[FanFick] Saiyan Power Forces

Jeśli stworzyłeś coś ciekawego i chcesz się tym podzielić, zamieść swoją pracę w tym dziale.

Moderator: Moderatorzy

ODPOWIEDZ

Czy podoba Ci się Mój FanFick?

Tak, cały jest fajny!
23
66%
Poszczególne odcinki(odpowiedź w poście)
1
3%
Nie, coś Mnie wogóle do niego nie ciągnie...
0
Brak głosów
Nie czytałem
8
23%
Jest beznadziejnie beznadziejny! Po co wogóle go piszesz!?!
3
9%
 
Liczba głosów: 35

Awatar użytkownika
GokuSSJ = Dyninio
SSJ 2
Posty: 109
Rejestracja: sob maja 28, 2005 5:28 pm
Lokalizacja: Olsztynek
Kontakt:

Post autor: GokuSSJ = Dyninio »

Bedziesz pisal fanficka w roku szkolnym ?? :D
Zapraszam wszystkich fanow anime[a jest ich tutaj chyba duzo :) ] Na moje najnowsze forum o tematyce anime

www.ssjanime.fora.pl
Awatar użytkownika
Dae
Zasłużony
Posty: 1200
Rejestracja: śr gru 22, 2004 1:26 pm
Lokalizacja: Bukowno

Post autor: Dae »

GokuSSJ = Dyninio pisze:Bedziesz pisal fanficka w roku szkolnym ?? :D
Dobre pytanie! Nie wiem, chyba nie, wogóle chyba nie będzie Mnie na komputerze w roku szkolnym, zobaczy się.
Przewiduje, że będe tydzień na komputerze i dwa tygodnie bez, i tak non-stop.

W poprzednim odcinku:
Bobercik znalazł fragment wiecznie zimnego kryształu, który podobno ma zwalczyć każdą chorobę, ale uwolnił "drugiego siebie" wewnątrz zamku we wnętrzu lustra, jaki to będzie miało wpływ na przyszłość?

Rozdział XXIX - Lekarstwo?

