[FanFick] Saiyan Power Forces

Jeśli stworzyłeś coś ciekawego i chcesz się tym podzielić, zamieść swoją pracę w tym dziale.

Moderator: Moderatorzy

ODPOWIEDZ

Czy podoba Ci się Mój FanFick?

Tak, cały jest fajny!
23
66%
Poszczególne odcinki(odpowiedź w poście)
1
3%
Nie, coś Mnie wogóle do niego nie ciągnie...
0
Brak głosów
Nie czytałem
8
23%
Jest beznadziejnie beznadziejny! Po co wogóle go piszesz!?!
3
9%
 
Liczba głosów: 35

Awatar użytkownika
BH Daimaouji
SSJ 5
Posty: 6009
Rejestracja: czw gru 02, 2004 6:04 pm

Post autor: BH Daimaouji »

Na moje oko z max. miesiac , minimum 5-15 dni
Piszcie do mnie BH , nie BH Daimaouji

"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli

Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
Awatar użytkownika
SonGohan
Golden Oozaru
Posty: 205
Rejestracja: wt sty 02, 2007 9:41 pm
Lokalizacja: Stalowa Wola/Madrid

Post autor: SonGohan »

no to szybko pisze :shock: , ja bym co najmiej pół roku to pisał oczywiście jak by mi się chciało :grin:
Zumo de uva a base de concentrado esta enriquecido con vitamina C.
Awatar użytkownika
adrian
SSJ 5
Posty: 539
Rejestracja: pt gru 16, 2005 7:30 pm
Lokalizacja: warszawa
Kontakt:

Post autor: adrian »

ale żesz sie napisał.Bardzo ciekawy długi odcinek

9/10
Awatar użytkownika
Kris
Avanger
Posty: 2254
Rejestracja: wt lis 22, 2005 11:33 pm
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Kris »

pieknie jeden z najlepszych odcinkow i najbardziej profesionalnych w twoim wydaniu 100000/10 xD

Czy to wszystko znaczy ze Bobercik zginie ? (wiem glupie pytanie :D własciwie to juz znam dalsza część :D ) (niezerwales do konca :D psyhokinetyki :D musisz pamietac :) )
Obrazek

Obrazek
1. Kris ma ZAWSZE racje
2. PP3088 ma prawie zawsze racje
3. : >
Awatar użytkownika
Bobercik
SSJ 5
Posty: 2940
Rejestracja: pn lut 13, 2006 7:02 pm
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Bobercik »

I kolejny raz Dae pokazał ze jest zdecydowanie najlepszym fan fickowcem na forum xD Moje fan ficki to tego nawet nie można porównać. Odcinek fascynujący choć myślę że przydałoby się pisać troche mniejsza ;] Mam nadzieję że Sesshomaru i Bobercik umrą razem i pochowacie nas w jednej trumnie xD ^_^
Obrazek
Awatar użytkownika
BH Daimaouji
SSJ 5
Posty: 6009
Rejestracja: czw gru 02, 2004 6:04 pm

Post autor: BH Daimaouji »

1.Robert jestes takim komediantem :P
2.Geje
3.Znajac go pewnie wasze ciala zostana zkremowane , ale i tak to nie TWOJ fanfik , wiec tak naprawde nie umrzesz tutaj :P
Piszcie do mnie BH , nie BH Daimaouji

"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli

Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
Awatar użytkownika
Dae
Zasłużony
Posty: 1200
Rejestracja: śr gru 22, 2004 1:26 pm
Lokalizacja: Bukowno

Post autor: Dae »

1. Pisałem 3 dni, po ok. godzine-dwie dziennie
2. Kris, fakt, możesz wiedzieć, co będzie dalej... Ale zobaczysz, że jeszcze Cie zaskocze :P
3. SonGohan, do szybkiego pisania da się przyzwyczaić, na początku też pisałem bardzo wolno. Uczyłem się ok. miesiąca pisząc na różnych forach i w szkole
4. Heh, Bartuś, chyba troche źle to zrozumiałeś. Skoro Sesshomaru i Bobercik, to jedna osoba, w takim razie można Bobercika posądzić tylko o narcyzm XD

Następny odcinek w toku ^^
Obrazek

Obrazek
Dołącz do gry! Naruto-Arena.com

Obrazek

http://www.daegurth.blog.onet.pl

Słowo "siła" ma wiele znaczeń.
Awatar użytkownika
BH Daimaouji
SSJ 5
Posty: 6009
Rejestracja: czw gru 02, 2004 6:04 pm

Post autor: BH Daimaouji »

Piotrek pisze:4. Heh, Bartuś, chyba troche źle to zrozumiałeś. Skoro Sesshomaru i Bobercik, to jedna osoba, w takim razie można Bobercika posądzić tylko o narcyzm
Ech ciagle o tym zapominam , czytajac fanfik Roberta myslalem ze to jego brat , a kim jest on wlasciwie?
Piszcie do mnie BH , nie BH Daimaouji

"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli

Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
Awatar użytkownika
Dae
Zasłużony
Posty: 1200
Rejestracja: śr gru 22, 2004 1:26 pm
Lokalizacja: Bukowno

Post autor: Dae »

Rozdział XXXV - Niekontrolowany gniew

Bobercik poszedł spać. Musiał przemyśleć wszystko, o czym się dowiedział tej nocy. Mimo woli i ciężkich starań nie mógł zasnąć. Cały czas dręczyło go to, że może umrzeć - nawet w tym momencie, gdy się tego nie spodziewa. Nie wątpił w to, że Daegurth chce mu pomóc, dlatego dał mu tą dziwną książke.
Patrząc na sufit myślał o tym ile razy widział się z Sesshomaru i ile razy miał okazje go zabić, jednak nigdy mu się nie udało. Uświadomił sobie też, że Daegurth mógłby już dawno zabić Sesshomaru, ale... Nie zrobił tego tylko i wyłącznie ze względu na niego.
Czuł się bezużyteczny, a nawet więcej - czuł się obciążeniem dla innych. Był już w takiej desperacji, trzymał nóż w prawej dłoni i zbliżył go do klatki piersiowej. "Skończe wszystko tu i teraz!" - pomyślał przyciskając nóż, jednak zaraz gdy ostrze dotknęło klatki piersiowej, to jego ręce zaczęły drżeć. "Ale... Ja nie chce umierać..." - pomyślał Bobercik. Poczuł lekki powiew wiatru od strony drzwi - najwyraźniej zostały otwarte. Stał w nich Daegurth.
- Nie pozbędziesz się mnie tak łatwo - powiedział Daegurth wystawiając ręke w stronę Bobercika. Nuż z jego ręki natychmiast się ztępił, innymi słowy: był teraz bezużyteczny - Razem pomyślimy nad rozwiązaniem. Jutro, gdy odpoczniesz.
Bobercik był zaskoczony działaniem Daegurtha, usiadł na łóżku i patrzał pod nogi myśląc. Daegurth podszedł powoli do niego i spojrzał mu głęboko w oczy. Bobercik też patrzał w głębokie oczy mistrza, nagle coś się stało: poczuł jak staje się senny, wkrótce zemdlał. Daegurth położył go na łóżku i przykrył kołdrą.
- Miłych snów - powiedział Daegurth wychodząc z pokoju. Poczuł się źle i to nie z powodów biologicznych, ale wspominał to, co mu się przytrafiło...

