Login:
Hasło:
-|| Anime Forever ||- Dragon Ball Nao Anime & Emulation Site SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER
SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER
SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER
 
 

Barni

Rasa: Człowiek
Płeć: Męska
Wiek: 27 lat
Charakter: Neutralny - egoista

Historia: Barni urodził się w dniu swoich narodzin. Co dziwne, był to także pierwszy dzień jego życia. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, jeśli ten dzień nie byłby przy okazji dniem, w którym jego ojciec stał się jego ojcem, a jego matka, jego matką. Tak więc dzień ten był dość ważnym dniem w życiu młodego chłopaka, co z tego, że dla świata był dniem jak co dzień. A był to ciepły, letni dzień. Chłopak dojrzewał w porządnej rodzinie, ojciec biznesmen, przynosił do domu dużo pieniędzy, kochająca mama zawsze służąca synowi pomocną dłonią.

Mniej więcej trzynaście lat po tamtym wydarzeniu, Barni przechadzał się po małym mieście, z rękoma wbitymi w kieszenie. Kopał przed sobą jakiś mały kamień, gwizdał pod nosem piosenkę, którą usłyszał w telewizji. Mimo, że z perspektywy trzeciej osoby chłopak mógł wyglądać na znudzonego, w środku nie mógł się już doczekać, kiedy dotrze do celu swojej wędrówki. Miał to być jego pierwszy dzień w szkole walki, którą prowadził młody nauczyciel imieniem Kenji. Kiedy chłopak w końcu dotarł pod drzwi szkoły, tudzież akademii walki, zatrzymał się nieco speszony. Bądź co bądź nowi nigdy nie mieli dobrze, zawsze wszyscy nimi pomiatali. Przełamał się jednak i mocno pchnął drzwi. Wszedł do środka z pewną miną, chociaż w środku toczył ze sobą bój, aby stamtąd nie uciec. Zauważył wyoskiego, szczupłego, czarnowłosego mężczyznę. Od razu rozpoznał w nim Kenjiego.
- Yy.. Dzień dobry? - powiedział niepewnie i skłonił się lekko.
- Yo ! - krzyknął Kenji i odwrócił się . Barni krzyknął z przerażenia, w miejscu, w którym powinna znajdować się twarz jego nowego trenera, było tylko spalone mięso.

Obudził się, starł ręką pot z czoła.
*Łohoho. Tylko sen, na szczęście tylko sen* - pomyślał, siadając na łóżku. Zerknął na zegarek. Dochodziła dziewiąta.
*Sobota.. w sumie mógłbym jeszcze poleżeć, ale czuję, że już nie zasnę*- ciągle był wstrząśnięty tym co mu się przyśniło - *Marzenia się nie spełniają.. nie ma opcji, żebym mógł trenować u boku Kenjiego i jego podopiecznych. Mimo, że kochani rodzice już zapłacili za kwartał treningów. Esh.. będą musieli przeboleć, że stracili trochę pieniędzy. Nigdzie się nie wybieram.*

Być może głupio postąpił, lecz młody umysł podpowiedział mu, że tak będzie najlepiej. Wyprowadził się z domu, mówiąc rodzicom, iż będzie mieszkał w szkole, bo mógłby mieć problemy z dojazdami. W rzeczywistości udał się do opuszczonego domu, stojącego w lesie. Dom - nie wiedzieć jakim cudem - był zadbany, pomimo tego, że nikt tam od dawna nie zaglądał. Chłopak zamieszkał tam, o ile mieszkaniem można nazwać krótkie drzemki. Całe dnie i trochę nocy spędzał na intensywnych treningach. Głupota.. być może. Po prostu stwierdził, że lepiej będzie, jeśli sam osiągnie dużą siłę i nie będzie musiał w przyszłości nikomu za to dziękować.

[Z sesji]
<Barsawia>
Nastał dzień, dzień nietypowy. Dzień, w którym Barni jak co tydzień udał się do miasta po zapasy żywności. Jego uwagę przykuła grupka ludzi na rynku. Był wśród nich zielony Nameczanin, Pitti bez ogona, oraz Icer. Na domiar wszystkiego, Barni znalazł się tam w idealnym momencie, aby zobaczyć jak Icer odbył niemiły kontakt ze ścianą, na skutek poprzedzającego to kontaktu z ręką Nealholna - bo tak zwał się Nameczanin. Po krótkiej rozmowie z Pittim bez ogona i Namekiem - podczas której Icer zdążył uciec - Barni wkręcił się tej dwójki, tworząc trójkę, która w rzeczywistości okazała się czwórką, gdyż nieprzytomny Astarot również się do niej zaliczał.

