdziwego uczucia. O tym że zawsze jestem sam......smutne jest życie....
Szczerze mówiąc wiem, co znaczy zakochać się... Wiem, bo sam to przeżyłem, ale mam np.: wielki problem... JESTEM NIEŚMIAŁY W STOSUNKU DO PŁCI PRZECIWNEJ!!!
Ehhh... Mam nadzieje, że kiedyś, jak najszybciej, kłopoty wszystkie się skończą...
Borys nie możesz się użalać nad sobą .Starasz się uszczęśliwiać ludzi ,ale czy tego właśnie chcesz ,szczęścia innych kosztem swojego własnego ,jeśli tak to nie jest właściwa droga .Jeśli twoja wybranka jest próżna i chcesz własnego szczęścia ,gdzie twoje sie dla niej nie liczy oznacza to ,że to jeszcze nie jest ''TA'' osoba .Szczęściem jest dla niektórych szczęście innych co daje poczucie szczęścia osobie uszczęśliwiającej ,ale każdy potrzebuje być uszczęśliwionym od drugiej osoby ,chociaż by i słowem jednym .Nie zadawaj sobie bólu ,tylko dlatego ,żeby nie urazić czy nie zranić drugiej osoby ,jak widać twoje dziewczyna nie jest tego wart ,skoro nie potrafi zrozumieć ciebie .Ona nie jest twoja dziewczyną tylko ty jej chłopakiem ,musisz podjąć decyzję czy chcesz tak dalej żyć czy szukać tej jedynej pośród promieni świata .
Uwertura...


- Dragon Fist
- A True Dragon
- Posty: 856
- Rejestracja: czw paź 13, 2005 3:19 pm
- Lokalizacja: Złotów
Próbowałem Ją zmienić, spotkałem się z piekłem... Wszystko skończyło się dzisiejszego ranka, kiedy przyjechałem do Niej i padłem na kolana w błaganiu o ostatnią szansę a Ona powiedziała żebym wszedł z Nią do góry, rozmawialiśmy, płakałem i klęczałem, błagałem i łkałem, ale nic to nie zmieniło... Wypowiadałem takie słowa po których każdy by się zlitował ale Ona chciała postawić na swoim i się rozstać... Teraz jestem załamany, ponieważ naprawdę Ją kochałem... Kiedy powiedziała "chcę zapomnieć o tym że Cię kochałam" to nie mogłem oddychać, teraz też nie mogę... Nic już nie ma dla mnie sensu...
- BH Daimaouji
- SSJ 5
- Posty: 6009
- Rejestracja: czw gru 02, 2004 6:04 pm
Piotrek nie mow na niego "Borys" , brzmi to tak Rosyjsko i ja jak i Tomek nie lubimi tego imieniaBorys
Borys pozwolił Mi tak na siebie mówić i nawet zwracał Mi uwage, jak mówiłem do niego Tomek, więc już zostanie Borys ^^ Dla Mnie to i tak japońsko brzmi - Dae
Heh
Ostatnio zmieniony pt sie 18, 2006 6:23 pm przez BH Daimaouji, łącznie zmieniany 3 razy.
Piszcie do mnie BH , nie BH Daimaouji
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
Jak napisałem w moim poście ona była nie warta ciebie .Nie ma sensu sobie nią zawracać głowy .Jak możesz kochać osobę ,która chce o tym zapomnieć .To jeszcze nie ''TA'' osoba .Nie możesz się tak zadręczać ,widać ,że nie zależało jej na tobie .Pamiętaj ,że nam twoim przyjaciołom o kolegom na tobie zależy ,więc czerp z tego radość i czekaj na tą jedyną .
Uwertura...










