Login:
Hasło:
-|| Anime Forever ||- Dragon Ball Nao Anime & Emulation Site SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER
SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER
SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER
 
 

Kyra

Rasa: Saiya-jin czystej krwi
Płeć: Męska
Wiek: 26 lat
Charakter: Zły - Tyran

Historia: Mam Na Imię Kyra Jestem Synem Akiry I Pantshi mam również brata ma na imię Takiro (mam również Starszą od siebie siostrę której dobrze nie znam wiem ze ma na imię Mira i znajduje się na południe od MarSary) jesteśmy Saiyanami i mieszkami na Planecie Itrix zamieszkało też przez inne rodziny saiyanskie.Pewnego dnia gdy razem z Bratem ćwiczyliśmy sztuki walki na naszą planetę przybyli jacyś dziwni ludzie nie widziałem ich twarzy ponieważ mieli jakieś dziwne kombinezony kiedy jeden saiyanski wojownik podszedł do nich zaatakowali go i zabili bez chwili wahania wszyscy wojownicy saiyansy ruszyli na pomoc saiyanowi zaczęła się okrutna walka mój ojciec i brat też walczyli bo kilku godzinach walki prawie wszyscy mieszkańcy Itrix Nie żyli tylko mi sie udało uciec kapsuło nie wiedziałem gdzie lecę byłem bardzo zdenerwowany ale i za razem nie widziałem co się z mna dzieje po kilku godzinach lotu dotarłem na planetę zwaną nim ex mieszkali na nich ludzie podobni do nameczan lecz nie byli nimi gdy wyszedłem z kapsuły zobaczyłem jakiś ludzi i zemdlałem.Gdy się obudziłem bylem w jakimś domu podszedł do mnie wódz ludu Imeków i powiedział że byłem w bardzo złym stanie ale jest już wszystko ze mną dobrze gdy wstałem i wyszedłem na zewnątrz zobaczyłem jak Imecy trenują sztuki walki spytałem czy są silni ich wódz odpowiedział mi że są silniejsi od ludu saiyanskiego powiedziałem im że ja jestem saiynem i opowiedziałem mu co się stał na mojej planecie
gdy skąnczyłem powiedział że mogę u nich zamieszkać i razem z nimi trenować.Po kilku latach spokojnego życia na planetę z mowu przybyli ci sami ludzie wódz imeków powiedział mi że to są Ice.. i dostał pociskiem Ki byłem bardzo zły w gniewie zabijałem coraz więcej przeciwników kiedy usłyszałem jesteście przeklęci na wieki wasz lud Icerów kiedyś przestanie Istnieć wtedy wiedziałem że to oni są odpowiedzialni za to co zrobili na mojej rodzinnej planecie kiedy zabiliśmy wszystkich icerów dowiedziałem się że na Planecie Eridani mieszka bardzo silny Icer Snefers i jest synem Senefersa szybko pożegnałem się z Imekami i Poleciałem na planetę Eridani gdy doleciałem na miejsce spytałem się czy mieszkają tu jacyś icerzy odpowiedzieli mi że już tu nie mieszkają byłem bardzo zły postanowiłem znaleźć sobie jakoś prace co będzie dalej to się okaże..


