Poprzedni temat «» Następny temat
Przyszłość jako-taka.
Autor Wiadomość
Barni 
SSJ 5


Wiek: 25
Posty: 1895
Skąd: Golina City
Wysłany: Pon Wrz 15, 2008 4:58 pm   Przyszłość jako-taka.

Witam was ja. I Ac pewnie też was wita. Tak mi się wydaje, bo nie przeczy, jakoby was nie witał. No więc witamy was. Na wstępie mówię, żeby nie widzieć w waszych oczach łez (słodzę sobie XD) - Nie skończyliśmy Opowieści z Barni/Ace(r)Ventrua w świecie Harrego Pottera. Co to to nie, jeszcze planujemy parę epów. Ale odskocznia jakaś od tamtego musi być. Znaczy mi się wydawało, że nie musi, ale Ac mi nawkręcał, że musi, więc zostańmy przy tym, że musi. No i musi. A, że musi, to jest. Ac kazał wspomnieć, że to nie prolog, to pełnowartościowy odcinek nowego pomysłu spółki literackiej Ac&Barney (lub Barney&Ac jak kto woli).

A teraz łapcie pierwszy rozdział, czy coś tam.
Coś pierwszego.
- Nie ma wolnych miejsc pracy?
- Niestety, nie – odpowiedział kobiecy głos w słuchawce.
- Do widzenia, dziękuję – zakończył rozmowę drugi głos, tym razem męski. Dodał jeszcze kilka przekleństw pod nosem i odłożył słuchawkę.
- Tak, bardzo wam dziękuję – zajęczał młody chłopak uderzając czarną czupryną w ścianę. Westchnął cicho i usiadł do komputera, zignorował komunikaty gadu-gadu o nowych wiadomościach. Sprawdził pocztę w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o pracę. Wszystkie odpowiedzi były negatywne.
Kolejny raz westchnął i sięgnął po papierosy leżące obok monitora. Wyciągnął jednego i z zapalniczką w ręku poszedł na balkon. Głęboko wciągnął dym w płuca.
- Namiastka szczęścia – mruknął sam do siebie.
Ciemnobrązowe, prawie całkowicie czarne oczy omiotły widok z balkonu na siódmym piętrze jednego z Wrocławskich osiedli. Widział jak w dole, na placu za piłką biegają dzieciaki, a na ławce obok siedzą dwie kobiety, w tym jego sąsiadka z klatki. Oparł się o balustradę i zamyślił. Szczupłą twarz przebiegł dreszcz, kiedy z sennego zadumania wyrwał go dzwonek telefonu komórkowego.
Wszedł do pokoju i zobaczył wyświetlający się ekranie migoczący napis „Pytter dzwoni”. Odebrał i wrócił na balkon, aby dopalić papierosa.
- Tak?
- Siema, zaraz będę – powiedział szybko chłopak i zanim ten pierwszy zdążył cokolwiek powiedzieć, rozłączył się.
Nasz bohater wzruszył ramionami i wyrzucił niedopałka, który sporym łukiem przeleciał przez balustradę.
Chłopak znowu siadł przed komputerem i zanim nawet chwycił myszkę, na ekranie powitała go reklama z wieżą Eiffla, pt. „Zakochaj się w Paryżu”.
- Paryż? – zapytał sam siebie – czemu nie?
Wszedł w dalszą stronę, gdzie pojawił się formularz. Wypełnił go szybko wpisując pola takie jak: „Imię”, „Nazwisko”, „Zawód” itp. Już miał kliknąć na przycisk „Wyślij”, gdy przerwał mu dzwonek domofonu.
- Słucham – odezwał się odbierając.
- Tu Pytter! – wrzasnął ktoś w słuchawkę – otwórz, bo piździ!
Chłopak otworzył i dało się słyszeć znajome buczenie, lecz on jakby tego nie słyszał, tylko cały czas wpatrywał się w formularz na monitorze. Odchodząc od domofonu przekręcił zamek w drzwiach i poszedł zrobić sobie kawę. Dzwonek odezwał się, gdy cukier lądował w filiżance..
- Otwarte! – krzyknął i syknął cicho, bo trochę kawy rozlało mu się na blat.
- Joł, Ace! – usłyszał od progu, gdy szukał jakiejś ścierki.
- Joł – odpowiedział. Nazywali go Ace za czasów licealnych, zostało jeszcze tylko kilku znajomych, którzy tak na niego mówili. Kiedy spojrzał w bok, w drzwiach zobaczył uśmiechniętego blondyna w okularach. Cały Pytter.
- Zrób i dla mnie – powiedział i siadł do komputera rzucając jesienną kurtkę na oparcie, po czym zaczął przeglądać nowe wiadomości.
- To idź i sobie zrób – burknął Ace siadając na kanapie obok biurka. Delikatnie trzymał gorącą filiżankę, gdy usłyszał głos przyjaciela.
- Wybierasz się do Paryża? – zapytał zdziwiony, czarnowłosy nie zdążył się nawet odezwać, bo Pytter uśmiechnięty ciągnął dalej – jadę z tobą. Olałeś wiadomość od Barneya.
- A co pisał? – zapytał powoli sącząc parujący, czarny napój.
- Pytał, czy gdzieś wychodzimy.
- Odpisz, że zobaczymy.
- Sam se odpisz, ja idę sobie zrobić kawę – powiedział, po czym ruszył do kuchni.
Ace wzruszył ramionami i odpisał. Zanim współlokator zdążył zrobić sobie kawę, ustawił się z Barneyem na wieczór.
- Szykuj się – krzyknął do blondyna – zaraz wychodzimy.
- Gdzie? Dopiero sobie kawę zrobiłem – zawołał w odpowiedzi Pytter.
- Do Barneya
W milczeniu dopili kawę przeglądając informacje na temat Paryża, gdy Ace bezwiednym ruchem ręki wsadził sobie w zęby papierosa i sięgnął po zapalniczkę.
- Znowu się trujesz, brzydalu – powiedział Pitti, jak rzadko nie był uśmiechnięty.
- Bywa – odpowiedział Ace i zapalił.