[center]***[/center]

Kris nie mógł spać tej nocy, wziął więc swój ukochany Kieł Żywiołów i wyszedł z domu. Na początku się rozciągnął, jak tylko mógł, potem wogóle nie był senny. Spojrzał na księżyc wciąż nie mogąc dowierzyć, jak mogło powstać coś tak pięknego, księżyc - wieczny obrońca Ziemi. Złapał głęboki oddech i zaczął biegnąć. Nieważne gdzie, ciciał poprostu pobiegać. Wtedy zobaczył jak Daegurth gdzieś idzie, jednak nie miał pojęcia gdzie. Nie był jedynym, który to widział. Bart skradał się za bratem niezauważony. Kris dał mu znak, żeby się spotkali. Bart zrozumiał o co chodzi przyjacielowi i po chwili, nie tracąc z wzroku Daegurth'a spotkali się.
- Hej, Bart, gdzie on idzie? - zapytał cicho Kris
- Nie mam pojęcia, ale nie wygląda mi to na spacer - powiedział Bart
- Skąd wiesz? - zapytał Kris
- Już by Mnie znalazł - odpowiedział z przekonaniem Bart - Musi być czymś zmartwiony, coś odwraca jego uwage...
- Ale co? - zapytał Kris
- No właśnie... Chodźmy, tylko po cichu - powiedział Bart
Kris skinął głową na tak.
- Aha i jeszcze jedno - powiedział Bart - Jakby co, to masz zniknąć, zrozumiano?
- Ale jak... Zniknąć? - zapytał Kris
- Gdyby się zorientował, że jest śledzony to się wycofaj. Mi nic nie zrobi - powiedział Bart
- A czemu miałby coś Mi zrobić? - zapytał Kris
- Nie wiem... Przeczucie - powiedział Bart - Koniec rozmów, bo nam ucieknie
- Racja... - powiedział Kris i ruszyli po cichu za bratem Bart'a
Bart i Kris widzieli jak ich cel oddala się od miasta coraz dalej i dalej, wkrótce zaczął biec, coraz szybciej i szybciej. Kris i Bart jednak bez problemu go ścigali, nawet na chwile nie znikał im z oczu - do czasu. W pewnym momencie przyspieszył jeszcze bardziej, jemalże latał, a jednak odbijał się od ziemi. Biegnąc w ten sposób, z niewiarygodną prędkością, niszczył skały i robił wgłęnienia w ziemi. Wbiegając tak do lasu zniszczył wiele drzew. Bart i Kris też przyspieszyli. Może nie biegli tak szybko, jak ich cel, ale wciąż utrzymywali z nim kontakt wzrokowy. Wreszcie Bart wyczuł coś.
- Hej, Kris, stop! - powiedział normalniym tonem głosu Bart
- O co chodzi? - zapytał Kris - Szybko, bo nam ucieknie!
- Ktoś się zbliża... Czuję to! - powiedział Bart - To chyba... Broly!
- Więc się pospieszmy! - powiedział Kris
- NIe! - powiedział Bart - wprost odwrotnie, zwalniamy. On się do nas zbliża z naprzeciwka. Zwolnijmy, aby zostać niezauważonymi.
- Dobrze - powiedział Kris przyznając racje towarzyszowi - Patrz na to!
Po tych słowach Kris zatrzymał się, a Bart przestał wogóle wyczuwać, że Kris jest obok niego.
- Nauczyłem się tego niedawno, może się przydać - powiedział Kris
- Z pewnością - potwierdził Bart uśmiechając się lekko - Musimy się rozdzielić, Ty idź bokiem, staraj się zajść Daegurth'a od frontu, w miejscu gdzie spotka się z Brolym
- Jasne. Powodzenia Ci życze - powiedział Kris
- Oj, będzie Mi potrzebne... - powiedział Bart i każdy z nich ruszył w innym kierunku.
Bart biegł lekko w prawo, a Kris całkiem skręcił w drzewo. Biegł w miarę szybko, żeby zdążyć na czas. Bart zaś nie musiał się tak spieszyć, więc dokładnie się wszystkiemu przyglądał. Te drzewa, które minął Daegurth... Były kompletnie w strzępach! Musi się dziać coś niedobrego...
W międzyczasie Daegurth wreszcie się zatrzymał, a przed niego przyleciał Broly. Daegurth cały się trząsł, rzucało go w lewo i w prawo.
- Dziękuje, ze przyszłeś - powiedział Daegurth - Pospiesz się, prosze... Bo inaczej...
- Nie martw się - powiedział Broly Darkness - Wiem, co muszę zrobić.
Broly zamienił się w LSSJ. Jego włosy błyszczały w kolorze lekko zielonym. Podbiegł szybko do Daegurth'a i zatrzymał się tuż przed nim. Zaczął go bić, Daegurth nie opierał się. Dawał się uderzać, coraz mocniejszymi ciosami. Pięść w twarz, kolano w brzuch, kopniak między nogi, uderzenie pięściami po brzuchu, lewy sierpowy, kula ki... Powstała duża eksplozja - Daegurth wyglądał wyraźnie na wykończonego. Broly bez słowa złączył obie ręce i zaczął je ruszać szybko, jakby w środku było coś okrągłego. Wreszcie pojawiła się tam mała kuleczka. Broly Darkness ścisnął obie ręce, kólka zniknęła. "Cutting Prison!" - powiedział Broly prostując ręce. Na około Daegurth'a pojawiły się pierścienie, które zaczęły krążyć wokół niego z coraz to większą prędkością. Daegurth przypadkowo dotknął pierścienia palcem i odcięłu mu jego malutki kawałek. Broly stał, wciąż trzymając obie ręce w stronę Daegurth'a.
Bart nie mógł na to patrzeć, nie obchodził go powód, skoczył w stronę Brolyego, który nawet nie zareagował na jego atak.
- Przestań, nawet nie masz pojęcia dlaczego to robie - powiedział Broly Darkness
- To go zabije! - powiedział Bart
- To jego technika, nie uczył Mnie jej na darmo - powiedział Broly Darkness - Patrz, wcale nie mam zamiaru go zabić, tylko poczekaj
W tym momencie wyskoczył też Kris, który nie zdając sobie sprawy z tego co się dzieje, wyciągnął miecz i machnął nim w stronę Brolyego. Miecz wbił mu się w mięsień u lewej ręki, Broly upadł na kolana, gdyż z miecza wylatywały pioruny. Siła żywiowół robiła swoje, chociaż leldwo miecz mu się wbił w ciało, to elektryczność nieźle go zaatakowała.
Kręgi latające wokół Daegurth'a w połowie znikły. Krążyła teraz znacznie mniejsza ich część. Broly wstał szybko, a miecz sam z niego wypadł i poleciał daleko, gdzie wbił się w ziemię. Po chwili przemienił się w zwykły miecz.
- Kris! - zawołał Bart - Przestań!
Kris natychmiast przestał walczyć z Brolym i poszedł po swój miecz, widząc, że Broly nie zwraca na niego swojej uwagi. Zorientował się, że coś jest tu nie tak. Patrzał teraz na to, co robi Broly.
Broly starał się jak mógł, by zwiększyć ilość pierścieni energetycznych krążących wokół Daegurth'a, powoli mu się udawało, jednak przez Kris'a teraz zaczęło się najgorsze...
Daegurth stał dalej w środku, nagle jego płaszcz, pokrywający ciało, rozleciał się na strzępy. Skóra Saiyana była czysto czerwona, więcej, krwista, jakby pokryta łuskami. Na końcach rąk i nóg pokazały się ogromne pazury. Mimo, że był poobijany i zakrwawiony, to uśmiechnął się. Pokazały się wyraźnie kły na jego twarzy, które przeraziły Bart'a i Kris'a. Nagle, z niewiarygodną prędkością zaczął uderzać w pierścienie krążące wokół niego. Przy każdym uderzeniu słychać było głośny huk, a pierścienie się odginały, poszerzając zasięg Daegurth'a. Broly zaczął się cofać, żeby na niego nie wpały jego własne promienie, jednak wciąż obie ręce trzymał przed sobą, zwiększając ilość pierścieni energetycznych, które jednak nie zatrzymywały ciosów Daegurth'a, przypominającego teraz kompletnie potwora.
- Musicie mi pomóc - powiedział spokojnie Broly Darkness - Oddajcie Mi część swojej mocy
- Ale jak? - zapytał Kris wiedząc, że to częściowo przez niego Broly teraz nie może opanować tego, co dzieje się w tej "klatce"
- Nie umiecie? - zapytał Broly Darkness - No to mam tu niezły bigos...
Bart stanął w lekkim rozkroku, ugiął ręce w łokciach i nogi w kolanach. Stojąc tak zaczął się ładować, widać było jak energia spokojnie krąży wokół niego całego. Ładował się dosyć spokojnie, wreszcie przestał, a naokoło niego została lekka biała poświata. Podbiegł do Brolyego i chwycił go za ramię, po czym zaczął się skupiać.
- Bezpośrednio? - zapytał Broly - Dobrze jednak, że umiesz przekazywać energie
- Nie umiem, licze na łud szczęścia - powiedział Bart
- OMG... - powiedział Broly - Licze na ciebie, Bart
Kris chciał też jakoś pomóc, dlatego zacząl używać telekinezy. Częściowo spowalniał ruchy Daegurth'a, widać było, że "klatka" przestała rosnąć, jednak była już dosyć duża. Miała kilka metrów średnicy.
Bart zaś skupił się i całą energię, którą miał zaczął przenosić do ręki. Energia powoli płynęła w tamtą strone, czuł to. Wreszcie, nawet i z zewnątrz, można było dostrzec efekty. Biała energia była widoczna na ręce Bart'a, a za chwilę przeszła na ramię Brolyego. Wtedy Bart go puścił i odsunął się troche. Broly natychmiast zwiększył ilość pierścieni, a klatka zaćżęła się zwężać. Wreszcie była naprawde mała, tak mała, że skulony Daegurth ledwo się w niej mieścił. Wtedy to nagłe rozerwał całą klatke wydając z siebie potworny dźwięk. Broly natychmiast do niego podleciał i go uderzył, Daegurth jednak zablokował cios i zaczął chlastać Brolyego swoimi nader ostrymi pazurami. Broly, cały pocięty, nie dał za wygraną. Zrobił wielką kule, którą... Daegurth przeciął. Uderzył Brolego bardzo mocno - tak, że się odmienił z LSSJ i leżał na ziemi.
Wtedy Kris zaatakował potwora swoim mieczem, ten jednak obronił się pazurami. Kris jeszcze raz spróbował, ale było to bezużyteczne - potwór był za szybki. Przy kolejnym zderzeniu się pazurów z mieczem, pazury zaczęły się iskrzyć, jakby się nagrzały, a miecz pękł. Ostrze odleciało niedaleko i wbiło się w drzewo.
Bart stał nie wierząc w to, co widzi. Do tego większość mocy oddał Brolyemu. Kris z pełną mocą nie mógł sprostać pokonaniu go, nawet swoim potężnym mieczem, a co on może zrobić?
Kris właśnie był chlastany przez bestie, gdy Bart nie mógł już na to patrzeć skoczył tam. W locie stworzył kulę energetyczną i zderzył ją z ciałem potwora. Kula wybuchła, a potwora to nawet nie ruszyło. Dalej chlastał pazurami Krisa, uśmiechając się. Z jego kłów ciekła krew. Wreszcie bestii najwyraźniej znudziło się bicie Krisa, bo rzucił go na bok. Wtedy obrócił się w stronę ciężko dyszającego Bart'a i złapał go jedną ręką. Wtedy zaczął go chlastać swoimi pazurami. Bart nie tylko czuł, że jest cięty, ale okropny ból, niczym palenie żywcem, czuł będąc drapanym przez potwora. Bart opadał już z sił, prawie był partwy. Ostatkami sił powiedział imie swojego brata.
- Daegurth... - powiedział Bart
Potwór się zatrzymał w bezruchu. Stał tak jak wryty przez krótką chwilę, potem póścił Bart'a i odsunął się troszkę. Cały drżał, trząsł się. Wreszcie przestał się trząść i skoczył, by zadać ostatni cios Bartowi...