Kiedy Pracowałem Spokojnie Na Lotnisku Usłyszałem Krzyk Kobiety Kiedy Się odwróciłem zobaczyłem jak jakiś podejrzany mężczyzna ciągnie niewinną kobietę że sobą na dach Lotniska, bez namysłu udałem się za nimi kiedy wchodziłem już na dach ktoś na mnie wpadł nie wiem kto to był ale szybko się z nimi zaprzyjaźniłem
Kiedy weszliśmy na dach zobaczyliśmy jak ten Mężczyzna podcina jego nożem gardło
i z rzuca ja z dachu budynku Lotniska szybko oczywiście za nią skoczyłem lecz gdy ją złapałem ona już nie żyła umarła mi na rękach zostawiłem jej ciało na ziemi i szybko wróciłem na dach lotniska.Gdy wróciłem na dach moi towarzyszę już prowadzili walkę postanowiłem im pomóc po długiej walce gdy jeden z moich przyjaciół chwycił mocną przeciwnika i skoczył nim razem z dachu budynku i przy samej ziemi puścił go z ogromną siło na dole czekała policja zabrali nas i tego mężczyznę Na posterunek po krótkiej chwili dotarliśmy na miejsce gdy szliśmy podziemnym garażem zobaczyliśmy zakapturzoną postać za kolumną lecz gdy ją minęliśmy już tego osobnika nie było kiedy dotarliśmy na posterunek zaczęli nas przesłuchiwać przesłuchiwał nas agent Sayan z dziwiło mnie to trochę bo jego nazwisko kojarzyło mi się z moją rasą sayianów i myślałem że wszyscy nie żyją oprócz mnie, po kilku godzinach zamknęli nas w celi i po godzinie czasu wszedł
policjant i powiedział że możemy iść na stołówkę więzienną poszliśmy na nią i zjedliśmy posiłek lecz gdy już moi przyjaciele wstali a ja dalej jadłem podeszło do nas trzech więźniów i jak na złość wywalili mi mój talerz z jedzeniem bardzo się tym zdenerwowałem gdy chciał wiezień zadać cios zrobiłem unik i uderzyłem go w plecy padł jak kaczka lecz strażnicy szybko nas rozdzielili tych dwóch nam groziło ale się tym nie przejęliśmy gdy wróciliśmy do celi poszliśmy spać gdy było już rano usłyszeliśmy jakiś głoś dwóch ludzi "To Oni??" "TAK" "zabij ich szybko!!!" szybkim zrywem wstaliśmy i zaczęliśmy walkę po godzinie walki pokonaliśmy przeciwnika i wyszliśmy z celi i ruszyliśmy korytarzem nie wiedząc co może czekać na nas dalej. Muszę spotkać jakiegoś Icera zobaczyć jaki stosują styl walki bo mam przeczucie że to oni zaatakowali moją rodzinna planetę Itrix i Płanetę Nimex na której się później szkoliłem muszę spotkać tego icera za wszelką cenę.....

Kiedy wszedłęm razem z Wirexem na korytarz zobaczywszy ze idą w naszym kierunku strażnicy nie stawialiśmy im oporu i daliśmy się zakuć w kajdanki po czym zaprowadzono nas do ich szefa sayianina który zaproponował nam prace dla ZD poczym wszedl niski sayian i ksywie strzala i zaproponowal nam to samo zgodzilismy sie odrazu poczym poszlismy do garazu gdzie dali nam scautery i zbroje poczym wyruszylismy z misjo zwiadowczo na inna planete kiedy dotarlismy na miejsce udalismy sie pod mury miasta wposzukiwaniu bramy do srodka miasta kiedy jo znalezlismy weszlismy do srodka gdzie zobaczelismy straszny obraz miasto bylo doszczednie zniszczone na ulicy lezalo pelno tropow kiedy szlismy ulico uslyszylismy krzyki kobiety ''ratunku goni mnie'' i po chwili za budynku wybiegl sayan byl bardzo szybki kazal Wirexowi zajoac sie Kobieto a ja zajolem sie Sayanem Po kilku zadanych ciosach dla sayana postanowilem zakonczyc walke zaczolem biec w jego kierunku i ladowalem atak energetyczny poczym zniknolem i pojawilem sie za jego plecami uderzajoc fale w jego plecy fala byla durza zakryla go calego po chwili poczulem smazone mieso ale na nasze nie szczescie Wirex zostal ranny i zaczol dziwnie sie zachowywac zacol sie drzec i zucac jakby przechodzil mutacje ale z dachu budynku zlecial zakapturzony gosc ktorego widzielismy w garazu na posteruku ZD kiedy wyciognol renke z dziwno kaspulko i kazal polknoc to WireXowi kiedy jo polknol odrazu poczul sie dobrze dowiedzielismy sie ze to jest zaraza ktora przenosi sie z Krwi zarazonej osoby do osoby zdrowej ale rozmowe przerwal druga postac ktora kazala tej piewszej wracac do ich bazy polecilismy za nimi co bedzie dalej to sie okaze....

.................................................................................