Bobercik nareszcie dowiedział się, co się stało. Wiedział teraz, że powinien podziękować Daegurthowi, nie za to, że go ocalił, za to, że ocalił Relenę - kobietę, na której teraz mu naprawde bardzo zależy. Niby ledwo ją zna, ale już, sam nie wie dlaczego i jak, wiąże z nią nadzieję na przyszłość - lepszą przyszłość...
Jak dotąd Bobercik nie miał zbyt dobrego życia. Najlepsze co Mu się przytrafiło, to spotkanie Bart'a, Roksi i ostatnio znalezienie Releny. Mimo, że miał tylko trzy takie przeżycia, to cieszył się ze wszystkiego. Wielu uznałoby go za "innego", ale On poprostu starał się zrozumieć sens tego wszystkiego...
Bart zdążył rozpuścić kryształ w wodzie. Jednak żaden człowiek nie nazwałby tego rozpuszczeniem! Po wsadzeniu do gotującej się wody początkowo nic się nie działo, a gdy Bart wrócił, to cała woda była lodowato zimna - ale jednocześnie ciekła! Nie był to lód w żadnym wypadku, to była woda o minusowej temperaturze, coś, czego w przyrodzie spotkać nie można.
Bart teraz zaczął się zastanawiać: "I co? On ma to wszystko wypić!?!"... Może dla niektórych to głupie pytanie, ale przecież nikt nie wiedział jak użyć teraz tej "wody"...
Relena z Bobercikiem podeszli bliżej i powąchali ten wywar. Nie miał On zapachu, czuć bło tylko lekkie zimno w krtani, po wdechnięciu. Bobercik wziął kocioł i przeniósł go obok Daegurth'a. Bart poszedł za nim i przyglądał się co robi - sam nie mógł nic zrobić, więc zostało mu tylko patrzeć.
- Kto nie ryzykuje, ten ginie! - powiedział Bobercik, po czym ciszej powiedział - Ale ryzykant niekiedy ginie na miejscu...
- Bobercik! - powiedziała Relena
- No dobra, już dobra... - powiedział Bobercik - Ma ktoś, jakiś pomysł?
Małgorzata podeszła bliżej i zaczęła przyglądać się wszystkiemu z bliska. Zresztą każdy tak wkrótce zrobił, jednak nikt nie wiedział jak użyć tej wody.
- Może damy mu spróbować? - zapytał Dyninio
- A co jeśli to pogorszy jego stan? - zapytał Kris - Hebrid, nie pisze, jak to coś podać choremu?
- Niestety nie... - powiedział Hebrid
- Wiem, co możemy zrobić! - powiedziała Relena - Co jeśli wsadzimy go do tej wody?
- Nie wiem... - powiedział Bobercik
- Więc radzę zrobić tak - powiedziała Małgorzata - Weźmy szklankę tej wody i połóżmy ją gdzieś, a tą wodę wlejmy do wanny i wsadźmy tam Daegurtha
- Możemy też dolać trochę ciepłej wody - powiedział Bobercik - I tak ochłodnie
Tak i zrobili. Kris i Bobercik zabrali Daegurtha do łazienki i początkowo posadzili go na stołku, który tam leżał. Małgorzata w międzyczasie wzięła szklanke tej wody, a Dyninio przyniósł całą reszte do łazienki i wlał do wanny. Rayman odkręcił kran z ciepłą wodą, po dłuższej chwili wody było dosyć dużo, więc zakręcił kran. Bart dotknął wody palcem, po czym zrobił to samo Bobercik
- Brrrr, ale zimna - powiedział Bobercik - Rayman, czy Ty czasem nie odkręciłeś zimnej?
- Nie, skąd!?! - powiedział Rayman
- Nie odkręcił zimnej, ciepłą odkręcił. Widziałem - powiedział Hebrid
- Ta woda jest bardzo dziwna... - powiedział Bobercik
- A Ja mam takie pytanie - powiedział Adrian - Co z nią zrobimy, jak jej użyjemy? Wylejemy do morza, czy co?
- "Nie patrzmy tak daleko w przyszłość" - zażartował ktoś, ale nikt się nie chciał przyznać...
- Dobra, to spróbujmy - powiedział Kris
Bobercik i Kris wzięli Daegurtha na ręce i wsadzili do wanny. Teraz leżał w naprawde mroźnej wodzie. Mimo wszystko - nawet nie drgnął. Nikt nawet nie zwrócił uwagi na to, że głowa mu nagle wpadła do wody i teraz był cały pokryty wodą. Jego zwyczajnie rude włosy nabrały teraz o wiele ciemniejszego koloru - cóż, taki już wpływ wody na nie...
Bart przyglądał się, jak jego brat oddycha w tej dziwnej wodzie. Wszyscy patrzeli...
- Nie wiem jak Wy, ale nie widze żadnej różnicy - powiedział Bobercik
- Hej, a co to? - zapytał Kris wskazując na wodę
Dziwna woda zacżęła teraz bulgotać i zmieniła swój kolor na lekki zielony. Chociaż nikt nie zdawał sobie z tego sprawy, to zachodziła tam bardzo prosta reakcja. Woda działała jako stymulator, który pomagał organizmowi użyć całej dostępnej energi do autoregeneracji. Ta zielona energia, to nic innego, jak energia, którą zwykle Daegurth by wydalił poza siebie, bez użytku. Ona jednak wracała do niego teraz i jakby "reperowała" go od środka.