Nagle dwie ogromne fale, krążące, lecąc obok siebie, tańczęc, złączyły się trafiając w potwora, który był niecały metr nad Bartem. Potwór odleciał trochę do tyłu i upadł twardo na ziemię, szybko jednak się podniósł. Widział dwóch wojowników: byli to Dyninio i Adrian.
- It's showtime! - powiedział Dyninio
- Heh, jasne! - powiedział Adrian
Obaj rzucili się w stronę potwora, który nabrał powietrza w płuca i wystrzelił wielkim jego słupem, który zmiutł Adriana i Dyninia. Ci jednak podnieśli się.
- Silny jest skur*ysyn! - powiedział Adrian
- No i co? - zapytal Dyninio
- E tam, masz racje - powiedział Adrian i się uśmiechnął
Dyninio ruszył z prawej strony, a Adrian z lewej, w stronę bestii. Ta zaś wystrzeliła swe szpony z rąk, a na ich miejsce, niemalże odrazu, wyrosły nowe. Adrian i Dyninio z łatwością uniknęli pocisków - po ich treningu było to nieuniknione. Nawet złapali je w locie i rzucili w stronę potwora, w którego się wbiły. Nie na długo. Same wypadły, a rany się zagoiły. Wtedy potwór zniknął obu z oczu.
- ZA TOBĄ!!! - zakrzyczał nagle Adrian do Dyninia
Niespodziewanie, tuż za Dyniniem, stał potwór. Wykonał jedno cięcie i Dyninio leżał na Ziemi. Potem schylił się i ugryzł go w kark. Zaczął wysysać mu krew.
Adrian wystawił obie ręce przed siebie, tak, że palce się ze sobą nie stykały i wystrzelił promienie ki z każdego palca. Każdy promień był niewiarygodnie szybki i ostry niczym brzytwa. Promienie trafiły potwora, który oderwał się od swej ofiary. Miał przebite ramie - tylko przez chwile, rana się zagoiła.
Adrian wciąż nie mógł uwierzyć, że Dyninio, Bart, Kris, a nawet leżący dalej Broly zostali pokonani. Wtedy stało się coś niespodziewanego...
Złoty bicz energetyczny zaczął obijać się o potwora. Potwór latał w lewo i prawo. To Sesshomaru. Atakował bestie z niewiarygodną prędkością, wkrótce jego bicz się potroił i uderzał trzema na raz. Bestia wyrwała się z ataków Sesshomaru i rzuciła się na niego z pazurami. Wtedy Sesshomaru dobył miecza i obronił się przed pazurami bestii.
Adrian przyglądał się, niedowierzając, jak z miecza Sesshomaru wydobył się obromny niebieskie smok, cały z prądu, niczym błyskawica. Smok przebił ów bestię i poraził ją całą prądem. Wtedy to bestia zaczęła się regererować i... Zaczęła się odmieniać. Po chwili nie do końca zregenerowany Daegurth leżał na ziemi.
- Teraz zostane najpotężniejszy i nikt mnie nie powstrzyma! - powiedział Sesshomaru chcąc zabić Daegurth'a. przy pomocy swojego miecza. Musiał jednak odskoczyć, gdyż pocisk ki leciał w jego stronę - Odejdź, a może Cie nie zabije - powiedział do Adriana
Adrian nic nie odpowiedział, tylko zaczął ostrzeliwywać Sesshomaru kulami ki. Sesshomaru unikał - ale nie spodziewał się, że kule zawrócą i zaatakują go od tyłu. Tutaj jednak jego smok obonił go, przyjmując je na siebie. Sam na tym nie ucierpiał. Sesshomaru wystawił miecz do przedu, w stronę Adriana. Ten podskoczył i uniknął jednocześnie bycia połkniętym przez beste.
Wtedy, spadając, stanął na tym elektrycznym smoku.
- Co? - zaciekawił się Sesshomaru
Adrian też się dziwił, myślał, że nie można stać na prądzie. W sumie to raczej nie, ale on właśnie stał. Zaczął więc biec po smoku do właściciela miecza z nim. Wtedy smok chciał jeszcze raz zaatakować. Adrian odskoczył i smok zaatakował sam siebie. Po zderzeniu się smoka ze swoim ogonem wyleciały tysiące pomniejszych błyskawić, które trafiły zarówno Sesshomaru, jak Adriana i innych, leżących wokół wojowników. Sesshomaru był sparaliżowany. Adrian zaś nie - był częściowo odporny na pioruny przez eksperymenty, jakie na nim prowadzono. Rzucił się więc, aby zabić Sesshomaru. Stworzył potężną kulę energii w ręce i gdy już miał uderzyć nią w przeciwnika, to Daegurth z ledwością popchnął Sesshomaru na bok.
Adrian chybił o troszeczke, trafiając Daegurth'a zamiast Sesshomaru. Wciąż nie wiedział dlaczego Saiyan obronił Sesshomaru. Adrian zobaczył, jak na miejsce Daegurth'a pojawia się pal drewna, który został zniszczony na strzępy przez jego kule.
Daegurth dziękował bogu, w którego i tak nie wierzył, za to, że ta błyskawica go trafiła i mógł odzyskać przytomność. Nie był może w pełni sił, ale to zawsze coś.
Sesshomaru odzyskał już siły i wiedział, że musi działać szybko. Zaatakował Daegurth'a swoim biczem, jednak Saiyan go złapał i czując okropny ból podciągnął Sesshomaru do siebie. Szybko machnął prawą ręką w Sesshomaru - chybił. Chciał też wykonać kopniak, ale się przewrócił. Nie miał siły. Adrian widząc, że jego mistrz dostaje baty, rzucił się mu na pomoc i zaczął bić pięściami Sesshomaru, ten jednak unikał ataki. Wreszcie sam zaatakował swoimi, może nie aż tak bardzo ostrymi, ale zawsze, pazurami, robiąc małe cięcia na klatce piersiowej Adrian'a.
- Zginiesz za to! - powiedział Adrian
Adrian zrobił salto w tył, a będąc jeszcze w powietrzu, salto w przód, jednak nie stanął na ziemia, a rozpędzony, robiąc salto, uderzył prawą nogą Sesshomaru, który padł na ziemię. Sesshomaru wyciągnął bicz i uderzył nim Adriana, który został sparaliżowany jego mocą. Uderzał go nim dalej, aż wreszcie, widząc, że Daegurth w niego mierzy rękoma uciekł. Daegurth natychmiast upadł na ziemię.
Adrian wreszcie mógł się ruszać. Podbiegł natychmiast do Daegurth'a.
- Dlaczego go obroniłeś!?! - zapytał oburzony Adrian
- Ja... Ja... Nie moge - powiedział Daegurth
- Nie możesz czego? - zapytał nieco spokojniej Adrian
- Ci powiedzieć... - powiedział Daegurth - Dowiesz się w swoim czasie
- ... - nie odezwał się ani słowem Daegurth - Dobrze, narazie mi wystarczy to, że wszyscy są cali
- No, chyba niezbyt... - powiedział Daegurth, po czym wyciągnął z kieszeni ledwie trzymających się spodni fasolke i podzielił ją na cztery części
- Daj to Dyniniowi, Krisowi, Bartowi i Brolyemu - powiedział Daegurth podając Adrianowi fasolke - Wydobrzeją
- Mam nadzieję - powiedział Adrian i ruszył by wszystkim je podać. Daegurth miał racje: wszyscy odzyskali przytomność i mogli się ruszać. Broly nawet sobie poszedł XD
- Zanieście mnie do domu, muszę się przespać - powiedział Daegurth - W zamian opowiem wam o co tu chodziło... - powiedział Daegurth i zemdlał...
Obrazek

