[center]Reiatsu[/center]
[center]Prolog[/center]
Społeczność Dusz. Nieskończenie wielki świat. Wszyscy zmarli z realiów życia wędrują tu, by doznać nieśmiertelności. Czy aby na pewno? Każdy mieszkaniec tej społeczności może bez wahania powiedzieć – gówno prawda.
Niewielka grupka dzieciaków biegła krętymi uliczkami siedemdziesiątego ósmego rejonu Rukongai, zwanego również Inuzuri. Nie przekraczali wieku młodzieńczego, choć tu czas płynął inaczej niż w normalnym świecie. Prowadził ich sporych rozmiarów, jak na swój wiek, chłopiec o jasnobrązowych włosach i lawendowych oczach. Każdy, kto widział to spojrzenie, mógłby przysiąc, iż to był efekt światła.
Odziane w szmaty młodziki dźwigały na swych barkach słoje wypełnione ryżem. Zaraz za nimi podążał starszy człowiek, wyraźnie dając do zrozumienia bluzganiem, iż jest ofiarą kradzieży. W dłoni dzierżył niewielki kij. Pomarszczona twarz wykrzywiła się jeszcze bardziej, gdy przywalił stopą w kamień na drodze. Starając się nie tracić pędu zignorował ból i ruszył w dalszy pościg.
Mali złodzieje skręcili w jedną z pobocznych dróżek pomiędzy budynkami. Z nadzieją zgubienia starca w krętych przejściach dzieci przyspieszyły kroku. Przy każdej okazji zmienienia kierunku, wskakiwali w nowy korytarz. Mimo ich pokrętnej gry cały czas czuli na swoich karkach śmierdzący oddech mężczyzny. Prowadzący grupę obejrzał się za siebie nie będąc pewnym wyniku ucieczki, gdy odwrócił wzrok oślepiło go światło dnia.
Z powrotem znaleźli się na zatłoczonej ulicy.
Chłopak wypadł z cienia i nie zdążył zareagować. Jego noga się pośliznęła i wpadł na jakiegoś przechodnia. Cała nadzieja na umknięcie z jedzeniem ulotniła się w mgnieniu oka. Ryż leżał rozsypany na ziemi, a słój był stłuczony. Dodatkowo on sam był w kiepskiej pozycji do dalszej ucieczki. Jednak coś innego uderzyło go niczym zimna woda w twarz. Jego kompani postanowili ratować własną skórę i porzucili przyjaciela, jak śmiali go nazywać.
Młodzieniec leżał kompletnie oszołomiony, nigdy nie miał takiego pecha. Gdy reszta grupy wtopiła się w tłum, chłopak spostrzegł jak spomiędzy budynków wyłania się starzec, którego okradli. Mężczyzna od razu zrozumiał, co się stało. Zbliżył się o kilka kroków do złodzieja i złapał za szmaciany kołnierz. Podniósł ramię i zamachnął się kijem…
Drewno głucho uderzyło o brukowaną drogę.
- Co do… - starzec nie dokończył, gdyż słowa uwięzły mu w gardle na widok czarnej szaty i miecza przypiętego do pasa. Przez myśl mu nie przeszło, by stawiać jakikolwiek opór… zresztą i tak znał wynik. Powolnymi krokami wycofał się spod morderczego spojrzenia czarnowłosego shinigami.
- Wszystko w porządku? – kontynuował bóg śmierci, odwracając się do chłopca. – Jestem Shiba Kaien, jak ci na imię?
- Tsu… Tsuchiro Rai shinigami-sama. – wystękał młodzieniec, pierwszy raz widział jednego z nich w tym rejonie.
- Hej! Chyba powiedziałem ci moje imię, prawda? Więc nie nazywaj mnie „shinigami-sama”, jasne? – Mężczyzna pogładził Raia po głowie, patrząc na niego ze współczuciem. – Mam dla ciebie propozycje.
***
W ciągu kilku następnych lat Kaien wyciągnął młodego przyjaciela z dna społecznego. Tsuchiro porzucił złodziejstwo i został pomocnikiem w domu klanu Shiba. Otrzymał również dach nad głową i wyżywienie. Kaien był wzywany cały czas do Seireitei, by pomagać w sprawach trzynastej dywizji, do której należał. Oznaczało to, iż Rai był podopiecznym jego siostry, Kuukaku. Już na pierwszym spotkaniu, otrzymała ona miano przerażającej. Określenie „nadpobudliwa” było raczej delikatne w stosunku do tej kobiety. Ponadto uwielbiała fajerwerki. Ganju, jako najmłodszy z rodzeństwa miał najbardziej cięty język. W jego niespecjalnie rozwiniętym słowniku rzadko gościły miłe słowa.