Barney poruszył barkami i poprawił kaptur, wystający spod dżinsowej kurtki. Na dworze było już szaro i trochę chłodno. Stawiał powolne kroki, po betonowym boisku, patrząc ze średnim zainteresowaniem na bloki dookoła. Pochylił się i chwycił oburącz pomarańczową piłkę. Poodbijał nią chwilę, stojąc w miejscu, po czym zaczął biec. Po pięknym wsadzie piłka znalazła się w koszu. Chłopak wisiał chwilę, zawieszony na obręczy. Wtedy rozległy się oklaski. Z drugiego końca boiska nadchodzili jego dwaj najwięksi kumple.
- Kurde - Barney rzucił piłkę w ich kierunku - Mieliście być piętnaście minut temu. Bym nie wziął piłki, to bym tu uschnął z nudów.
- Nie marudź - odpowiedział z uśmiechem Pitti, łapiąc piłkę i zakręcając ją na palcu. Pech chciał, że niezbyt mu to wyszło, pomarańczowa kula spadła na ziemię.
- A ty nie szpanuj - zripostował Barney, również szczerząc zęby - Ogarniacie to, że wakacje się nam kończą?
- Ehe - wybąknął Acer, podczas zapalania papierosa - I mamy plan na spędzenie ich ostatnich dni - powiedział, po czym wypuścił dym z ust.
- Eh.. znowu jarasz - westchnął Barni, któremu nałóg kolegi nigdy się nie podobał. Wiedział jednak, że jego gadanie nic nie da. Dał sobie spokój z próbami resocjalizacji - Jaki plan?
- Ac znalazł w necie ofertę wyjazdu do Paryża - wyjaśnił Pytter, który zdążył już podnieść piłkę i wykonać kilka rzutów.
- Ta.. i przez tego kretyna mi się ta oferta całkiem spodobała. W sumie to nie traktowałem tego serio, ale przylazł taki.. i stwierdził, że jedziemy - Ac strzepnął żar z papierosa w kierunku Pittiego - A potem, wspólnymi siłami, stwierdziliśmy, że jedziesz z nami.
- Ta. Majkę możesz wziąć ze sobą, jak chcesz - wtrącił Pitti, zadowolony, że po raz kolejny piłka wpadła mu do kosza.
Barney otworzył usta, jednak po chwili je zamknął. Nie umknęło to uwadze Acera.
- Co frycu chciałeś powiedzieć?
- A... Ma.. Ile to będzie kosztowało? - wypalił po chwili blondyn.
- Niedrogo, nie pamiętam dokładnie. Jak wrócę na chatę, to ci link podeślę. Ale mam wrażenie, że nie to chciałeś powiedzieć, co nie? - Acer nie dawał za wygraną. Zgniótł butem peta i wbił w kolegę wyczekujące spojrzenie.
- No.. nie to - przyznał Barney, po czym podbiegł do Pittiego i zabrał mu piłkę - Słuchaj Piotrek, bo mówię ważną dla mnie rzecz - powiedział z uśmiechem, po czym wziął wdech i wyrecytował - Majka przyjęła moje oświadczyny. Kapujecie? - z radości odbił piłkę od ziemi z taką siłą, że upadła kilka metrów od nich.
Pitti zaczął skakać i drzeć się w niebo-głosy, Acer zachował jednak powagę, choć na jego usta przybłąkał się nieznaczny uśmiech.
- Co się cieszysz? Jasne było, że się zgodzi. Prawie dwa lata ze sobą jesteście, no nie? Powiedz lepiej kiedy to opijamy.
Barni zmarkotniał nieco. Wiedział, że Acer na pewno cieszy się jego szczęściem. Wiedział też, ze niedawno rzuciła go dziewczyna i był trochę przybity. Po chwili jednak uśmiechnął się i odpowiedział.
- W Paryżu.