Obrazek
Dołącz do gry! Naruto-Arena.com

Obrazek

http://www.daegurth.blog.onet.pl

Słowo "siła" ma wiele znaczeń.
Awatar użytkownika
SonGohan
Golden Oozaru
Posty: 205
Rejestracja: wt sty 02, 2007 9:41 pm
Lokalizacja: Stalowa Wola/Madrid

Post autor: SonGohan »

nie znódziło ci się tego pisać?? :shock: mi by się jużnie chciało :roll:
Zumo de uva a base de concentrado esta enriquecido con vitamina C.
Awatar użytkownika
adrian
SSJ 5
Posty: 539
Rejestracja: pt gru 16, 2005 7:30 pm
Lokalizacja: warszawa
Kontakt:

Post autor: adrian »

bardzo wciągający odcinek.Zamierzam od nowa przeczytaci twój fanfacik bo większości odcinków przegapiłęm
Awatar użytkownika
Bobercik
SSJ 5
Posty: 2940
Rejestracja: pn lut 13, 2006 7:02 pm
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Bobercik »

Fantastyczny odcinek. Już nie taki długi i miło się czytało. Dużo z Bobercikiem miał wspólnego, ale mało w nim Bobercika xD Ciekawe jak sie zakonczy walka Sesshomaru vs. wojownicy dobra. A ta historia kojarzy mi sie z Harrym Potterem którego kiedys czytałem. Tam coś było że Voldemord i Potter nie mogą życ razem, jeden musi zginąć. Chyba tu też tak będzie, ale obaj dedniemy. Albo Puszek big powrót na strone dobra xD
Obrazek
Awatar użytkownika
Dae
Zasłużony
Posty: 1200
Rejestracja: śr gru 22, 2004 1:26 pm
Lokalizacja: Bukowno

Post autor: Dae »