Minęło Kilka Miesięcy Od Misji Powstrzymania Zarazy Misja Została Ukończona Na Caphei panuję jak na razie spokój razem z Wirexem Spotkaliśmy Guru Tej Krainy Nazywa się Benorn nawet fajny gościu poznałem nawet jego wojowników jest ich 5 są nawet fajni.Benorn dał nam kilka misji do wykonania które nie sprawiały nam żadnego problemu z jego wykonaniem lecz przy jednym z nich się rozdzieliliśmy nie wiedziałem gdzie on jest.Po kilku dniach Benorn powiedział że jest organizowany Turniej między Kraino wy ciężką się do niego przygotowywałem po długim treningu udałem się razem z moim mistrzem na Turniej bez problemu pokonałem pierwszego przeciwnika lecz przegrałem z Kubiscytem lecz za jolem trzecie miejsce byłem z tego bardzo zadowolony ponieważ był to mój pierwszy turniej w życiu po Turnieju mój mistrz zaproponował Kubiemu prace u niego szybko się zgodził i tak Kubi jest moim nowym towarzyszem ale za parę tygodni powrócił do nas Wirex i tak jest nasz trzech Kubi przeważa nas siło lecz WireX jest uczniem naszego mistrza po jego powrocie dowiedzieliśmy się że szykuję się Wojna
z silnym przeciwnikiem nie wiem jako dokładnie dysponują mocą ale nie dopuścimy
żeby nas pokonali do wojny włączyli się także inne frakcję które wysyłają swoich żołnierzy na pewno śmierć jeszcze wszystko przed nami wojna dopiero się zaczęła
co będzie dalej nie wiadomą nie wiem co się z mną dzieję mam jakieś inne myśli niż zwykle złe chęci wzięcia na kimś rewanżu Tym Kimś jest Icer Kangax Nie cierpię go przez niego zostałem upokorzony upokorzył mnie i moich przyjaciół nie daruję mu tego "Jeszcze się spotkamy Kangax!"....


...............................................................................
Wielka Wojna...

Zaczęło się, wojna nadeszła, Benorn mój mistrz przydzielił mi Wirexowi o raz Kubiemu dowództwo nad jego żołnierzami Breshnev został Generałem i otrzymał grube najsilniejszych żołnierzy, zaraz po otrzymaniu wojsk o raz zadań szykowaliśmy się do wymarszu na planetę którą mieliśmy uwolnić z pod okupacji wroga, po kilku godzinach lotu na wrogo planetę (nie pamiętam jak się ona nazywała)dotarliśmy do celu założyliśmy bazę zostawiliśmy cześć wojska w bazię i ruszyliśmy na pierwszą bazę wroga, kiedy dotarliśmy na miejsce ,zaatakowaliśmy wroga z całym impetem kiedy walczyłem z kilkoma wojownikami dostrzegłem że wokół Kubiscyta zaczyna wirować powietrze i podnosić się kurz który zasłaniał jego transformacje kiedy kurz opadł zobaczyłem że osiągnął poziom super wojownika poczułem zazdrość i nienawiść, co!? znów!? kiedy byłem tak blisko jego mocy, znów zostałem w tyle i to daleko, ta moc, ta nowa siła moje myśli przytłumiała złość i zazdrość lecz nie dałem tego po sobie poznać, kiedy wróg dostrzegł transformacje Kubiscyta w super wojownika uciekł przez stojący w środku bazy teleport, nasza pierwsza wygrana i bez strat w wojsku.

Po krótkiej na radzie odnaleźliśmy następną bazę wroga do której ruszyliśmy prawie że natychmiast, kiedy dotarliśmy na miejsce zastała nas tylko 4 tysięczna armia która nie stawiła oporu po pokonaniu wroga zaczęliśmy oglądać ich drugą bazę trochę nas zdziwiło że poszło tak łatwo ,kiedy stałem spokojnie na zgliszczach zniszczonego budynku przez z mnie nagle ktoś użył pod mną eksplozji po opadnięciu kurzu dostrzegliśmy jakiegoś człowieka co się okazało był ich kapitanem ,zaczęła się trudna walka po kilku godzinach kapitan (człowiek) został pokonany przez Kubiscyta przez Technikę KaMeHaMeHa nasz wróg padł nie przytomny kiedy odpoczywaliśmy po walce nagle kubi bez żadnego słowa wyjął swój miecz i zadał silne cięcie w moją stronę lecz ostrze złamało się na mojej szyi, kubi zaczął atakować mnie i Wirexa nie chcieliśmy z nim walczyć i blokowaliśmy lub unikaliśmy jego ataki w naszą stronę po chwili jakiś starzec powiedział ze jego umysł jest kontrolowany przez kogoś za pomocą jakiegoś radaru wtf? którego nie dostrzegaliśmy, zapytaliśmy naszą bazę czy widzą jakiś radar w pobliżu jeśli tak majo go zniszczyć jak powiedzieliśmy tak też zrobili Kubiscyt został uwolniony z pod czyjejś władzy lecz radar które zniszczyły nasze wojska był jedynym radarem na wrogiej planecie ^^ następna baza wroga odbita.