- No żeż kurde, palancie, nie lecimy tam na rok, po co żeś tyle żarcia wziął - Barney odwrócił się, słysząc niezadowolony głos Acera. Stał chwilę osłupiały, a potem wybuchnął śmiechem. Śmiał się tak głośno, że mijający go na lotnisku ludzie, patrzyli nań jak na idiotę. Chłopak nic sobie z tego nie robił, pewien, że każdy dostałby ataku śmiechu, widząc Pittiego taszczącego po schodach ogromną torbę, która najwidoczniej swoim ciężarem przewyższała jego możliwości.
- Tam były ruchome - Barney wskazał podbródkiem schody, które z pewnością ułatwiłby Pttiemu dotarcie na górę.
- Nie lecimy na rok, a tyle szlugów ze sobą zabrałeś.. - blodnyn urwał w pół zdania, słysząc słowa Barniego - Co ku.rwa? No ja pieprzę! - złość chyba dodała mu siły, bo po mocnym szarpnięciu jego torba znalazła się na szczycie schodów.
- Picku, zamknąłeś mieszkanie? - spytał Ac, puszczając mimo uszu uwagę Pittiego odnośnie jego nałogu i drapiąc się po krótkim zaroście na twarzy.
- Ty miałeś zamknąć, poza tym ogol się, bo nie mogę na ciebie patrzeć - odpowiedział Pytter sprawdzając czy wszystko zabrał.
- Nie miałem kiedy - powiedział zadumany - jak to ja? A zresztą, mam nadzieję, że jest zamknięte.
- Gdzie masz Majkę?
Barney wskazał głową na drzwi do toalety.
- Ona w toalecie, a ty nie z nią? - zaśmiał się Pitti, który stał teraz zgięty w pół, z rękoma opartymi o uda i starał się zaczerpnąć powietrza. Barni pokazał mu środkowy palec, jednak na twarzy miał szeroki uśmiech - Dobra, chodź Ace. Lecimy po bilety, a ty Barney czatuj na Majkę, żeby się tu nie zgubiła.
- Jasne, wodzu - chłopak wyprężył się w salucie i podszedł pod drzwi do toalety kobiet. Przez chwilę maszerował pod nimi jak strażnik, aby zaraz oprzeć się o ścianę i złożyć ręce na klatce piersiowej. Pitti i Ac zaśmiali się krótko, po czym poczłapali po bilety.