Rozdział XXXVI - Wojna Cesarstwa

-(...), więc jak już wspomniałem, powiem wam o co chodziło - powiedział Daegurth - Dawno temu, gdy byłem jeszcze młody i głupi, podjąłem się zadania, które uwarzałem za łatwe. Jednak jest to najtrudniejsza rzecz jaką do tąd spróbowałem zrobić. Jest ono ściśle tajne, znam je prawie tylko Ja, nawet Broly, który miał Mi pomóc, nie wie o co chodzi. Pomaga Mi, gdyż go o to prosiłem. W każdym razie: co jakiś czas zamieniam się w demona i to nie ma nic wspólnego ze smokiem, który został we Mnie uwięziony. On Mi nawet pomaga odzyskać kontrolę, lecz mu się zbyt szybko nie udaje, dlatego na kilka minut się zamieniam w tą bestię. Dobrze, że nie zamieniłem się do końca...
- Jak to, to mogłeś zamienić się w coś mocniejszego? - zapytał Kris
- Niewiarygodnie mocnego... - powiedział Daegurth patrząc Krisowi w oczy
Słychać było pisk, jaki wydała nienaoliwiona klamka. To Bobercik wychodził ze swojego pokoju. Początkowo był zaspany, ale wreszcie, gdy zobaczył ciężko rannego Daegurth'a, to od razu odzyskał przytomność i podbiegł do niego.
- Co się stało? - zapytał Bobercik
- Długa historia, opowiem Ci potem - odpowiedział Kris wzdychając
- Wszystko w porządku Dae... Mistrzu? - zapytał Bobercik
- Szczerze? - zapytał Daegurth
- No jasne, że szczerze! - powiedział Adrian
- Nie - odpowiedział Daegurth - Ale to was nie dotyczy
- Więc może... - nie zdążył nawet zapytać Dyninio
- Nie - przerwał mu Daegurth - przepraszam, że przerywam, ale ani słowa o mnie. Na to przyjdzie czas, nie ufam Wam na tyle, by się wam zwierzać, choć już za niedługo...
- Co za niedługo? - zapytał Bobercik
Bart zaczął się śmiać i wyszedł z pokoju. Z oddali też było słychać jego śmiech, najwidoczniej domyślił się, co zrobi Daegurth.
- Za niedługo będzie się działo - powiedział Daegurth
- Ale co? - zapytał Kris
Nastała dziwna atmosfera - spokojnie, cicho i tajemniczo. Wszyscy się uciszyli, by jak najlepiej słyszeć co mówi Daegurth. Bart stanął w drzwiach i z uśmiechem na twarzy patrzał na całe zdarzenie.
- Będziecie się musieli zmierzyć z najpotężniejszym przeciwnikiem jakiego znam, no może trzecim w kolejności - powiedział Daegurth - Więc musicie się przygotować
- Tak? Więc co mamy robić? - wyrwał się Adrian
- Trenujcie - powiedział Daegurth - I to jak tylko możecie, radze też dobrze sypiać
- Dobrze, więc podzielisz nas na jakieś grupy treningowe? - zapytał Bart
- Nie, trenujcie razem, jak tylko chcecie - powiedział Daegurth - A teraz ide spać...
- Słyszeliście? Idzie spać, chodźmy trenować! - powiedział Kris
- Żeby pokonać tego przeciwnika! - powiedział z radością Dyninio
- Żeby nakopać Daegurthowi do du*y! - dodał Adrian
I wyszli, w pokoju został jedynie Bart, który powiedział, że zaraz do nich dołączy. Podszedł do brata, leżącego na łóżku i usiadł przy nim.
- Heh, nawet nie zdają sobie sprawy, z czym będą walczyć - powiedział Bart
- No co, przecież nuda, to też przeciwnik! - powiedział Daegurth
- Tak, jasne, ile Ty będziesz spać, że się zaczną nudzić? - zapytał Bart
- Nie wiem, może pół godziny, a potem będe odpoczywać - powiedział Daegurth
- To faktycznie strasznie długo... - powiedział Bart
Daegurth spojrzał na Barta, a ten od razu zrozumiał.
- No, w sumie masz racje, dla nich pół godziny jest jak pół roku! - powiedział Bart - Dobra, powiedziałem, że pójde trenować, to pójde!
- Hmmm, czekaj - powiedział Daegurth
Saiyan podniósł obie ręce lekko nad siebie i ruszył obiema, a między nimi zmaterializował się zwój. Bart był ciekawy, skąd on się wziął, co zawierał i najważniejsze: jak on go qrcze zmaterializował!?! Zresztą teraz to nie miało znaczenia,
- Masz, otwórz, przeczytaj i stosuj się do instrukcji - powiedział Daegurth - Wersja przetłumaczona, okrojona
- Przetłumaczona, okrojona? - zapytał Bart
- Nie z tego wymiaru, a nie umiesz przecież języka z innego wymiaru - powiedział Daegurth - Nawet ja czasem się mylę... W każdym razie ten zwój jest dobry. Idź już, bo wogóle nie zasne
- Dzięki! - powiedział Bart i wyszedł z pokoju
"Nareszcie moge się przespać..." - pomyślał Daegurth - "Ciekawe, o czym "oni" teraz myślą...". Saiyan leżał jeszcze chwilę patrząc w sufit, potem włączył stan hibernacji, by jak najszybciej odzyskać siły, a zaraz po tym specjalnie się uśpił, by przyspieszyć proces...

[center]***[/center]

Bart idąc na polanke, gdzie zawsze ćwiczył, widział, jak cała reszta przyjaciół ćwiczy. Głównie ćwiczyli różne ciosy, wymieniali się informacjami na temat walki i trenowali walke zespołową. Ustalali różne taktyki bojowe - wcześniej tego nie robili. Mówili o atakach, których jeszcze nie stosowali, ale jednak możliwych i bardzo wydajnych. Jednym z nich było na przykład bardzo inteligentne przechytrzenie przeciwnika. Jeden z wojowników musi odwrócić uwagę przeciwnika, najlepiej szybko strzelając pociskami: sugerowany Adrian, a reszta ma się zająć atakiem z bliska. Adrian, który odwróci uwagę przeciwnika, pozwoli niezauważonemu Krisowi podejść do przeciwnika, a Kris... Początkowo nie wiedział co zrobi, bo jego miecz pękł, ale pomyślał później, że miecz to nie wszystko, liczy się jego właściciel. Kris powiedział, że: "Zastosuje obuchowe uderzenie w tył głowy, a potem popchne go w stronę Adriana". To powinno wystarczyć, narazie. "A gdyby coś źle poszło" - powiedział Kris - "To użyje mojej nowo nabytej techniki, którą pewnie zobaczycie niebawem!".
Bart uśmiechnął się widząc, jak jego brat zmotywował ich, robiąc taki głupi żart... Nadszedł czas na sprawdzenie, co zawiera zwój. Bart rozwinął go powoli, nie do końca i zaczął czytać pierwsze wersy:
Manipulacja energii - wersja okrojona przez Vinid'a
Każdy potrafi odpowiednio kontrolować swoją energię, nawet, gdy o tym nie wie. Samo bieganie potrzebuje pełnej koncentracji energi. Dzięki energii właśnie można robić niewiarygodne rzeczy. Czy myślał ktoś kiedyś o przeciwdziałaniu prawom natury? Jeżeli tak, to ten poradnik jest dla niego!
Poradnik składa się z dwóch części: "Ruch stabilny" i "Ruch stabilizowany". Moge śmiało powiedzieć, że kto zna drugą część, to nie ma prawa nie znać pierwszej.

"Ruch stabilny" - nazwa ze względu na łatwość z jaką przychodzi poruszanie się. Możliwy na wszelkiego rodzaju twardym gruncie. Pozwala przy użyciu energii np. chodzenie po ścianach, podnoszenie przedmiotów, bezposrednio nie dotykając ich i do wielu innych czynności. Jak to się robi? Wyjaśnie strukture chodzenia pionowego, którą można ćwiczyć na drzewach, ścianach budynków i innych twardych, pionowych strukturach. Znając ją umie się praktycznie wszystko z działu "ruch stabilny", tylko trzeba odrobinke potrenować.
Skupiamy energie w swoich stopach, jeżeli to nimi chcemy się wspinać. Na początek tak właśnie radzę. Potem powoli idziemy, cały czas skupiając energię w stopach. Gdy zaczynamy wchodzić na pionową strukturę, to wysyłamy energie ze stóp tak, aby, tak jakby, wbijała się w powierzchnie, po której będziemy chodzić. Co to da? Pozwoli wchodzić bez przeszkód w góre, bez używania rąk. Na początku potrzeba długo trenować.

