Login:
Hasło:
-|| Anime Forever ||- Dragon Ball Nao Anime & Emulation Site SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER
SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER
SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER SSJ POWER
 
 

Ashan

Rasa: Demon
Płeć: Męska
Wiek: 10000 lat
Charakter: Zły - tyran

Historia: Historia:

Nicość, katurga i potępienie. Wszystkie te słowa źle nam się kojarzą, ale czy mogą spowodować u kogoś radość? Lub może odkupienie?
Czytając to, możesz nie dać wiary. Lub możesz to potraktować jako bajkę albo jako przestrogę. Otóż opowiem wam o kimś, dla kogo najgorsze piekło było azylem odkupienia, gdzie olbrzymi ból, tortury, brak jakich kolwiek wartości moralnych czy społecznych. Mógł być spowodowany, że wiele dusz a raczej miliony znikało. Struktura duszy rozpadała się na molekuły i służyły jako pożywienie dla kosmosu.
Otóż owa historia miała swój początek wieki temu, podobno za czasów gdy wojna bogów z demonami miała swoje największe żniwa. Bogowie, doszli do wniosku że siły zła mnożą się i plewią, i łatwiej im werbować spaczone dusze w swe szeregi. Bogom trudniej było zwerbować kogokolwiek, bo nie posiadali takiej perswazji. I postawili, że postarają się stworzyć nową rasę, którą będzie łatwo można było rozmnażać i posłużą jako podlegli wojownicy w walce ze złem.
Wiele lat mijało, i gdy było coraz więcej strat w wojownikach dobra, udało się stworzyć małe dziecko. Komórki pierwotne pochodziły z przedstawiciela jakieś nieznanej rasy, która została wybita podczas jednych z starć demonów z siłami dobra. Lecz najwięcej obaw budziło to, że byłą to mieszanka owych komórek z komórkami ‘nawróconego’ demona. Co potem miało za założeniu że łatwiej będzie rozmnożyć owego osobnika. Lecz gdy stworzone jeden egzemplarz próby sklonowania płodu spełzały na niepowodzeniu, ponieważ następowała deformacja wyglądu i przybierał różne przeraźliwe postacie. Po wielu nieudanych staraniach zaniechano projekt, ponieważ kilku słynnych bogów stwierdziło, że taka ingerencja nie przystoi im wielkim. Że znajdą inny sposób na demony, i na zwycięstwo w tej wojnie.
Malutkim płodem zajął się Nabula, jeden z starych mistrzów wiedzy, podjął się wychowania i wyszkolenia owego eksperymentu na wojownika lub jak inni oczekiwali maszyny do zabijania posłusznego na każdy rozkaz.
Owy płód charakteryzował się zielonymi oczami i biała cerą, gdy zaczął osiągać wiek wystarczający do podjęcia nauk zaczęto go szkolić. Nadano mu niewolnicze imię, które nie jest mi znane. Podobno jak ktoś pozna jego imię to będzie służył mu po wieki, ale raczej bym obstawał że to nierealne. Od najmłodszych lat jego istnienia, kaoshinowie traktowali go z pogardą, jako sługę itp. Dzieci kaoshinów, non stop go biły, poniewierały. Starsze katowały go upadłego. Lecz on, przyjmował to z obojętnością, nigdy nie podnosił na nikogo ręki. Przyjmował owe znieważania, katowania bo tak mu wpajano, że on jest najniżej w całym tym społeczeństwie. Ale zawsze Nabula starał się go chronić, i zawsze go leczył i powiedział, że chyba tylko jemu jedynemu na nim zależy. Aby mu krzywda się nie stała, z dnia na dzień, z roku na rok. Przywiązywali się do siebie Nabula traktował go jak syna, uczył go wszystkiego co umiał. Przyjmijmy że nazywano go numer 4, bo podobno to był czwarty zarodek z kolejni, lecz tylko jego jednego udało się wyhodować.
Mijały lata w tym wymiarze, i rada pewnego dnia kazała wysłać numer 4 na pewną planetę, gdzie otworzył się portal z piekła. I siły zła zaczęły wydobywać się i skażać planetę.
Nabula na początku, nie chciał na to pozwolić. Ale rada powiedziała, że po to go stworzono aby pokazał na co go stać. Każdy wiedział, że pomimo swego młodego wieku przerastał zdolnościami i umiejętnościami walki większość kaoshinów, i innych przedstawicieli ras które walczyły dla nich. I chyba zaczęli się obawiać, że może obrócić się przeciwko nim.
Gdy już mieli go teleportować, Nabula przesłał wiadomość telepatyczną swojemu przybranemu synowi. Nie wiadomo, co w niej było i się raczej nikt nie dowie.