- W samą porę - skomentował Pitti, widząc biegnącą w ich kierunku parkę. Samolot miał zacząć kołowanie za parę minut, wszyscy powinni być już na miejscach.
- Cześć - przywitała się z uśmiechem niewysoka, czarnowłosa dziewczyna.
- Joł - odpowiedzieli równocześnie Ace i Pitti, po czym identycznie okręcili się na piętach i weszli do samolotu. Barney objął Maję w talii i udali się w ślad za nimi.

- Nie wiem, czy wiecie, ale nie mam pieniędzy na bilet powrotny - powiedział Ac przeglądając swój portfel, gdy wszyscy już siedzieli na swoich miejscach w samolocie. Siedzieli kolejno od przejścia Pytter, Ac i Barney z Majką. Pytter chciał siedzieć przy oknie, ale Barney, który za cel życia obrał sobie przychylanie Majce nieba, gotów był się z nim tłuc. Ac jako pacyfista olał ich obu i siadł na swoje miejsce ze słuchawkami na uszach.

- Kochanie, co będziemy robić jak będziemy już na miejscu? - zapytała słodko Majka trzepocząc rzęsami.
- Pójdziemy do cudownej restauracji i... - opowiadał Barney tak zafascynowany swoją narzeczoną, że liczne przekleństwa ze strony Aca i Pyttera nawet do niego nie docierały.
- O maj gudnes - zajęczał żałośnie Ac - mózg mi zaraz wykipi, biadolą tak od kiedy wystartowaliśmy. Nie wytrzymam, idę zapalić. - stwierdził rzeczowo i rozejrzał się po samolocie.
Siedzieli mniej więcej w środku, było pełno ludzi. Przed nimi znajdowała się jakaś rodzina z licznym potomstwem, zaś za emeryci.
- Tu nie można palić - powiedział Pytter, słysząc komentarz przyjaciela.
- Wiem i dlatego idę do kibla - odpowiedział wstając - może jakaś ładna stewardessa przyjdzie mi powiedzieć, że tu nie można kopcić? - powiedział wyszczerzony i swoim powolnym krokiem ruszył do WC.
Pytter pokręcił głową i ułożył się do spania. Para narzeczonych była zbyt zajęta sobą, by cokolwiek zauważyć.
_________________


.
 
 
 
Pitti 
SSJ 5


Wiek: 24
Posty: 1934
Wysłany: Pon Wrz 15, 2008 5:06 pm   

Juz mowilem. Zaje.... fajne. Macie skila chlopaki xD. Nie liczcie na dlugie komenty ode mnie.
_________________


I'll become The King of Pirates!
 
 
 
pp3088 
SSJ 5


Wiek: 28
Posty: 829
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon Wrz 15, 2008 9:54 pm   

Opowiadanie na średnim poziomie. Przewyższa opowiadanie Pyttera, ale np do krisowego się nie umywa moim zdaniem. Popracujcie nad zdaniami, nie wymagam siedmiokrotnie złożonych. Stylistycznie jest poprawnie, błędów nie stwierdzono. Języka oceniać nie będę, ale pachnie Acerem.
_________________
Kris (18-07-2008 22:04)
Ja marzę, aby zobaczyć Pepsona bez koszuli *_*