"Ruch stabilizowany" - coś dla zaawansowanych. Wymagane jest znanie "ruchu stabilnego", gdyż wszystko, co potrzebne w "ruchu stabilnym", potrzebne też i tu. Jest tylko jedna zasadnicza różnica: moc którą wysyłamy z kończyny MUSIMY stabilizować, czyli wysyłać odpowiednią jej ilość, odpowiednio długą wiązke itd. Dlatego trzeba tutaj kompletnej koncentracji... Lub szczęścia. Pozwala to na poruszanie się po wodzie, a nawet, gdy umiemy zagiąć wiązke, to po nici pajęczej, po liściach, czy innych elemetach normalnie łamiących się pod naszym ciężarem. Wytrwali mogą stać na piórku!

*A teraz coś dla ogólnych n00b-ów, czyli takich, co nie mają pojęcia o niczym, czyli sposoby na łatwą koncentracje energii:

<Dokładny rysunek ustawienia rąk>
Podczas takiego ułożenia rąk cała energia z naszego ciała wędruje do środka, czyli mniej więcej do miejsca pod żołądkiem, jeżeli powiemy: "Chi", to przyspiszy proces

<Kolejny dokładny rysunek>
Takie ustawienie rąk pozwala na bezpośrednią koncentracje energii w stopach lub przekazanie energii z innych części ciała do nóg. Hasło przyspieszające proces: "Wo"

<Jeszcze jeden rysunek z rękami>
Najprostszy znak, pozwalający koncentrować energie. Koncentruje energie w całym ciele, a jednocześnie przyspiesza jej przepływ. O wiele latwiej to robić, wypuszczając powietrze przy sylabie: "Ha", przedłużającym samogłoske "a"

*Oczywiście ktoś, kto już umie koncentrować energię, nie musi wogóle robić żadnych znaków, co pozwala na większą swobode podczas walki oraz sytuacji wymagających czasu.
"Super" - pomyślał Bart - "Świetna rzecz, zabiorę to do innych i potrenujemy". Jak pomyślał, tak zrobił. Zwinął zwój i poszedł do trenujących przyjaciół, po czym opowiedział im o zwoju. Wszyscy byli zaciekawieni, Adrian próbował iść od razu po wodzie ale wpadł i jedyne czego się nauczył, to jak szybko wyciągać rybki spod koszulki XD
Bohaterowie poszli do pobliskiego lasu i każdy stanął przy drzewie. Spojrzeli na siebie, po czym zaczęli robić znaki, ułatwiające koncentracje energii.
- Chi, Wo - powiedział każdy robiąc kolejne znaki
Wszyscy starali się koncentrować swoją energię na stopach, robiąc to rozpoczęli wchodzenie po drzewie. Wszyscy, prócz Bart'a, weszli na pół metra. Bart wszedł na wysokość dwóch metrów i machając rękami, by utrzymać równowagę, w lewo i w prawo wchodził wyżej i wyżej... Po wysokości trzech metrów oderwał się od drzewa i robiąc salto w tył spadł na ziemię. Każdy był zaskoczony.
- Super! - powiedział Kris
- Gratulacje - powiedział Bobercik
- Ty mi nie gratuluj, ale sam trenuj - powiedział Bart
- No już, już... - powiedział Bobercik
Każdy ćwiczył wchodzenie i ćwiczył. Bart jako pierwszy wszedł na wysokość pięciu metrów, ale zaraz po nim Adrian i Dyninio wyszli wyżej. Po ich treningu na słupach kamieni było im o wiele łatwiej, jednak następnym razem Bart się wyluzował i wszedł na szczyt najwyższego drzewa w pobliżu, po czym powoli zszedł. Bobercik i Kris wtedy ledwie co wchodzili na wysokość dwóch metrów, jednak z czasem się nauczyli. Nawet Rayman i Roksia weszli szybciej od nich! Jak Roksia się już nauczyła, to biegała sobie we wszystkie strony, wokół drzewa, do góry i na dół.
Nawet nikt nie zorientował się, że minęła już godzina. Wszyscy dumni, że czegoś się nauczyli, poszli do domu. Bart poszedł do pokoju Daegurth'a, by podziękować za zwój i sprawdzić jak się ma. Był szczerze zaskoczony, gdy zobaczył, że Daegurth jest pół-przezroczysty!
Podbiegł szybko do niego i nim potrząsnąć, jednak jego ręka przeleciała przez Saiyana, jak przez mgłe.
- Daegurth! - głośno zawołał Bart - DAEGURTH!
Wołający imię brata Bart zaciekawił innych. Pierwszy w drzwiach stanął Kris i od razu zawołał resztę. Wszyscy wbiegli do środka i stanęli wokół łóżka, na którym leżał Daegurth.
- Odezwij się, Daegurth! - wciąż wołał Bart
- Może terapia wstrząsowa? - zapytał Dyninio
- Próbowałem, nic! - powiedział Bart
- Nie chodziło Mi o taki wstrząs - powiedział Dyninio - Dostanie kulkę energetyczną... Albo dwie i po kłopocie!
- Zawsze warto spróbować - powiedział Bart - Czyń honory!
Dyninio wystawił ręke lekko do przodu. Jego dłoń pokryła jasna poświata, po chwili wylaciała z niej jasna, świecąca się na żółto, kula energii. Nie należała do największych, ale dawała światło na cały pokój. Dyninio wyprostował ręke w stronę Daegurth'a, a kula poleciała w jego stronę. Ku zdziwieniu wszystkich wleciała w niego i rozpadła się na cząsteczki, które wkrótce też znikły.
Bart jeszcze raz chciał zatrząść bratem, jego ręka znów przeleciała przez niego, jak przez mgłe.
- Bart, Ty też jesteś przezroczysty! - powiedział z otwartymi na maksa oczyma Kris
- Co jest, może to zaraźliwe!?! - powiedział Adrian
- Bart... Ba... - słyszał zanikający głos Bobercika Bart