Tak czy inaczej, żyło im się dobrze i w dostatku. W wolnych chwilach Rai ćwiczył posługiwanie się bronią białą. Właśnie tymi momentami czuł, że żyje. Wykorzystując sale treningowe klanu Shiba mógł w pełni rozwijać podstawowe umiejętności. Po kilku miesiącach słodkiego życia zrozumiał, że tak naprawdę daleko mu do pełnego szczęścia. Wszystko stało się jasne pewnego dnia.
Główną ścieżką prowadzącą z Areny Portali do Seireitei szły dwie postacie. Wokoło zebrały się tłumy dusz, by zobaczyć nowo przybyłych. Pierwszy szedł niski chłopiec, a ci nieostrożni nazwaliby go dzieciakiem, o śnieżnobiałych włosach. Na jego standardowym stroju shinigami zawieszony był lekki płaszcz, w miejscu pleców wygrawerowany miał numer dziesięć. Zaraz za nim podążała kobieta, o długich kasztanowych włosach. Oczywiście, nie dało się nie zauważyć, Porucznik Matsumoto była niezwykle urodziwa. Kapitan Hitsugaya zignorował podekscytowane tłumy i założywszy ramiona na piersi szedł przed siebie. Rangiku uśmiechnęła się jedynie pod nosem podążając za swoim młodszym przywódcą.
Rai wracając z miasta zauważył poruszenie i ciekawy podbiegł do zgromadzonych. Jak się zdawało, nie tylko jego oczy przykuły nadzwyczaj duże piersi Matsumoto. Gdy poczuł jak ślina wydostaje się ciurkiem z jego ust, a krocze zaczyna uwierać, opanował się. Spoglądając na cudowny miecz przywieszony do pasa Kapitana Toushirou, zapragnął położyć swe dłonie na własnym zanpakuto.
- Kaien-san – rzekł pewnego dnia do swego przyjaciela. – Chcę zostać shinigami.
- Hm? – zainteresował się Shiba. – Jesteś tego pewien?
- Bardziej niż czegokolwiek. – padła pełna pewności odpowiedź.
- Skoro tak, to nie widzę przeszkód, by złożyć podanie do akademii. Zajmiemy się tym jutro z rana.
Mam nadzieję, że wypadło dobrze
(Info głównie dla Bobercika)
P.S. Tak dla dociekliwych
Słowniczek: (bez specjalnego układu
Rukongai: Jest to część Soul Society przeznaczona dla zwykłych dusz przybyłych z normalnego świata.
Seireitei: Tutaj dusze nie mają wstępu, ten rejon Soul Society zamieszkują jedynie Shinigami(bóg śmierci)
Zanpakuto: Z japońskiego "Pogromca Dusz" czyli miecz noszony przez shinigami. Każdy ma własne imię i trzy formy - zwyczajna, shikai(pierwsze pieczętowanie) oraz bankai(ponowne pieczętowanie).
Rejony Rukongai: Rukongai jest podzielony na dzielnice oznaczone numerami, względnie odległością od Seireitei.
Shiba Kaien: Postać ta pojawiła się jedynie raz w Bleach, we wspomnieniach Rukii. Z wyglądu bardzo przypomina Ichigo, był utalentowanym shinigami i porucznikiem 13 dywizji. Jego zanpakuto nazywa się Nejibana. Zginął z rąk Rukii, gdy jego ciało zostało przejęte przez genetycznie zmodyfikowanego Hollowa.
Shiba Kuukaku: Siostra Kaiena i Ganju (opis charakteru w opowiadaniu), pomaga grupie Ichiego dostać się do Seireitei poprzez jej ogromną maszynę do fajerwerków
Tsuchiro Rai: Jest to postać w pełni wymyślona przeze mnie. Jego imię (Rai) znaczy "pokonać" a nazwisko zostało utworzone od słów "tsu" (stal) oraz "ichiro" (jedyna droga).
Hitsugaya Toushirou: Kapitan 10 dywizji Soul Society. Jest najmłodszy z kapitanów, zwykł nazywany "genialnym dzieckiem" (widać go w moim zestawie) Jego zanpakuto to Hyourinmaru, który jest najpotężniejszym lodowym mieczem.
Matsumoto Rangiku: Jest Porucznikiem 10 dywizji Soul Society. Jest lekkoduchem i cechuje ją to, iż zamiast pracować woli wypić sake z innymi. Jest najbardziej urodziwą shinigami z 13 dywizji (zależy również od typu kobiety