Kocham Cię Patrycjo :*
 
 
Barni 
SSJ 5


Wiek: 25
Posty: 1895
Skąd: Golina City
Wysłany: Pon Maj 03, 2010 11:41 am   

Stary, brązowy od rdzy autobus toczył się powoli po zaśnieżonej ulicy. Koła chrzęściły na zbitej masie białego puchu. Wokół błyskało, kiedy śnieg odbijał gwiazdy na nocnym niebie. Totalne pustkowie. Gdzieniegdzie tylko światło pojedynczych okien wydostawało się ponad drzewa czy śnieg. Środek mroźnej zimy w Alpach.
Kierowca przetarł zmęczone oczy i ziewnął potężnie, zakrywając usta dłonią. Wpatrywał się w przestrzeń przed sobą, gdzie tylko światło reflektorów dawało jako taki widok. Autobus skręcił i zaczął powolną wspinaczkę pod górkę.
W środku panowało umiarkowane ciepło i cisza. Nawet na końcu ta senna cisza ogarniała piątkę młodzieńców.
- Wszystkie pieniądze, które dostałem na Gwiazdkę poszły na ten wyjazd – powiedział Pytter siedzący na środku kanapy składającej się z pięciu foteli – Przez te dwa tygodnie muszę coś... – tu nagle urwał i spojrzał na siedzące po jego bokach dwie dziewczyny - ...eee.... Muszę się dobrze bawić. – wyrzucił w końcu. Poprawił okulary i oparł się wygodnie.
Barney, który zrozumiał o jaką zabawę mu chodzi zaśmiał się cicho. Patrzył za okno, uśmiechając się lekko i trzymając Majkę za rękę. Dziewczyna oparta plecami o Barneya przeglądała jakieś czasopismo ziewając co jakiś czas.
Po drugiej stronie Pyttera siedziała Ewelina. Przykryta kurtką Aca patrzyła na horyzont gór. Jasne włosy opadały jej grzywką do oczu. Ac zaś leżał przed nimi, na podwójnym siedzeniu. Rozłożył się wkładając plecak pod głowę. Ze słuchawkami na uszach zdawał się spać. Przynajmniej nie okazywał zainteresowania otoczeniem.
- Daleko jeszcze? – zapytał nagle Barney jakby przebudzając się z lekkiej drzemki. Pytter wzruszył ramionami mówiąc, że nie ma pojęcia – Zapytaj Aca. – nie dawał za wygraną Barney.
Pytter popatrzył na śpiącego przyjaciela błyskając okularami. Złapał go za nogę wiszącą na poręczy siedzenia i zaczął szarpać. Ac niemrawym ruchem wyciągnął nogę z chwytu blondyna.
- Co jest? – zapytał tłumiąc dłonią ziewnięcie. Położył się na drugim boku z zamiarem dalszego snu.
- Daleko jeszcze? – zapytał Pytter, nachylając się by zobaczyć Aca.
- A skąd ja mam wiedzieć? – burknął chłopak i ułożył się wygodniej zwiększając głośność odtwarzacza – Zapytaj kierowcy – powiedział na dobranoc.
- No już lecę - blondyn rozsiadł się wygodnie na swoim siedzeniu, właściwie znajdował się teraz w pozycji niemalże leżącej. Przymknął oczy i poszedł w ślady Aca. Po paru minutach ciszy, po autobusie rozeszło się chrapanie.