Bart nagle jakby przeniósł się w inne miejsce. Był w ogromnym pałacu, wszędzie wisiały niebieskie sztandary. Przebywał w ogromnym holu z całą masą ludzi. Szedł, a inni patrzyli na niego dziwnie, był bowiem dla nich pół-przezroczysty.
- Duch! - zawołał ktoś ze strachu
Bart spojrzał na swoje ręce i zrozumiał natychmiast.
- Natychmiast wezwać Teviona! - zawołał jakiś człowiek w zbroi
Bart zaś nie wiedział co się dzieje, szedł więc dalej, nie przejmując się nikim. Ludzie przebiegali przez niego w panice.
- Nie mówiłeś mi, że pałac Deshar ma takie atrakcje - powiedział jakiś turysta, zbliżając się do "ducha" z kimś innym
- Bo jak dotąd nie ma - powiedział towarzysz turysty
- Hej, mam pytanie - powiedział Bart do ludzi stojących obok niego
- On mówi! Do tego w naszym języku! - powiedział turysta
- Duchy nie mówią przecież w naszym języku! - powiedział towarzysz turysty - To musi być demon!
Obaj zaczęli uciekać, biegli, jak najszybciej mogli, potykając się, ku wyjściu. Bart zobaczył, jak nagle jakaś postać w czarnej todze, gdzie niegdzie pozłacanej, wyszła zza zakrętu i machnęła ręką. Saiyan poleciał z okromną prędkością na ściane i się od niej odbił. Człowiek w todze szybko podszedł do Bart'a i przyjrzał mu się uważnie.
- Ty nie jesteś duchem - powiedział człowiek w todze
- Ała - powiedział Bart - Też mi się tak zdaje
- Przepraszam, te straże wogóle nie znają się na rzeczy, nie to, co Ostrza Mrozu - powiedział człowiek w todze - Nazywam się Tevion i jestem jednym z magów królestwa Redreth.
- Nazywam się Bart - powiedział... Bart XD
- Co tutaj robisz i dlaczego jesteś pół-przezroczysty? - zapytał Tevion
- W tym rzecz, że nie wiem! - powiedział Bart - Mój brat zaczął być pół-przezroczysty, a gdy go dotknąłem, to...
- Twój brat? - zapytał Bart - Jak on się nazywa?
- Daegurth - powiedział Bart
- Nie znam... W każdym razie, jeżeli chcesz, to mogę Cie odesłać - powiedział Tevion - To będzie dobre dla ciebie i dla królestwa. Pewnie już krążą plotki o pałacu królewskim, który jest nawiedzony. Rozumiesz, mamy ostatniego księcia w królestwie właśnie tutaj...
- Ostatniego księcia? - zapytał Bart
- Tak, wszyscy inni zginęli. Zostali zabici przy pomocy jakiejś magii lub sam nie wiem czego - powiedział Tevion
Straż podbiegła natychmiast do Tevion'a, by sprawdzić, czy jest w porządku.
- Arcymistrzu, wszystko w porządku? - zapytał jeden ze strażników
- Tak, ten pan nie powinien sprawiać Wam kłopotu, odwołać alarm - powiedział Tevion - Chyba, że... Zadajesz tak wiele pytań, możliwe, że jesteś szpiegiem z innego królestwa.
- Zapewniam, że nie - powiedział Bart - Chociaż nie moge tego potwierdzić...
W holu rozległ się głośny huk i jacyś ludzie zaczęli wbiegać do zamku.
- Straże! Zostaliśmy zaatakowani! - powiedział Tevion - Niech ktoś idzie powiedomić księcia!
Wrota na końcu holu otwarły się i wybiegli zza nich rycerze, inni od straży. Mieli na sobie granatowe lekkie zbroje.
- Więc król już wie... - powiedział Tevion
- Co się dzieje? - zapytał Bart
- Sądząc po herbie, Cesarstwo chce odebrać nam ostatniego potomka, widocznie to oni zabili pozostałych - powiedział Tevion
- Odsuń się za Mnie, nie chce cie uszkodzić - powiedział Tevion, po czym obrócił się do rycerzy w granatowych zbrojach - Ostrza Mrozu, używam ściany potężnego ognia!
Tevion powoli zaczął obracać ręce wokół siebie, wokół nich latała jakaś poświata, a pomiędzy nimi pojawił się ogień, niebieski ogień. Tevion powiedział dziwny zwrot: "Shoutu-na-hou" i wyprostował ręce. W holu, tuż przed biegnącymi w ich stronę rycerzami ze sztandarem Cesarstwa, pojawiła się ogromna ściana błękitnego ognia. Część z rycerzy wbiegła w nią, odrazu zamieniając się w popiół. Co było jednak dziwne: Ogień nie niszczył wogóle budynku, działał tylko na ludzi.
Zza muru można było zobaczyć jasny błysk, a po chwili niebieski ogień ruszył w stronę Barta i innych rycerzy.
- Cholera, mają maga! - powiedział Tevion, po czym złączył obie ręce, a naokoło niego i Bart'a zrobiła się ognista kopuła.
Bart widział przez ogień, jak "Ostrza Mrozu" biegnąc z mieczem w jednej dłoni, a drugą ręką wolną biegnęli w stronę zbliżających się do nich płomieni. Wolną ręke nagle pokryła jasno-niebieska poświata i wciąż nie zatrzymując się wyprostowali ręce. Przed nimi zrobiła się ledwo widoczna tarcza, która przebiła się przez niebieski ogień.
- Musisz stąd uciekać, mogą zabić i ciebie - powiedział Tevion
- Więc zanim Mnie odeślesz, pozwól, że pomogę - powiedział Bart
Saiyan wyprostował prawą ręke w stronę nadbiegających rycerzy. Całe jego ciało pokryła jasna poświata, po chwili jasno-niebieska aura pokryła go całego. Tevion zorientował się, co chce ów młodzieniec zrobić i rzucił kolejne zaklęcie, które sprawiło, że wszystkie ściany zamku pokryła jasno fioletowa osłona.
- Rapid Bang Fire! - zawołał saiyan, po czym z jego ręki zaczęły wylatywać jeden po drugim pociski ki.
Każda z kul leciała z niewiarygodną prędkością. Ostrza mrozu, widząc nie pierwszy raz technikę ki, uklękły i zroobiły dokładniejszą barierę naokoło siebie, by uchronić się przed wybuchem. Nie były w ciemie bite! Kule zaś zderzając się to z osłoną pokrywającą mury, to z rycerzami eksplodowały. Wybuchy spowodowały lekkie trzęsienie całego zamku, ale nie zniszczyły go ani troche. Wreszcie Bart opuścił ręke. Gdy chmura pyłu zniknęła z miejsca wybuchu, to widać było ciała tysięcy rycerzy i maga w ciemno-czerwonej todze, martwe i zakrwawione, niektóre w strzępach.
- Ty... Ty... Znasz techniki ki! - powiedział Tevion - Nie jesteś stąd, może znasz Vinida?
- Vinid... Obiło mi się o uszy, ale nie pamiętam, żebym kogoś takiego znał - powiedział Bart
- Dziękuje Ci i pamiętaj, że możesz wrócić tutaj kiedy tylko zechcesz! - powiedział Tevion - Tym razem dam Ci zwój, byś mógł sam wykonywać oddzielenie ciała od umysłu, jak go zgubisz, to nie będzie zbyt miło...
Tevion zamachnął kilka razy rękoma i zwój wpadł w ręce Bart'a.
- Żegnaj - powiedział Tevion
- Wierze, że wygracie - powiedział Bart, po czym Tevion uśmiechnął się
- Donturoni! - zaklnął Tevion, ruszając lekko prawą ręką. Pokryła się poświatą, a Bart nagle zniknął...