Działo się tak przez kilka minut, później powoli woda przestawała bulgotać i zyskała normalny kolor. Wszyscy zobaczyli jak bąbelki wyleciały z ust i nosa Daegurtha, po czym zacząl kasłać pod wodą. Kris i Bobercik szybko wyciągnęli go z wody, która była już zupełnie ciepła - równa temperaturze ludzkiego ciała, prawie równa, lekko wyższa - 37,5 stopni Celsiusa.
Daegurth miał już otwarte oczy, ale widać było, że wstrzymuje się i z trudem ich nie zamyka. Musiał być bardzo zmęczony po tej "operacji". Podpierając się o Bobercika został zaprowadzony do salonu, a później do jego własnego pokoju, gdzie leżała ostatnia szklanka "wody". O woda, tego Mi teraz trzeba! - pomyślał Daegurth, po czym sięgnął ręką po szklane i wypił do dna. Tuż po tym stracił przytomność i został odniesiony przez Bobercika do łóżka. Ehhh, to dziewczyny powienieniem nosić do łóżka! - pomyślał Bobercik...
Teraz Bart sprawdził, czy jego brat nie miał gorączki - wprost odwrotnie, za niską temperature. To wyjaśnia, dlaczego jest tak osłabiony. Jego temperatura wynosiła 30 stopni Celsiusa.
- Hebrid, pisze tam coś o osłabieniach? - zapytał Kris
- Hmmm - Hebrid kartkuje(przegląda kartke po kartce) książke - Tak, pisze, że może się dosyć długo utrzymywać, ale przejdzie. A to co?
- Co tam jest? - zapytał Kris
- Karta była przyklajona! - powiedział Hebrid - "Aby użyć w właściwy sposób, należy wspadzić kryształ do gotującej się wody, a następnie dać wypić choremu. Dla przyśpieszenia można wsadzić chorego do tej wody, ale wtedy będzie długo osłabiony..."
- Ehhh, mogłem się tego spodziewać... - powiedział Kris - Nie pierwszy raz coś zrąbałeś?
- Tak? A co niby zrąbałem!?! - zapytał Hebrid
- Przypomnij sobie: 14 września, 30 sierpnia... O, na dodatek 5 grudzień i 29 luty! - powiedział szybko Kris
- No dobra... Wygrałeś - powiedział Hebrid - Hej, chodźmy coś zjeść, Ja stawiam XD
- Ale co stawiasz? - zapytał Bobercik
- Pizza dla każdego! - powiedział Hebrid
Jak powiedział, tak zrobił. Zamówił kilka porządnych pizz, które bardzo szybko zostały zjedzone. Później było już ciemno, każdy poszedł do swojego pokoju. Bart był w tym samym pokoju, co Daegurth. Kris, Rayman i Hebrid spali w jednym pokoju. Bobercik spał sam, tak jak Roksia i Dyninio. Dynino jednak nie spał sam w łóżku, spała z nim Małgorzata i zawsze jak ktoś przychodził do jego pokoju, to mógł zobaczyć, że dzieli ich od siebie pół metra. Roksia spała w osobnym pokoju, bo Bobercik przyzwyczajał ją do samotnego snu. Jeszcze się przyzwyczai i co będzie? - myślał Bobercik.
Jednak w domu pojawiła się jeszcze jedna osoba - Relena. Bobercik ustąpił jej swoje łóżko, sam zaś posłał sobie na podłodze. Może nie za wygodne, ale zawsze coś... - pomyślał Bobercik.
W nocy jeszcze rozmasował lekko obolałą Relene, ale to On był tym, który takiego masażu potrzebował. Relena jednak nie mogła go rozmasować - był za bardzo spięty. Potrzebny byłby ktoś silny z doświadczeniem, ale Bobercik jak zwykle nie przejmował się sobą.
Bobercik nie mógł zasnąć, Relena też. Zaczął z nią rozmawiać.
- Relena, a powiedz Mi właściwie, czym się zajmujesz, kim jesteś, bo wiem o Tobie bardzo mało - powiedział Bobercik
- I tak nie uwierzyłbyś... - powiedziała Relena
- Spróbuj - powiedział Bobercik
- Jestem adoptowaną córką ministra... - powiedziała Relena
- A co robiłaś w tamtym lesie, jeśli można wiedzieć? - zapytał Bobercik
- Szukałam swojego prawdziwego ojca - powiedziała Relena
Bobercik spojrzał Relenie w głęboko w oczy.
- Pamiętaj, że możesz zostać tu tak długo, jak zechcesz - powiedział Bobercik - A może i znajdziemy Twojego ojca...
- Dziękuje... - powiedziała Relena, po czym położyła się spać
Bobercik też położył się spać, wiedział, że musi być jutro w pełni sił...
Ostatnio zmieniony ndz wrz 10, 2006 6:57 am przez Dae, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Obrazek
Dołącz do gry! Naruto-Arena.com