Po dwóch bitwach postanowiliśmy przenocować w drugiej bazie która została przez nas odbita,w moich myślach cały czas była zazdrość przez osiągniecie Kubiscyta poziomu SSJ odleciałem od bazy na dość dużo odległość zatrzymałem się nad jakimś lasem przy którym był duży staw postanowiłem tu się zatrzymać, byłem zły moja złość rosła z każda chwilo ze on osiągnął poziom SSJ nie wytrzymałem rozpierała mnie energia miałem ochotę zniszczyć wszystko co znajduje się w pobliżu moja moc wybuchła każdy kto był na planecie na pewno ją czuł marne 7 Milionów i to w Kaioken x20!? opadałem na ziemie, usiadłem nad stawem , kiedy po chwili podeszła do mnie jakaś Kobieta która była nie co wystraszona moim zachowaniem po nie długiej rozmowie znów wpadłem w szał kobieta która rozmawiała z mną okazała się Demonem po przez moja nierozwagę demonica ugryzła mnie dwa razy i zemdlałem.Kiedy się obudziłem dostrzegłem kilku demonów nad ogniskiem ja natomiast byłem przywiązany do Pala demony dostrzegły że się obudziłem i zaczęły się śmiać że mnie z jędzo na obiad itp czułem się bardzo słaby moja moc ograniczyła się jedynie do 50 tyś jednostek mocy Demony wyśmiewały mnie co do prowadziło mnie do szału zaraz dostrzegły że sznur którym jestem przywiązany zaczyna się rozrywać kiedy się uwolniłem użyłem Techniki RED (Renzoku Energy Dan) demony padły na ziemie lecz to nie było moje zmartwienie i moim oczom ukazał się sam Icer Kangax którego nienawidzę najgorzej wyśmiewał się z mnie obrażał mnie i wyzywał na pojedynek przyjąłem jego propozycje lecz Kangax znikł a ja upadłem na ziemie...Kiedy się obudziłem czułem się silniejszy pewniejszy siebie cudowne uczucie po myślałem tak stało się to w końcu ten dzień, dzien zemsty na Kubiscycie, moja moc wynosiła wtedy 1.200.000 Jednostek KI bez transów, lecz na moim czole dostrzegłem znak ''M'' lecz nie zmartwiło mnie to zaraz po tym wyczułem dwie duże moce zmierzające ku mnie wiec usiadłem spokojnie na krześle i czekałem na owych przeciwników, po krótkim czasie do Jaskini wpadli Kubiscyt i WireX nie byłem zadowolony że Wirex jest tutaj nie zamierzałem i nigdy bym go nie zdradził był dla mnie jak brat oddał bym za niego życie lecz zaczęła się kłótnia miedzy nami wtedy przemówił do mnie jakiś głos ''Zabij ich!!'' ''Zabij ich'' nie zamierzałem zabijać Wirexa, moim jedynym celem był tylko odwet na Kubiscycie postanowiłem że ukryje na jakiś czas swoją moc i uśpię czujność Kubiscyta ,kiedy opadłem na ziemie moja złe rysy twarze i mroczny cień znikł zostaliśmy przeniesieni na inną planetę, tam spotkałem przeciwników mojego mistrza który obdarował mnie nową mocą po krótkiej walce przeciwnicy byli ogłuszeni zabiłem ich bez żadnuch skrupulów po jakimś czasie dotarliśmy do Pałacu mistrza który akurat próbował uciec kapsuło i znów głos ''naciśnij przycisk obok siebie szybko!!'' ''Naciśnij ten przycisk!!'' nie zrobiłem tego Kubiscyt wystrzelił pocisk Ki który go zabił a ja padłem na ziemie tracąc nową moc.Kiedy się obudziłem wystrzeliłem jak z procy do naszej bazy wiozłem swój nowy ekwipunek zapytałem gdzie jest następna baza wroga i przekazałem swoje wojska Wirexowi wyruszyłem sam lecz czułem że ktoś mnie goni był to Kubiscyt kiedy dotarłem do bazy Kubi już mnie dogonił lecz z pod ziemi wyszły 3 wielkie maszyny jedna z nich wystrzeliła w mnie UAE ja chciałem odbić atak swoim MAE ^^
co przyczyniło się do mojej śmierci zginąłem przez własną głupotę,arogancje oraz Dumę....