[center]***[/center]

-(...)rd! Bart! - wołał Bobercik
Nagle Bart'a odrzuciło lekko w tył od Daegurth'a, tak, że przewrócił się.
- Na sekundke też byłeś pół-przezroczysty! - powiedział szybko Adrian
- Właśnie! Co się stało? - zapytał Dyninio
- Jak to... Na sekundke? - zapytał Bart
- No co, nie pamiętasz!?! - zapytał Kris
- Wydawało Mi się, że byłem w jakimś pałacu, co najmniej dziesięć minut - powiedział Bart
- W pałacu? Nie gadaj głupot, całyczas byłeś tutaj! - powiedział Dyninio
Bart spojrzał na ręke. Trzymał w niej zwój, pojrzał na niego, a potem na Dyninia.
- W takim razie skąd mam ten zwój? - zapytał Bart - Przed chwilą go nie miałem!
- On ma racje - powiedział Bobercik - Coś mi mówi, że tym razem nasz mistrz musi nam powiedzieć o co chodzi...
W tym momencie Daegurth stał się już normalny, nie był przezroczysty. Zaczął mrugać oczyma, w końcu je otworzył. Obrócił głowę i zobaczył swoich uczniów. Podniósł się więc z łóżka, żeby nie wyglądać na jakiegoś obolałego zgreda.
- Co właśnie się stało? - zapytał Bart - Dotknąłem Cie i...
- Musiałem tam być, widziałeś co tam się działo - powiedział Daegurth - W tą wojne wdrążone nie tylko cesarstwo, ale i wiele innych królestw
- O czym wy wogóle mówicie!?! - zapytał Bobercik
- Bart mówiłeś już im coś? - zapytał Daegurth
- Że byłem w pałacu i tyle - powiedział Bart
- Właśnie skończyła się jedna z wielu bitew pomiędzy królestami Starego Rzędu. Musiałem tam być - powiedział Daegurth
- Jaka znowu bitwa? - zapytał Kris
- Daegurth, jak to skończyła się? - zapytał Bart
- Inny przelicznik czasu. Jedna sekunda tu, to ok. godzina tam, jednak gdyby ktoś stamtąd przyszedł tu, to normalnie by odczuwał czas - powiedział Daegurth - Wada i zaleta czasoprzestrzeni.
- Wada i zaleta? - zapytał Rayman
- No widzisz, czasem to dobrze, a czasem źle - powiedział Daegurth - zależy
- Dobrze, jeżeli trenujesz - powiedział Bart - A źle, jeżeli nie możesz stamtąd wyjść, bo czas Ci się dłuży
- Między innymi - powiedział Daegurth - Mają tam też dłuższy troche rok i dłużej żyją, poza tym tamtejsi ludzie nie różnią się od "naszych"
- Dlaczego nas tam nie zabrałeś? - zapytał Dyninio
- Właśnie, może byśmy pomogli! - powiedział Adrian
- Byśle Mi zbyt przeszkadzali - powiedział Daegurth - Niestety, może kiedyś Was tam zabiore, ale już normalnie, nie tak, jak ja tam teraz byłem. Dobra, a teraz won mi z pokoju
- Jak to "won"? - zapytał Adrian - Mów więcej!
- Powiem więcej, "wychodzić bez tarczy, albo zostaniecie wyniesieni na tarczy" - powiedział Daegurth
- I co to ma niby znaczyć? - zapytał Dyninio
- Że jak nie wyjdziesz sam, tracąc godność, to wraz ze swoją godnością zostaniesz wyniesiony z pokoju - powiedział Bobercik kierując się w stronę drzwi - Nie koniecznie w jednym kawałku
- Dokładnie - powiedział Daegurth
Wszyscy wyszli, prócz Bart'a, którego Daegurth położył na jego łóżku. Bart nie mógł za bardzo się ruszać, do tego kręciło mu się w głowie. "Za dużo jak na jeden dzień" - myślał Bart.
- Wiesz co, tam był jakiś mag - powiedział Bart - Jednym machnięciem ręką prawie Mnie zabił
- Jak wyglądał? - zapytał Daegurth
- Czarna toga, gdzieniegdzie pozłacana, białe włosy, gdzie niegdzie miał zielone, fioletowe i czarne pasemka - powiedział Bart - Nazywał się...
- Tevion - powiedział Daegurth - Nie zrobiłby Ci krzywdy, pewnie przeprosił, jak Cie uderzył
- Tak, nie wiedział, kim jestem, straż źle go poinformowała - powiedział Bart
- No, wiedziałem - powiedział Daegurth - Bardzo uczciwy i szczerze mówiąc dobry człowiek.
- Daegurth, mam pytanie - powiedział Bart
- Słucham - zapytał Daegurth
- Mówiłeś, że ludzie tam żyją troche dłużej, ile? - zapytał Bart
- Szczerze mówiąc, to tyle co my, bo jeżeli by ktoś się stamtąd przeniósł tutaj, to żyłby ok. 100 lat, tylko byłby zdrowszy niż nasi ludzie. Ok. 97 roku życia dopiero zacząłby odczuwać starość - powiedział Daegurth
- Heh, super mają - powiedział Bart - Ale My jesteśmy saiyanami i chyba żyjemy dłużej
- W sumie, to tak - powiedział Daegurth - ok. 200 lat, w wieku 150 jesteśmy staruszkami i powoli tracimy sprawność.
- No, a nie da się tego jakoś poprawić? - zapytał Bart
- No, można na przykład przenieść się "tam" - powiedział Daegurth
- I co to da? - zapytał Bart
- Żylibyśmy wtedy siedemset tysięcy lat - powiedział Daegurth
- Że ile!?! - nie dowierzał Bart - To ja chce tam żyć!
- Heh, ty nawet nie wiesz, że masz już pięćdziesiątsześć tysięcy lat z hakiem - powiedział Daegurth - Mogłem się pomylić o raptem kilka tysięcy
- To ile tam żyją normalni ludzie? - zapytał Bart
- Ok. 350 tys. lat - powiedział Daegurth
- Jaki jest przelicznik z naszych lat, na ich lata? - zapytał Bart
- 3500, troche duży - powiedział Daegurth - Prawie 3500 sekund ma godzina, ma o 100 sekund więcej. Łatwo więc obliczyć jak dużo dłużej od nich żyjemy, jeżeli chodzi o porównanie ich świata z naszym. Żyjemy o 3 lata dłużej, po przeliczeniu, w naszym świecie.
- Ale oni żyją więcej lat bez przelicznika - powiedział Bart
- Fakt, przecież rok u nich ma 366 dni i nie ma roku przestępnego - powiedział Daegurth - Zresztą skończmy gadać już o tamtym wymiarze, jak was tam kiedyś zabiore, to wtedy będzie na to czas.
- A zabierzesz? - zapytał Bart
- Jak chociaż troche zmądrzejecie, to tak - powiedział Daegurth
- Więc chyba tu zostaniemy na zawsze...





Może odcinek nie ma za wiele akcji, ale wprowadza do następnych i taki jest właśnie jego cel. Przecież nie zawsze musi się dziać coś szałowego, no nie? Mimo wszystko - mam nadzieję, że się spodobał ^^
Obrazek

Obrazek
Dołącz do gry! Naruto-Arena.com

Obrazek

http://www.daegurth.blog.onet.pl

Słowo "siła" ma wiele znaczeń.
Awatar użytkownika
Kris
Avanger
Posty: 2254
Rejestracja: wt lis 22, 2005 11:33 pm
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Kris »

hmm :D nowa technika ciekawe jaka:D Ale napewno Pan ma wspaniały Plan ? Prawda Daegurth ??:D
Obrazek

Obrazek
1. Kris ma ZAWSZE racje
2. PP3088 ma prawie zawsze racje
3. : >
Awatar użytkownika
Bobercik
SSJ 5
Posty: 2940
Rejestracja: pn lut 13, 2006 7:02 pm
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Bobercik »

Co mogę powiedzieć o tym odcinku. Bardzo dobry jak reszta. Czekam na kolejne bo Twój fan fick jest najlepszym dziełem pisanym jakie w życiu czytałem. Na serio. Lepszy niż Potter, "The Lord...", Chłopcy z Placu Broni xD Czekam na kolejne przygody Bobercika prawdziwej glównej postaci tego fan ficka xD :lol:
Obrazek
ODPOWIEDZ