Obrazek

http://www.daegurth.blog.onet.pl

Słowo "siła" ma wiele znaczeń.
Awatar użytkownika
Bobercik
SSJ 5
Posty: 2940
Rejestracja: pn lut 13, 2006 7:02 pm
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Bobercik »

No, no ^_^ fajny odcinek. Bobercik rozmasował Relene xD Mam nadzieję że zostanę jej osobistym masażystą :twisted:
Obrazek
Awatar użytkownika
Kris
Avanger
Posty: 2254
Rejestracja: wt lis 22, 2005 11:33 pm
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Kris »

no no nawet fajny odcinek mam nadzieje ze Dae wyzdrowieje :D
Obrazek

Obrazek
1. Kris ma ZAWSZE racje
2. PP3088 ma prawie zawsze racje
3. : >
Awatar użytkownika
Dae
Zasłużony
Posty: 1200
Rejestracja: śr gru 22, 2004 1:26 pm
Lokalizacja: Bukowno

Post autor: Dae »

W poprzednim odcinku:
Lekarstwo podziałało, ale jednak Daegurth wciąż jest bardzo osłabiony i nie może nic zrobić. Bobercik zaś martwi się - kim jest dziewczyna, którą przyprowadził do domu...


Rozdział XXX - Odbicie lustra

Noc mijała, prawie wszyscy spali. Tylko jeden Bobercik nie mógł zasnąć. Chociaż był bardzo zmęczony, to jedna rzecz wciąż nie dawała mu spokoju. Nie miało to nic wspólnego z Releną, Roksią, Daegurthem, czy kimkolwiek stąd. Ale kim był ten Sesshomaru? I co może zrobić w tym wymiarze? Może lepiej komuś o tym powiedzieć? A może lepiej nikogo nie martwić...?
Bobercik powoli wstał, ubrał się i cicho wyszedł z pokoju, nie budząc Releny. Napewno coś nabroiłem - pomyślał Bobercik - A teraz stanie się coś złego i będe się czuć podle...
Bobercik początkowo usiał przy stole w salonie i siedział patrząc się w ściane, jakby tam coś było. Był strasznie zamyślony, poczuł się troche słabo. Postanowił przejść się przewietrzyć. Wyszedł więc powoli z domu nie budząc nikogo.
Bobercik spacerował powoli przez miasto, szedł sam nie wiedząc gdzie. Idąc patrzał całyczas pod nogi, nie patrzał przed siebie. Wciąż był strasznie zamyślony. Wiedział, że uwolnił potwora, wiedział, że On zaatakuje. Ale gdzie i kiedy? Nie miał pojęcia... Że stanie się to za chwilę.
Bobercik szedł jeszcze długo, w końcu stanął na końcu miasta i spojrzał wysoko w górę. Nad sobą widział więlką, czerwoną kometę. Przeleciała tuż nad miastem i zniknęła. Ciekawe, co oznaczała ta kometa? - pomyślał Bobercik
Bobercik powoli zaczął wracać do siebie. Na początku poczuł chłud, było zimno. O tym, że było ciemno wspominać już nie trzeba. Bobercik ledwo widział cokolwiek za miastem, a w mieście tylko, gdy niedaleko było oświetlenie. Nie był przystosowany do takich ciemności, zazwyczaj wybierał się gdzieś, gdy było słońce na niebie, a teraz była późna noc i do pojawienia się pierwszych promieni słonecznych zostało dużo czasu.
Bobercik postanowił już wracać, ale jakby coś ciągnęło go w inną stronę. Nie mógł się opanować i poszedł w miejsce, którego nie powinien odwiedzać. Wędrójąc między budynkami wreszcie doszedł do niewielkiego schronu, do którego wszedł. Tu było zupełnie jasno, Bobercik widział wszystko wokoło. Zobaczył na środku pomieszczenia drabinę prowadzącą w dół, więc powoli po niej zszedł. Na dole miał bardzo wiele korytarzy do wyboru, ale instynktownie wybrał jedną drogę. Początkowo szedł, jednak po chwili usłyszał bardzo dziwny śmiech z daleka, najprawdopodobniej zmieniony przez odbijanie się od wielu korytarzy. Tuż po tym zaczął biec, mijając korytarze z naprawde ogromną prędkością. W pewnym momencie, przed wejściem do pokoju się zatrzymał i przełknął głośno ślinę. Wiedział, że w tym pokoju ktoś jest, że stanie się coś złego, ale nie wiedział co. Mimo wszystko, musiał tam wejść, by się przekonać. Zanim wszedł usłyszał coś, jakby ktoś umierał. Wszedł do środka i zobaczył Sesshomaru i Rin, a na podłodze leżał jakiś mężczyzna - martwy. Widać było jak krew wypływa z jego ciałą i rozciąga się po pokoju tworząc kałużę.
- Ty potworze! - zawołał Bobercik
Sesshomaru się powoli obrócił, Rin zrobiła to znacznie szybciej.
- Kogo Ja tu widzę? Udało Ci się wydostać z wiecznego zamczyska - powiedział Sesshomaru
- Nie Twoja sprawa, zaraz wyślę Cie tam, skąd przyszedłeś! - powiedział Bobercik