Nealhon odleciał w sobie tylko znanym kierunku, zostawiając Pittiego i Barniego w mieście. Wojownicy zapoznali się ze sobą, po czym udali się do knajpy, aby coś zjeść. Olbrzymi apetyt Saiyana wprowadził ich w nie lada kłopoty - nie mieli czym zapłacić. Szef knajpy postawił im ultimatum - albo zabiją Kenjiego (mistrza najlepszej szkoły walki w mieście), albo będzie z nimi krucho. Na zachętę podarował Pittiemu zdjęcie smoczej kuli, która zapewne miała okazać się nagrodą za pokonanie Kenjiego. Tak też Barni i Pitti stanęli na macie, na przeciwko wysokiego, dobrze zbudowanego chłopaka, który dysponował o wiele pokaźniejszą siłą niż oni.

Dostali łupnia. Ogromnego. Jednak zostali też poinformowani gdzie mogą znaleźć kulę. Na miejscu spotkali starca, który okazał się być strażnikiem. Czego? Tajne przez poufne. Stoczyli bój z jego maskotkami, które stwierdziły iż są godni przejścia. Starzec zaprowadził ich do wulkanu i tam zostawił. Saiyanie nie wiedząc za bardzo co ze sobą począć.. zlecieli w dół, do krateru. Odnaleźli tam ukryte miasto. Po chwili spotkał ich Hellion (sic!). Bóg zaprowadził ich do pałacu. Po rozmowie okazało się, że znajdują się dziesięć lat wstecz, Hellion jeszcze nie połączył się z Coldusem. Została im wręczona smocza kula, Barni dostał naszyjnik, który miał podarować Hellionowi z przyszłości.

Zginął. Na Wielkim Turnieju Sztuk Walki. Zginął z rąk, a właściwie z nogi Pittiego. Co będzie dalej - nie ma pojęcia. Póki co wącha kwiatki.. od spodu.

<Zaświaty>
Ocknął się na jakiejś platformie. Nie wiedział gdzie jest ani co tam robi. Wstał i rozejrzał się. Zauważył jakiś duży budynek, do którego ustawiona była kolejka duszków. Barni bezceremonialnie, przy akompaniamencie donośnych protestów, przepchał się na przód kolejki i stanął przed olbrzymim olbrzymem.
- Imię? - zapytał olbrzym.
- Barni - odpowiedział chłopak.
Po krótkiej konwersacji stało się jasne, że chłopak umarł i aktualnie przebywa w Zaświatach. Postawiono go przed wyborem. Mógł pójść na zawsze do nieba i być szczęśliwy, albo przejść Drogę Węża i zyskać siłę. Wybrał drugą opcję.

Na drodze zastawionych było parę pułapek. Spotkał na niej Pittiego, zajrzał na chwilę do piekła, gdzie stoczył krótką walkę. Koniec końców, dotarł jednak do celu swojej wędrówki. Stanął przed olbrzymim pałacem. Nie zastanawiając się długo wszedł do środka.

Wewnątrz spotkał istotę, która przedstawiła mu się jako Saint. Barni dowiedział się, że Saint może zapewnić mu trening. Zgodził się na to z zapałem. Najpierw jednak musiał nieco odpocząć.

Obudził się w dużym apartamencie. Na olbrzymim łóżku. W pokoju znalazł mapę, na której - kropkami - zaznaczone były postaci przebywające aktualnie w pałacu. Odnalazł na mapie Sainta i wyszedł ze swojego apartamentu, aby się z nim spotkać. Podczas spotkania dowiedział się, że Yemma - ów olbrzym, który opowiedział mu o Zaświatach - znikł gdzieś bez śladu, a drogą węża podąża teraz kilku niemiłych gości. Dowiedział się też, że Saint tak naprawdę zwie się Segron. Wraz z Segronem zszedł do piekieł, aby odnaleźć Yemma'e. Udało im się to. Yemma opowiedział im o tym, jak pięć istot zaczęło się awanturować, kiedy już miał im powiedzieć, że nadają się do piekła. Potem zesłali go do piekła. W jaki sposób - nie miał pojęcia.

Segron stwierdził, że ma jeszcze kilka godzin, zanim tamci przebędą Drogę Węża. Obiecał przez ten czas zrobić z Barniego wojownika, który da radę stawić czoła tamtej piątce. W końcu piątka nadeszła. Segron w akcie desperacji posłał w ich kierunku GENKI DAMĘ, chciał zniszczyć Drogę Węża. Wyeliminowało to dwóch przeciwników. Dwóm kolejnym uniemożliwiło dostanie się do pałacu. Drogę przebył tylko jeden, Saiyan. Stoczył z Barnim krótką walkę, obijając okropnie chłopaka. Człowiek nie miał najmniejszych szans ze swoim przeciwnikiem. Saiyan z okrzykiem "otworzę bramy Piekła" wszedł do pałacu. Segron i Barni musieli uciekać. Tak też uczynili.