- O szlag - skomentowała równocześnie trójka panów, kiedy wywlekli się z autobusu. Pitti po chwili się zreflektował, to on wybierał hotel. Mówił, że będzie świetnie i postanowił się tego trzymać. Niczym osioł ze "Shreka" wyskoczył przed tłum, zatoczył ręką półkole i cytując wspomnianego już osła przemówił:
- Ach! Tu jest pięknie! - jakże to zdanie mijało się z prawdą. Dziura zabita dechami. Hotel, w którym mieli się zatrzymać, budził poczucie zagrożenia. Przy mocniejszym wietrze mógł zostać zrównany z ziemią.
Ferie świąteczne. Konkretnie dwudziesty siódmy grudnia. Mieli tutaj spędzić czas do kilku dni po sylwestrze. Zapowiadało się ciekawie, ponad tydzień w jakimś zdezelowanym, alpejskim schronisku. Żyć nie umierać. Ace bezceremonialnie wystąpił na przód i z głową skierowaną ku górze, zaczął zmierzać w kierunku drzwi. Zawahał się chwilę przed naciśnięciem klamki. Potem poszło już łatwiej. Wszedł do środka, wyszedł po paru chwilach. Na jego twarzy wymalowany był szeroki uśmiech.
- Co się szczerzysz? - zapytała Ewelina, podchodząc do swojego chłopaka. Po jej minie można było wywnioskować, że to ona była najmniej zadowolona z zaistniałej sytuacji.
- Popieprzyliśmy budynki - oznajmił, po czym gestem nakazał reszcie, aby szła za nim. Po krótkim marszu dotarli na miejsce. Na zboczu, nieopodal lasu znajdował się ładny, w porównaniu z poprzednim wręcz piękny, hotel. Pitti zaczął trzeć o siebie zmarznięte dłonie.
- Właźmy, bo zamarznę - poprosił, a reszta wyraziła aprobatę. Z wesołymi wyrazami twarzy weszli do środka, zadowoleni z faktu, że to tutaj, a nie w tamtej melinie będą spędzać ostatnie dni wolnego.

- Zamówcie mi coś do picia – powiedział Ac kierując się do recepcji hotelu – I ma być ciepłe! – dodał odchodząc.
Cała piątka znajdowała się w holu hotelowym. Było to ładne, bogate zdobione pomieszczenie w złoto-białych barwach. Duże okna zajmowały większość ścian od strony wejścia dając piękny górski widok. Po holu spacerowało kilka osób, paru pracowników krzątało się w te i z powrotem. Po jednej stronie znajdował się mały bar dla gości, kilka stolików i przyjemny zapach jedzenia. Co najważniejsze było tu bardzo ciepło.
- Przytulnie tu – stwierdziła Majka rozglądając się po wnętrzu, podając Barneyowi kurtkę. Chłopak wziął też kurtkę od Eweliny, która sprawdzała swoje i Aca rzeczy.
- A ty sobie sam zaniesiesz – powiedział do Pyttera, który już wyciągnął rękę, aby podać mu własne odzienie. Blondyn zrobił wielkie oczy widząc jak Barney mija go zmierzając do szatni.Zaśmiał się cicho i poszedł za przyjacielem, wsadzając ręce do kieszeni.
- Czubki – zaśmiała się Ewelina patrząc na dwóch odchodzących blondynów. Chociaż była już przyzwyczajona nadal ją śmieszyli. Majka zawtórowała jej śmiejąc się cicho.
- Chodź coś zamówimy – zaproponowała wskazując kciukiem bar za sobą.
- Ok. – zgodziła się zapamiętując, przy którym stoliku są ich rzeczy.
Kiedy wróciły niosąc na tacy pięć kubków z gorącą kawą i czymś do jedzenia Ac już czekał. Z nogą założoną na nogę, wpatrywał się w sufit, kręcąc kluczem od pokoju na palcu.
- Dzięki – mruknął sięgając po kubek. W tym samym czasie po jego obu stronach siedli Barney z Pytterem. – Trzymajcie, to do waszego pokoju – powiedział podając dziewczynom jeden klucz. Ostatnie słowa powiedział trochę z niechęcią, gdyż pomysł, aby chłopcy i dziewczyny spali w innych pokojach niezbyt mu się podobał.
- Dobrze, obok siebie mamy pokoje? – zapytała Majka trzymając w dłoniach parujący leniwie napój.
- Naprzeciwko – ziewnął Ac. Oddzielne pokoje z podziałem na płeć było pomysłem Majki lub Eweliny, chłopak nie pamiętał dokładnie. W każdym razie wyszedł z żeńskiej części grupki. Pytter zgodził się, gdyż nie robiło mu to żadnej różnicy, Barney na początku choć sceptyczny uległ namowom Majki dosyć szybko. Ace chociaż tego nie okazywał prawie się gotował ze złości. Po pewnym czasie jednak zaakceptował ten pomysł, tak aby nie reagować potokiem bluzgów na samą wzmiankę o nim.
- Jutro wieczorem jest tu jakaś stypa – stwierdził Pytter w jednym ręku trzymając kanapkę, a w drugim ulotkę z mapą hotelu i okolic oraz planem dnia.
- Jaka stypa? – zapytał Barney zabierając się do własnego posiłku.
- Integracyjna – odpowiedział – Czy coś takiego. W każdym razie, żeby tutejsi się poznali. – dodał – Myślicie, że są tu jakieś fajne... – w tym momencie Pytter poczuł na sobie czworo damskich oczu i powiedział coś tak cicho, że nikt tego nie usłyszał. Chociaż Ac siedzący najbliżej był pewny, że usłyszał „później”.
Jedli powoli, nie spiesząc się mało rozmawiali.
- My idziemy do swojego pokoju – powiedziała Ewelina biorąc torbę na ramię, Majka wstała za nią. Ac uparcie wpatrywał się w podłogę.
- Zostawcie torby – mówiąc to Barney złapał jedną ręką za owe torby i położył je z powrotem na ziemi – Weźmiemy je później – uśmiechnął się i wrócił do jedzenia.
Kiedy dziewczyny znikły Pytter wyszczerzył zęby. Rozejrzał się i zobaczył ładną, długonogą blondynkę. Na jego twarzy pojawił się z wyraz lekkiego rozmarzenia i oddalenia się od świata rzeczywistego.
- Bo ci gały wylecą – mruknął Ac.
Pytter oderwany od własnych myśli pokazał przyjacielowi środkowy palec i poszedł odstawić tacę ze swoimi talerzami. Jak dwójka przyjaciół dobrze przypuszczała poszedł tam tylko po, to by uśmiechnąć się do nieznajomej i spojrzeć na nią z bliska. Jak to mówił „fachowym okiem”.
_________________