- Moja matka dawno umarła, więc to nie możliwe - powiedział żartobliwie Sesshomaru
- Nie żartuj sobie ze Mnie! - powiedział Bobercik
- Ehhh, wiesz co? Lepiej idź stąd, bo narazie jestem w humorze... - powiedział Sesshomaru
- Zaraz nie będziesz! - zakrzyczał Bobercik i rzucił się w stronę Sesshomaru
Bobercik bardzo szybko znalazł się przy Sesshomaru, ale gdy chciał zadać mu cios, to poczuł okropny ból. Początkowo nie wiedział gdzie, po kilku sekundach wiedział, że to jego brzuch dał się we znaki. Nie chodziło o głód - to Rin zaatakowałą Bobercika, a On teraz padł na kolana, bezsilny.
Jak to możliwe? Mała dziewczynka Mnie położyła bez trudu... - pomyślał Bobercik - Teraz umrę... Żegnam Was wszystkich...
Sesshomaru szeroko się uśmiechnął i pogłaskał jedną ręką Rin po głowie, po czym podniósł Bobercika i zaczął uderzać go drugą ręką w brzuch. Bobercik krzyczał przy każdym uderzeniu - każde z nich było naprawde potężne. Sesshomaru nie przerywając zaczął mówić.
- Wiesz co? - zapytał Sesshomaru - zabijając Cie zyskam bardzo dużo siły. Tak już jest, jak się zabije swojego klona w innym wymiarze
- Nie dam się... Tak łatwo! - powiedział Bobercik, po czym złapał obie ręce Sesshomaru swoimi rękoma
- Hahaha! Myślisz, że to Ci coś da!?! - zapytał Sesshomaru
Sesshomaru szybko wyrwał obie ręce z rąk Bobercika i tym razem odsunął się parę metrów od niego. Z jednej ręki wyszło jakby trochę energi tworząc bicz, którym Sesshomaru zaczął atakować Bobercika. Bobercik teraz nie miał nawet czasu na krzyk. Tak szybko obrywał biczem, że nie mógł nic zrobić...
Nagle Sesshomaru strasznie szybko się obrócił. Bobercik też widział kto stoi niedaleko - To był Daegurth. W swoim płaszczu z kapturem, lekko schylony dyszał. Widocznie nie wrócił do pełni sił po ostatnich wydarzeniach i był teraz strasznie zmęczony.
- Daegurth! - zakrzyczał Sesshomaru - Tym razem wpadłeś w Moje ręce, gdy nie jesteś w stanie walczyć!
Oni się znają? - pomyślał Bobercik - Skąd? Bobercik nadal się przyglądał co się dzieje. Daegurth stanął pewniej i zaczął coś mówić w dziwnym języku, jednocześnie do każdego słowa składając ręce w dziwne znaki. Na sam koniec powiedział: "Ryu no mai!" i zaczął bardzo szybko biegać naokoło Sesshomaru.
- Co!?! - zawołał Sesshomaru zdziwiony atakiem
Sesshomaru wyciągnął bicz i zaczął nim atakować w koło, jednak żaden atak nie trafił Daegurtha, jakby przelatując przez niego. Daegurth teraz ustawił ręce w jeden znak i powiedział: "Kagebunshin", po czym z jednego biegającego Daegurtha pojawiło się pięciu(z czego 4 to klony cienia).
Sesshomaru szybko złapał Rin za ręke i wyrzucił ją do góry. W międzyczasie jeden z Daegurthów(prawdziwy) zatrzymał się, lekko odsunął i zaczął znów robić różne znaki z rąk mówiąc przy tym dziwne słowa. Na sam koniec powiedział: "Ryo honou" - nabrał powietrza w usta i wypuścił je bardzo szybko. Powietrze po opuszczeniu ust Daegurtha zamieniło się w ogień. Sesshomaru krzyknął stojąc w płomieniach. Po chwili Daegurth przestał wypuszczać płomień z ust i stanął w miejscu. Klony Daegurtha zniknęły, Rin spadła na ziemię i podbiegła do Sesshomaru, który już nie płonął, ale klęczał na jednym kolanie. Sesshomaru szybko zabrał Rin i uciekł daleko.
- Goń ich! - zawołał Bobercik
Nagle Bobercik usłyszał długi ciąg myślowy Daegurtha, przekazany telepatycznie: "Nie moge, nie mam siły. Gdyby Sesshomaru naprawde chciał, to zabiłby Mnie jednym atakiem, udało Mi się go nabrać, że mam wystarczająco dużo sił, żeby go zabić, nawet Rin mogłaby Mnie zabić. Na szczęście On nie wie, jak sprawdzić Moją siłę... Pewnie masz wiele pytań, na przykład skąd się znamy, niestety teraz Ci nie mogę powiedzieć bo... Nie mam... Sił".
Daegurth nagle padł. Obserwator z boku widziałby to tak: Bobercik zawołał "Goń ich", a Daegurth odrazu padł, ale Bobercik dostał ciąg myślowy telepatycznie, więc dla niego wydawało się to o wiele dłużej.
Bobercik zabrał Daegurtha do domu Hebrida i tym razem nie popełnił tego błędu, co wcześniej. Tym razem powiedział wszystkim o Sesshomaru i Rin...