[WAŻNE ! xD Segron pokazał Barniemu technikę Genki Dama i Teleportację]

Wylądowali na dachu pałacu. Barni powoli dochodził do siebie, podczas gdy Segron tłumaczył mu swój plan. Był prosty - dotrzeć do bram piekieł przed tamtym Saiyanem i uniemożliwić mu dostanie się do celu jego wędrówki. Segron zasugerował, że brama pałacu jest zamknięta i będą musieli dostać się do środka inaczej. W tym samym momencie aureola znajdująca się nad głową Barniego znikła, dając znak wszystkim zgromadzonym, że człowiek został wskrzeszony. Póki jeszcze był w Zaświatach musiał działać. Obiecał Segronowi pomoc i chciał tego dotrzymać. Wystrzelił DAE w dach, chcąc go zniszczyć i utorować sobie wejście do zamku. Efekty były marne, promień odbił się od dachu, trafiając w człowieka. Nie wyrządził mu na szczęscie większych szkód. Segron pokładał się ze śmiechu, wskazując ręką na klapę w dachu...

Po krótkiej podróży korytarzami dotarli w końcu do sali tronowej, w której było wejscie do piwnic. Saiyan już tędy przechodził. Tron był zniszczony, leżał gdzieś w kącie. W miejscu, w którym zazwyczaj stał, tera była dziura, prowadząca do piwnicy. Barni i Segron weszli do środka. Kiedy dotarli do sali z portalem Saiyan toczył walkę z trzema strażnikami wrót. Właściwie już z jednym, bo z momentem kiedy Barni stanął w drzwiach, drugi ze strażników został zamieniony w kamień. Segron wysnuł teorię, iż Saiyan wcale nie jest Saiyanem, a demonem. Nie minęło wiele czasu, a demon uporał się również z trzecim ze strażników. Odcharknął i splunął w kierunku Barniego, Przeklętą Śliną. Wszystko działo się bardzo szybko. Segron odepchnął Barniego, przyjął na siebie atak. Został zamieniony w kamień. To było ostatnie, co widział człowiek w Zaświatach. Potem był już w Świecie Żywych, wskrzeszony.

<Barsawia>
Będzie krótko. Bo wszystko działo się tak szybko, że nie sposób zapamiętać wszysktich szczegółów. Pojawił się w jakimś wymiarze. Uciekali skądś. Od demona. Dogonił ich czarnowłosy. Był z nimi Naruto. Barni zemdlał.

Ocknął się, kiedy wylatywali z portalu. Z cudem ustał na nogach. Pitti momentalnie zaatakował owego czarnowłosego, który okazał się Krisem. Nie wyszło, jednak połączone ataki energetyczne Astarota i Barniego sprostały wyzwaniu. Kris zemdlał. Pitti po przeszukaniach odnalazł w czeluściach jego kieszeni kryształową kulę. Wtedy stało się coś dziwnego. Naruto, który również z nimi podróżował, wkurzył się diabelnie. Mówił, ze się zmienili, że wcześniej tacy nie byli. Poziom jego BP wzrósł diametralnie, z 20 000BP do ponad 900 000! Wspólnymi siłami zdołali go uspokoić. W międzyczasie coś wybuchło, starły się potężne KI. Kiedy wesoła załoga poleciała w tamto miejsce, zastali tam olbrzymi krater oraz mr.PoPo, który zabrał ich do Pałacu Pana. Pan, jak się okazało, został zabity. Mr. PoPo zafundował drużynie trening w Komnacie Ducha i Czasu.

Po treningu udali się na Namek. Tam czuć było olbrzymią energię. To Son Goku toczył pojedynek z Freezą. Drużynie nie było jednak dane tego zobaczyć. Zeszli do podziemi, aby zdobyć kulę. Tak też się stało - została ona zabrana. Wraz z Bulmą, Krillanem, Son Gohanem i Lokim - spotkanym w podziemiach robotem - opuścili Namek na chwilę przed wybuchem.

Trzeba było odnaleźć Naruto. Chłopak obraził się chwilę przed wylotem na Namek i nie towarzyszył reszcie w wyprawie. Teraz musieli go odnaleźć, gdyż miał kulę, dzięki której mogli przejść do kolejnego wymiaru. Trenował w Komnacie Ducha i Czasu. Poziom jego mocy był przytłaczający. Na szczęście walka nie była konieczna, zgodził się towarzyszyć reszcie.

Przed wyjściem z pałacu czekała na nich grupka wrogo nastawionych mężczyzn, chcących zdobyć kulę. Konieczna była walka. Przeciwnicy zostali pokonani, dwóch z nich poniosło śmierć. Poddali się i poprosili o pomoc. Ich wioska była skazana na zagładę, przez ogromne mrozy. Chcieli zdobyć kulę, aby poprosić smoka i ponowne uaktywnienie wulkanu. Zamiast smoka, zajęła się tym drużyna Barniego. Za pomocą fal uderzeniowych zniszczyli skorupę zaschniętej magmy, pozwalając lawie płynąć i ogrzewać wioskę. W zamian za to, zostało im pokazane kilka bardzo trudnych technik, aby z czasem mogli nauczyć się nimi władać. Potem otworzył się portal, operacja w tym wymiarze została zakończona.

Osiągnięcia: Osiągnął transformacje Hyper 1, Hyper 2, stracił ręke w walce,
 
Online: 01