.
 
 
 
Kris 
Avanger


Wiek: 26
Posty: 1432
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon Maj 03, 2010 11:46 am   

Hm... ciekawe czy bedzie tego wiecej ; ]
_________________



1. Kris ma ZAWSZE racje
2. PP3088 ma prawie zawsze racje
3. : >
 
 
Barni 
SSJ 5


Wiek: 25
Posty: 1895
Skąd: Golina City
Wysłany: Pon Maj 03, 2010 11:51 am   

Raczej nie. Pytter podrzucił mi teraz, bo odkopał jakiś stary tekst, którego tutaj nie wrzuciliśmy, bo go nie dokończyliśmy. Teraz wrzucilem, tak o, z sentymentu. xD

Edit:

Ty
12:52:45
a jak to cenzura jest
12:52:47
hahahahahhaha
12:52:49
ze w tym fanfiku
12:52:52
polecielismy na wakacjach
12:52:59
a dolecielismy na feriach zimowych xDDDDD
12:53:12
w ogole o co kaman cenzura
12:53:16
polecielismy do paryza
12:53:20
a w gorach jestesmy hahahahaha

Barni
12:53:24
xDDDDDDDDDDDDD


Coś się poyebało xD
_________________


.
 
 
 
Pitti 
SSJ 5


Wiek: 24
Posty: 1934
Wysłany: Pon Maj 03, 2010 12:02 pm   

=DDDD
_________________


I'll become The King of Pirates!
 