[center] :!: [Mini add-on] :!: [/center]
Nagrałem kilka dźwięków do tego odcinka. Jeżeli się spodobały, to będe nagrywać też do innych. Są to dźwięki własnej roboty, sam je nagrywałem za pomocą mikrofonu i Rejestratora Dźwięku w Windowsie XD Nie chciało Mi się programu miksującego włączać :P No ale cóż: ENJOY!!!
[center]http://www.megaupload.com/?d=LFPY0B1U
http://rapidshare.de/files/33408827/dzwiek.zip.html[/center]
Ostatnio zmieniony ndz wrz 17, 2006 8:30 am przez Dae, łącznie zmieniany 2 razy.
Obrazek

Obrazek
Dołącz do gry! Naruto-Arena.com

Obrazek

http://www.daegurth.blog.onet.pl

Słowo "siła" ma wiele znaczeń.
Awatar użytkownika
Kris
Avanger
Posty: 2254
Rejestracja: wt lis 22, 2005 11:33 pm
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Kris »

he fajny odcinek jak zwykle a dzwiki przetestuje później :D

[ Dodano: Nie Wrz 17, 2006 1:46 pm ]
mam pomysł dzieki twoim dzwięką więc ta daj każdemu jego txt i niech nagra swój głos to co jest tam napisane i moze cos dodac a ty może później wszystko dopasujesz. i jak ?
Obrazek

Obrazek
1. Kris ma ZAWSZE racje
2. PP3088 ma prawie zawsze racje
3. : >
Awatar użytkownika
GokuSSJ = Dyninio
SSJ 2
Posty: 109
Rejestracja: sob maja 28, 2005 5:28 pm
Lokalizacja: Olsztynek
Kontakt:

Post autor: GokuSSJ = Dyninio »

No nawet nawet a myslalem ze juz niebedzie w roku szkolnym nowych odcinkow :P
Zapraszam wszystkich fanow anime[a jest ich tutaj chyba duzo :) ] Na moje najnowsze forum o tematyce anime

www.ssjanime.fora.pl
Awatar użytkownika
Dae
Zasłużony
Posty: 1200
Rejestracja: śr gru 22, 2004 1:26 pm
Lokalizacja: Bukowno

Post autor: Dae »

Kris pisze:he fajny odcinek jak zwykle a dzwiki przetestuje później :D

[ Dodano: Nie Wrz 17, 2006 1:46 pm ]
mam pomysł dzieki twoim dzwięką więc ta daj każdemu jego txt i niech nagra swój głos to co jest tam napisane i moze cos dodac a ty może później wszystko dopasujesz. i jak ?
Hmmm, bardzo fajny pomysł, tylko nie każdemu będzie się chciało i nie każdy wie jak skompresować, by nie zajmowało 5mb kilka sekund. Mi odkrycie tego zajęło 10 minut, oczywiście ponagrywałem sobie już troche i musiałem konwertować lub od nowa nagrywać...