............................................................................
Zaświaty

W zaświatach spędziłem ponad 3 miesiące przez ten czas dużo trenowałem i na uczyłem się bardzo przydatnej techniki zwano TELEPORTACJO.

............................................................................

Powrót do Życia

Pierwszy oddech i powrót do życia, byłem w tym samym miejscu co zginąłem obok mnie leżały maszyny którą zapewne zostały pokonane przez moich kompanów,ustałem spokojnie wziąłem głęboki wdech i próbowałem wyczuć pierwszą blisko KI do której później się teleportowałem byłem zadowolony że opanowałem nową technikę i że dzięki niej odnajdę kompanów, teleportowałem się do miasta które wcześniej zostało przez nas odbite z rąk okupantów, miasto tętniło życiem ludzie byli szczęśliwi wtedy byłem pewny że planeta jest już wolna i że moi kompani ruszyli na inną planetę wyszukałem Ki Wirexa po czym teleportowałem się do niego, znalazłem się w jakieś świątyni w której znajdowali się Wirex Kubiscyt i gościu który kazał na siebie mówić Kapłan dowiedziałem się również że na planecie której się znajduję są jakieś mutanty które terroryzują mieszkańców planety.WireX Kapłan o raz Kubiscyt mieli lecieć do gniazda tych stworów i zniszczyć je bez żadnego zastanowienia postanowiłem się dołączyć i pomóc im się dostać do gniazda, Kapłan który powiedział o wylęgarni że jest to nie możliwe bym znalazł je po nie długim czasie znalazłem dziwne KI i teleportowałem się razem z nimi do niego.Kiedy teleportowaliśmy się wiedzieliśmy ze to jest gniazdo mutantów i nie o było się bez powitania lecz dostaliśmy się do środka, wtedy gdy miałem uderzyć z swojej fali uderzeniowej w mutanta ten krzyknął ''Kapitanie Ashgart!!'' po chwili poczuliśmy dużo moc swój atak wycofałem i czekałem razem z kompanami na wroga w tym czasie Kapłan szykował Gengi-Dame która miała zniszczyć rój mutantów lecz z cienia wyjawił się osobnik dużej potężnej postury jego moc była duża zaczęliśmy walkę z wrogiem walka trwała długo byliśmy wyczerpani a nasz Kapitan był w dobrej formie po chwili krzyk kapłana ''Odsuńcie się!! , Rzucam!!!!'' i w kierunku mutantów oraz samego kapitana leciała wielka kula Energi która niszczyła mutanty i ich kapitana tak nam się wydawało lecz z dużego krateru zaczęła drgać potężna moc która powoli zbliżała się do nas był to sam Kapitan Ashgart kula go nie zniszczyła wręcz przeciwnie dodała mu jeszcze więcej siły i zmienił się jego wzrost sięgał 5 metrów wyrosły mu duże skrzydła wszystkie techniki których używaliśmy przyswajał je sobie i używał przeciw nam w tym czasie WireX osiągnął stadium Super Wojownika mojego Gratulacje :), lecz przemiana WIreXa nic nie dała nie mieliśmy już siły walczyć po chwili sam Ashgart powiedział jeszcze się spotkamy i po chwili teleportował się gdzieś indziej jego Ki było niedostępne , nie wyczuwalne.
Obudziłem się w szpitalu gdzie poznałem Xan Gorana i jego żonę Marin kiedy rozmawialiśmy podszedł do nas gość o imieniu Jacko (czyt Dżako) który zaproponował nam 1 roczny trening który miał sprawić że staniemy się silniejsi i szybsi oraz mocniejsi zgodziliśmy się po czym rozpoczął się nasz trening.
Po roku czasu siedzieliśmy w nocy nad ogniskiem przy dziwnej jaskini, kiedy rozmawialiśmy przy ognisku do Marin podbiegło jakieś małe zwierzątko i jo wystraszyło małe zwierze również się wystraszyło i uciekło do Jaskini razem z WireXem poszliśmy tam weszliśmy głębiej i zastaliśmy tam Rybo ludzi którzy nie byli miło nastawieni do nas ,WireX nie chciał z nimi walczyć a co mówić zabijać kiedy chciał się jakoś z nimi dogadać jeden z nich zaatakował go Wirex przyjął a siebie kopniaka który spowodował że wyleciał z Jaskini jak strzała i w Padł pomiędzy Bresha o raz Xan-Gorana którzy grali w bierki krzyknąłem tylko że ja się tym zajmę i dalej dziwnym trafem nic nie pamiętam.....