Gdy numer 4 został zesłany na planetę, wraz z paroma młodymi wojownikami sił ‘dobra’, wszystko zaczęło się dość łatwo i sprawnie, jakieś drobne szkielety, zombii.
Rozdzielili się na trzy drużyny po trzech. Lecz jego samego zostawili, bo nikt z nim nie chciał być.
Więc musiał sam ruszyć, nie wiadomo dokładnie co się wydarzyło. Bo gdy, znaleziono numer 4 stał nad trzeba rozszarpanymi ciałami kaoshinów. Zaraz przybyli inni wojonicy i patrzyli na to i nie wiedzieli co się stało. Numer 4 zawsze ubierał się na czarno i miał miecz przy boku, lecz nie było na nim ani grama krwii, na ostrzu też nic nie widzieli. Lecz prawdopodobnie żądza zemsty przyćmiła im rozum i cała szóstka rzuciła się na numer 4. Ten nie wyjmując miecza unikał ich ciosów. Jako że był małomówny, aby unikał i nie atakował, wyzywali go od najgorszych chcieli go zabić. On zimno i chłodno aby powiedział
„To nie ja.” Lecz oni nie uwierzyli i atakowali.
Jeden z nich powiedział, że zawiadomi przełożonych i się teleportował. Gdy wrócił z przedstawicielem rady na miejsce starcia, było 6 ciał ale nigdzie nie znaleziono ciała numer 4. Ale teren był bardzo zniszczony, walka była prawdopodobnie bardzo ciężka dla poległych.
Pierwsze co wiadomo pod sąd poszedł Nabula, skazano go za zdradę, złe wyszkolenie, niesurbodynacje. Z tego co wiem, dusze jego zamknięto w czarnej kuli, w której zamykano najgorszych przeciwników. I była to tak zwana kula wiecznego torturowania.
Po tym wystawiono list gończy za numerem 4, po kilku miesiącach znaleziono go. Był poraniony cały, nie opierał się. Dał się schwytać bez walki. Podczas sądu powiedział, że to nie on, że jak przybył to towarzysze byli już zabici, było oburzenie że kłamie. Chcieli przetestować na nim techniki wyczucia emocji, czy kłamie. Ale było wiadomo że Nabula go tak wytrenował że zapewne nauczył się panować po mistrzowsku nad swymi emocjami, lub może te komórki demona powodowały ze był odporny na tego rodzaju techniki?
Na pytania, to czemu został tak poraniony, i kto zabił pozostała 6? Powiedział że coś ich zaatakowało, i z łatwością zabił cała 6 a potem walczył z nim. Opisał wygląd, i jeśli nie kłamał to opis pasował do jednego z kapitanów demoniego Ferto, czyli odłamu legionów sił głownych demonów. Więc nikomu wierzyć się nie chciało, że numer 4 sam w pojedynkę mógł walczyć z nim. Wiec skazano go do Tartaru, na wieczną udrękę i tortury.
Dopiero tam numer 4 zaczął zapewne analizować to wszystko, parę osób uważało że jest niewinny ale woleli przemilczeć to.
Z Tartaru nikomu nie udało się nigdy uciec, ale podobno ktoś najpierw wtargnął tam spotkał się z numerem 4 i znikł.
Po kilku latach męczarni, katorgi. Słuch za numerem 4 zniknął, jedni stróże twierdzili że został wchłonięty przez Tartar drudzy, że uciekł.
Jedno jest pewne bogowie, mieli większe zmartwienia niż on.
Minęły wieki, stara historia była przekazywana, z pokolenia na pokolenie przez nielicznych. Jako przestroga, potem jako bajka. Że jak nie będziesz grzeczny to trafisz do Tartaru. Trochę historia była zmieniana, dodawano wiele. Lecz jedno zostawało bez zmian opis wyglądu owej postaci. Około 180cm wzrostu, 75kg wagi, białej jak śnieg cerze, kruczoczarnych włosach, i charakterystycznych czarnych pionowych liniach z na policzkach. Mówili, że tylko dwie łzy uronił, które spływając po jego policzkach zrobiły te rany. Jedni mówią, że podczas tortur, drudzy gdy dowiedział się jaki spotkał jego ojca.
Dlaczego poruszam tą starą jak nasza planeta legendę? Przekazaną nam przez jedną z przybyłych ras przybyłych na naszą planetę?
Bo widziałem niedawno takiego chłopaka, co pasował do opisu wyglądu temu z legendy. Wyglądał na spokojnego i nie szukającego guza 23 latka. Ale gdy z nim rozmawiałem powiedział że ma na imię Ashan. I przybył tu z planety Yorii, czyli z tego co się orientuje totalnego zadupia z innej galaktyki.
Ale jaka jest prawda to tylko on jeden wie....

Osiągnięcia: Osiągną transformacje Większego Demona
 
Online: 02