 
 
WireX 
SSJ 2


Wiek: 32
Posty: 145
Skąd: Włocławek
Wysłany: Wto Maj 04, 2010 3:12 pm   

Dobre to chłopaki, czekamy na więcej :)

A fakt wylotu w wakacje i dolecenia na ferie zimowe się pominie :P
 
 
 
Pitti 
SSJ 5


Wiek: 24
Posty: 1934
Wysłany: Wto Maj 04, 2010 10:26 pm   

wiecej to raczej nie bedzie (bo Barni i Ace sa slabi), to sa stare teksty, niedokonczony ff
_________________


I'll become The King of Pirates!
 
 
 
Barni 
SSJ 5


Wiek: 25
Posty: 1895
Skąd: Golina City
Wysłany: Śro Maj 05, 2010 9:55 am   

Ale - o ile nam się nie odechce - to jak Ace skończy pisać matury, to może stworzymy coś nowego. Innego.
_________________


.
 
 
 
Pitti 
SSJ 5


Wiek: 24
Posty: 1934
Wysłany: Śro Maj 05, 2010 8:19 pm   

Byłoby przemiło wręcz.
_________________


I'll become The King of Pirates!
 
 
 
Barni 
SSJ 5


Wiek: 25
Posty: 1895
Skąd: Golina City
Wysłany: Czw Maj 06, 2010 1:41 pm   

No to pokminiliśmy nad nowym czymś.

no byłby sobie nasz bohater
14:30:34
który w jakiś sposób należy do jednej grupy
14:30:40
cenzura
14:30:42
nie wiem
14:30:44
:<

Barni
14:30:49
XD
14:30:51
przejbane

Acer
14:31:04
przejebane przejebane pora łączyć się z szatanem

Barni
14:31:19
postawię litr będziemy pić ja i mój diabeł

Acer
14:31:51
gdzie się podziały szklane domy

Barni
14:32:00
w domach z betonu
14:32:17
nie ma wolnej miłosci

Acer
14:32:28
w betonowym lesie
14:32:36
plaża

Barni
14:32:41
na plażę idę na plaże

Acer
14:33:13
czwórkami szli

Barni
14:33:18
XDDDDDDD
14:33:27
Do nieba, nieba, do piekła ,uu

Acer
14:34:05
windą do niebaaa

Barni
14:34:30
anielski orszak niech twą dusze przyjmie

Acer
14:34:41
XDDDDDDDDDDDDDDDDDD
14:34:51
jak anioła głos

Barni
14:35:18
prowadzą mnie małe przyjazne anioły

Acer
14:36:35
Ja
14:35:51
uciekaj uciekaj mały smerfiku

Barni
14:36:41
nie doszło sorry

Acer
14:36:46
luz

Barni
14:36:51
Kto się boi Gargamela
14:37:48
coś znowu niedoszło czy myślisZ?xD

Acer
14:37:54
dzisiaj kochasz jutro nienawidzisz
14:38:13
szukałem piosenki xD

Barni
14:38:15
kochają ranią wyznają kłamią

Acer
14:38:48
tak to byli oni

Barni
14:39:03
Gdzie oni są, gdzie wszyscy moi przyjaciele elelelelele

Acer
14:39:25
sprzedają cenzura policyjnym szmatom

Barni
14:39:36
Mamy tradycję, cenzura policję

Acer
14:39:59
ok
14:40:03
już mi się nie chce xD

Barni
14:40:06
xD
14:40:06
ok
14:40:07
XD

Acer
14:40:25
zauważyłeś że zawsze jak mamy coś pisać to kończy się na czymś głupim? xD


_____________
Specjalnie uciąłem w takim momencie. Dalej jest cudo ;D
_________________


.
 
 
 
Pitti 
SSJ 5


Wiek: 24
Posty: 1934
Wysłany: Czw Maj 06, 2010 8:50 pm   

no ba, ja wam ludziska powiem, fryce niedlugo wyruszaja rzadni przygod!!! i to jest k... piekne :D
_________________


I'll become The King of Pirates!
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by razz & Saski