Ale pomysł przemyśle i jakby co, to dam znać
Obrazek

Obrazek
Dołącz do gry! Naruto-Arena.com

Obrazek

http://www.daegurth.blog.onet.pl

Słowo "siła" ma wiele znaczeń.
Awatar użytkownika
Ikoden
SSJ 2
Posty: 116
Rejestracja: śr lip 19, 2006 7:37 pm

Post autor: Ikoden »

Odcinki super 10/10. Rób dalej :P Ten FF jest lepszy od Bobercik Balla . Dopiero niedawno zaczełem czytać FF,a już mi się spodobało :P
www.dbo2.pl - Zapraszamy :P
Awatar użytkownika
Dae
Zasłużony
Posty: 1200
Rejestracja: śr gru 22, 2004 1:26 pm
Lokalizacja: Bukowno

Post autor: Dae »

W poprzednim odcinku:
Pojawił się Sesshomaru, potężny. Kim on tak właściwie jest? Co On tu robi? Czy ma on coś wspólnego z Daegurthem? Wszystko zostaje wielką tajemnicą... Narazie...

Rozdział XXXI część I - Historia Sesshomaru
Dzisiejszej nocy niebo było naprawdę gwiaździste. Bobercik obserwował każdą gwiazdę myśląc o tym co się stało. Skąd on Mnie zna? - myślał Bobercik - I co on ma wspólnego z tym pajacem: Sesshomaru?
Bobercik nic nie wiedział. Chciał, ale nie mógł. Nie wiedział co z sobą zrobić, nie był świadom swoich akcji. Wiedział, że to On uwolnił tego... Sesshomaru i było mu z tym źle. Wiedział, że Sesshomaru nie przybył tu po nic i wiedział jeszcze jedno: musi go zabić. Jeśli tego nie zrobi, to... To... Sam nie wie co, boi się o tym pomyśleć. Jest odpowiedzialny za jego losy, bo to On go przyzwał... I jest mu z tym źle...
Daegurth leżał teraz w łóżku. Nie uśmiechał się, nie miał gorączki, nie był przytomny - leżał nie poruszając się. Powietrze nabierał raz na pół godziny, dlatego Bart często sprawdzał, czy serce brata bije. Bał się o niego, szukał go tyle czasu, znalazł i teraz umiera na jego oczach... Tak myślał, nie mógł wiedzieć, że Daegurth się teraz uśmiecha, że ukrywa uśmiech, nie mógł wiedzieć, że Daegurth sonduje cały dom w którym jest, że wyczuwa każdą żywą istotę w domu, nie mógł. Nie mógł wiedzieć, bo nie znał za dobrze swojego brata. Strasznie się zmienił od ostatniego razu.
Bart chodził po pokoju denerwując się. Raz na jakiś czas podchodził do brata i szeptem mówił: "Wszystko będzie wporządku" i chociaż brat chciał mu odpowiedzieć, to nie mógł. Pracował jego mózg, odbierał impulsy, ale z ogromnym trudem działał w drugą stronę. Gdyby ktoś wrażliwy na moc stał obok, powiedziałby, że Daegurth jest jedną nogą w krainie zmarłych. Jednak tak nie było.
Nie pierwszy raz Daegurth był w takim stanie. Zdarzyło się to jeszcze kilka razy wcześniej. Pierwszy raz był najgorszy...
Daegurth miał wtedy zaledwie dwa i pół roku. Był jeszcze rozbrykanym dzieckiem, uwielbiał się bawić i prawie zawsze coś nabroił. Biegnąc razu pewnego po łące poczuł dreszczyk na plecach, przeszły go ciarki. Usłyszał strasznie głośny pisk w głowie - nigdy nie czuł niczego podobnego. Czuł się nikim i idąc po łące doszedł do źródła pisku. Przy jakini, dwa kilometry od jego domu leżał jakiś mężczyzna... Martwy. Daegurth szybko podbiegł do niego. Na próżno próbował odbudzić mężczyzne, nagle usłyszał za sobą kroki. Odwrócił się i zobaczył wielką bestię. Wystarczył raz, jedno uderzenie i Daegurth znalazł się na ścianie, półmartwy, jedną nogą w zaświatach. Czuł się strasznie, nie chciał tam iść, chciał żyć. Nie wiedział co się dzieje i wyłączył się całkowicie. Wyłączył się, przyjmował bodźce zewnętrzne, ale nie mógł się ruszyć. Po kilku minutach wstał w pełni sił. Znał teraz nową metodę regeneracji, ale co z tą bestią i martwym mężczyzną? Podszedł więc i... Nigdy nie pamiętał co się działo dalej - to nie była jego pamięć, nie był wtedy sobą. Wie jedno - te wydarzenia zmieniły jego życie...
Każdy miał swoje zajęcia, ale umówiono się, że wszyscy spotkają się wczesnym ranem w jadalni. Musieli omówić wszystko, poprzedniego dnia nie było na to czasu. Tak więc się stało, ścieżka każdego z bohaterów skrzyżowała się w salonie, w domu Hebrida...
Mimo jednak wszelkich ustaleń, coś było nie tak. Panowała zupełna cisza. Wszyscy patrzeli się tylko na siebie, nic więcej. Czasem ktoś próbować ożywić rozmowę, ale nic z tego nie było. Wszystkich jednak zdziwiło, że Bobercik gdzieś chciał się wybrać...
Bobercik wstał, powoli podszedł pod wieszak i zabrał swój płaszcz. Ruszył do drzwi nie obchodząc się z opinią innych.
- Gdzie idziesz? - zapytał pełen humoru, jak zawsze, Rayman
- Mam parę spraw do załatwienia - powiedział Bobercik
Na drodze Bobercika, obok drzwi, stał Kris. Gdy Bobercik go mijał powiedział cicho, tak, żeby tylko on słyszał: "Nieważne gdzie idziesz, nie rób nic głupiego. Masz gdzie wracać i masz przyjaciół, którzy pomogą Ci mimo wszystko". Te słowa podniosły Bobercika na duchu. Na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech, który mimo wszystko rozgrzał atmosferę w całym domu. Jeden mały uśmiech, spowodował uśmiechy na twarzach wszystkich w salonie...
Muszę, poprostu muszę się czegoś o nim dowiedzieć - pomyślał Bobercik - tylko skąd? Gdzie ja znajdę odpowiedzi, na nurtujące Mnie pytania? Gdzie, skoro On pochodzi z innego wymiaru? Gdzie...
Nikt by się nie spodziewał, że Bobercik zabrał potajemnie nie swoją własność. Pamiętnik Daegurth'a... Rzecz, która zawierała ogromną ilość odpowiedzi, ale tak potężnie zaszyfrowaną, że prawie nie do rozszyfrowania. Bobercik jednak nie miał czasu, musiał czegoś się dowiedzieć, chociaż poszkali, dlatego w specjalnym miejscu wpisał hasło(w wyszukiwarce): "Sesshomaru". Ku jego zdziwieniu urządzenie nie zawierało żadnych zwrotów! Skąd więc Daegurth znał Sesshomaru? Skąd, dlaczego Sesshomaru go nienawidził, czyżby poznał go w tym momencie, gdy nie miał swojego "pamiętnika"? Jednak gdy tak myślał, nie wyłączył wyszukiwarki i po chwili pokazało się pole na hasło... Sprytne, bardzo sprytne. To nie była schowana informacja, to była naprawde dobrze ukryta i zaszyfrowana informacja... A teraz zostało hasło, którego nawet próbując kilkanaście lat nie zgadniętoby, nie mówiąc o rozszyfrowaniu...
Bobercika nagle zaczęła boleć głowa, chwycił ją obiema rękami, nie puszczając urządzenia. Nie wiedział co się stało, gdy się ocknął widział wpisane hasło, 372-literowe hasło! Prawidłowe! Bobercika nie obchodziło jak to się stało - miał teraz klucz do sukcesu, informacje o swoim odbiciu, wrogu, o tym, kogo nienawidzi...
Wiek Sesshomaru szacowany jest na kilkaset lat, to o wiele więcej niż ma Bobercik, nie wiedział jak to możliwe. Nie wiedział, że czas między wymiarami jest inny. Była tam opisana historia Sesshomaru i Rin, odkąd ją spotkał. Był On Demonem, potężnym demonem, który chciał się zemścić na swoim bracie. Udało mu się i zabił brata, zebrał wszystko co mógł w swoim świecie, stał się potęgą. Zniszczył świat i przeniósł się do następnego, i następnego, i następnego! nIszczył światy, wymiary nie patrząc na konsekwencje. Nie nawidził ludzi i ludzio-podobnych, nie nawidził innych od siebie. Wędrował po światach i wymiarach szukając czegoś, co pozwoli mu być silniejszym, by zawładnąć nad wszystkim, nie nad wszechświatem, ale wszechchasem i wszechwymiarem!
Bobercik niewiele z tego rozumiał. Nie mógł, wszystko było zapisane swego rodzaju szyfrem, ale dowiedział się trochę o swoim wrogu. Nie ma tam jego słabości, ale wie, że jest demonem. Może skorzysta z klasycznych źródeł? Tak właśnie zrobił, chciał sprawdzić co o demonach wiedzą i sądzą ludzie, w tym celu wybrał się do biblioteki...