..............................................................................
Nowy Wróg

Wygraliśmy wojnę, dla ludzi w układzie MarSara byliśmy bohaterami lecz nasze drogi się rozeszły nie wiedziałem gdzie jest Wirex o raz Kubiscyt nie mogłem wyczuć ich KI postanowiłem że będę trenował w górach.Po Kilku latach treningu dostałem wiadomość ze mam się stawić w Pałacu Benorna ucieszyłem się zebrałem swoje rzeczy i teleportowałem się do Pałacu Guru gdzie zastałem Kubiscyta przywitałem się i zaczęliśmy rozmowę o tym że uratowaliśmy różne planety wiele ludzi itp lecz nie było pomiędzy nami Wirexa , kiedy zapytałem się mistrza gdzię jest WireX odpowiedział ze lada chwila ma tu być po kilku minutach przed nami pojawił się WireX byłem bardzo szczęśliwy że go widzę całego.Benron opowiedział nam że jest nowe zagrożenie i to z strony Demonów które są pod dowództwem samego Sayana Segriga który jest bardzo silny.Jego Demony atakują układ MarSary i przejmują miasta paląc je i zabijać niewinnych ludzi,podjęliśmy decyzje oswobodzenia miast które przejął Segirg ,Benorn wyjął tarcze do teleportacji lecz nie chętnie chciałem się nimi teleportować i wybrałem własną metodę teleportacji i w tym momencie znów nasze drogi się rozeszły ,WireX z Kubim teleportowali się w dobre miejsce ja teleportowałem się w ogóle gdzie indziej, stanąłem przed wielkim zamkiem było bardzo duszno nie mogłem oddychać energia z zamku przytłaczała mnie jeszcze bardziej lecz ciekawość mnie ciągnęła żeby tam wejść ,wszedłem do zamku stało tam dużo wypolerowanych zbroi widać było że właściciel to pedant doszedłem do schodów w które prowadziły w górę i w dół wyprostowałem rękę i rzuciłem pocisk KI w dolne schody a ja pobiegłem na górę po chwili usłyszałem duży wybuch uśmiechnąłem się lekko lecz nie wiadomo skąd przytłumiła mnie kilku miliardowa moc nie zdążyłem nawet pomyśleć i ktoś mnie ścisnął że nie mogłem się ruszyć był to sam Segrig zapytał kim jestem odpowiedział że Sayanem tak jak ty po chwili spojrzał na mój ogonek chwycił go i wyrwał byłem zły użyłem eksplozji x10 w kaioken x20 lecz zamek nawet nie drgnął był on nie zniszczalny nie mogłem nawet się stad teleportować użyłem fali uderzeniowej w Segriga na marne po chwili Segrig wyjął swój miecz przeszedł w SJJ2 nigdy nie czułem takiej potężnej Energi wiedziałem że zaraz zginę nie zdążyłem zrobić uniku segrig zadał ciecie które było śmiertelne umierałem wykrwawiając się na śmierć czułem też że próbują mnie uratować moi przyjaciele lecz po kilku minutach umarłem a moim kompanom na szczęście udało się uciec...

.............................................................................
Zaświaty

Obudziłem się w zaświatach zachowałem znów ciało gdy wstałem spadł na mnie wojownik o imieniu Ronin zaraz się poznaliśmy i ruszyliśmy do samego Mistrza zaświatów który nazywał się Segron, poznałem również wielu wojowników którzy trafili do zaświatów i zachowali ciało byli mocni czułem się jak dziecko wśród nich.Segron zabrał nas do swojego prywatnego pokoju zabaw xD kiedy weszliśmy do niego zobaczyłem wiele tańczących pań :D usiedliśmy na kanapie po chwili dostaliśmy jakoś faje ;P zaciągnąłem się głęboko i po chwili wypuściłem dym i powiedział ''Dobry ten staf :P '' i naszą dobro zabawę przerwał duży wybuch wybiegliśmy na zewnątrz i zobaczyliśmy dość dużo armie i ich Dowódce nie wiem jak się on nazywał lecz atak miał nastąpić rano wiedz Segrig zaprowadził nas do pokoi gdzie mieliśmy odpocząć tak też zrobiliśmy..............

Osiągnięcia: Ogon wyrwany przez Segriga, osiągnął transformacje SSJ
 
Online: 01