C. D. S. N
Ciąg Dalszy Szybko Nastąpi(miejmy nadzieję!)
Obrazek

Obrazek
Dołącz do gry! Naruto-Arena.com

Obrazek

http://www.daegurth.blog.onet.pl

Słowo "siła" ma wiele znaczeń.
Awatar użytkownika
Kris
Avanger
Posty: 2254
Rejestracja: wt lis 22, 2005 11:33 pm
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Kris »

dobry odcinek ciesze sie ze sie pojawił
Obrazek

Obrazek
1. Kris ma ZAWSZE racje
2. PP3088 ma prawie zawsze racje
3. : >
Awatar użytkownika
Dae
Zasłużony
Posty: 1200
Rejestracja: śr gru 22, 2004 1:26 pm
Lokalizacja: Bukowno

Post autor: Dae »

Część dalsza rozdziału XXXI

Rozdział XXXI - Demony
Bobercik nie spieszył się do biblioteki. Chiciał jeszcze raz wszystko przemyśleć. Nie wiedział, czy chce poznać prawde, może to coś tak okropnego, że wolałby o tym nie wiedzieć. Jednak nie zwalniał kroku. Mijał ludzi spacerujących po mieście. Dziwne było to, że w swoim zamyśleniu na nikogo nie wpadł. Mimo wszystko szedł ostrożnie, jakby połowa jego uwagi była zwrócona na myślenie, a druga na świat zewnętrzny.
Wreszcie Bobercik ujrzał ogromny budynek biblioteki. Mierzył około 15 metrów w zwyż! Do tego było tu tak wiele ludzi, że szok! Budynek był naprawde imponujący. Wyglądał zupełnie jak zamek - miał nawet wieżyczki i specjalne zakończenia dachowe. Kto wie, może kiedyś to był zamek, ale czasy zmieniły go w biblioteke? Nie było to teraz ważne. Nie dla Bobercika, który szukał konkretnej wiedzy.
Wrota prowadzące do środku gmachu zamkowego... Do środku biblioteki byłe ogromne! Szczerze mówiąc to miejsce wyglądało jak centrum miasta, tyle ludzi, sklepów i wszelakiego rodzaju wyrobów można było tu znaleźć. Cóż, innym razem - pomyślał Bobercik, po czym ruszył przed siebie.
Szedł przez chwilę, po czym zaczął się zastanawiać - Gdzie tu jest biblioteka? - W celu uzyskania odpowiedzi, podszedł do kasy przy wejściu.
- Dzień dobry - powiedział Bobercik
- Dzień dobry - powiedziała kobieta siedząca w kasie, obracając się na swoim krześle biurowym
- Wie Pani gdzie mogę znaleźć biblioteke? - zapytał Bobercik
- Oczywiście, to jest... Ciężko to wytłumaczyć, a nie mam czasu na zaprowadzenie Pana. Mogę sprzedać mapę gmachu, jeśli Pan chce - powiedziała kasjerka
Ciekawe, czym Ja jej zapłace, jak nie mam kasy... - pomyślał Bobercik
- A ile kosztuje? - zapytał Bobercik, pełen nadziei, że dostanie ją za darmo
- 14 teryn - odpowiedziała kasjerka
Hmmm, co my tu mamy? - zapytał się w myślach Bobercik wyciągając małą sakiewkę. W małej sakiewce było kilka połyskujących na złoto, małych kamieni.
- Czy moge zapłacić tym? - zapytał Bobercik pokazując kamienie
- Niestety, przyjmujemy tylko gotówke - odpowiedziała kasjerka
Nagle do kasy podszedł jakiś starszy mężczyzna i powiedział.
- Ależ to... Mogę zobaczyć ten kamień? - zapytał starszy mężczyzna
- Oczywiście - powiedział Bobercik. Czemu nie, skoro nikt tego nie chce, pffff...
- Hmmm, dam Ci za ten kamień 50 terynów. Jest dosyć brudny - powiedział starszy mężczyzna po dokładnym obejrzeniu kamienia - Ile masz ich jeszcze?
- Jeszcze<liczy> pięć, proszę pana - powiedział Bobercik
- Przejdźmy sobie na Ty - powiedział starszy mężczyzna - Sether.
Bobercik się zastanowił. Czy to bezpiecznie podawać tak swoje imie? Hmmm, w sumie jemu to nie zaszkodzi, bo i tak nie ma chyba na tej planecie nikogo, kto byłby tak silny jak on...
- Bobercik - odpowiedział... Bobercik XD
- Bardzo Mi miło. Mogę kupić wszystkie sześć kamieni za 300 terynów, niech stracę - powiedział Sether - Co Ty na to, Bobercik?
- Zgoda - powiedział Bobercik, po czym wymienił kilka złotych kamieni na 300 terynów: 3 banknoty po 100 terynów
- Dziękuję bardzo. Tutaj, proszę, Moja wizytówka<podaje wizytówkę> Jeśli będziesz miał więcej takich kamieni lub cokolwiek wartościowego, to możesz Mnie odwiedzić, chcętnie to oszacuję i kupię - powiedział Sether
- Z pewnością tak zrobię - powiedział Bobercik, po czym obrócił się do kasy i kupił mapę
- Dziękuję - powiedziała kobieta - Teraz z pewnością pan trafi
Bobercik odszedł o kasy i spojrzał na mapę. Faktycznie, draga do biblioteki była okropnie trudna... Tyle skrętów w różne strony, Bobercik nawet zgubił się raz na mapie! Jednak po chwili znalazł drogę na mapie i zaczął nią podążać. Mimo wszystko - nawet z mapą, znalezienie biblioteki w tym gmachu zajęło mu pół godziny...

[center]***[/center]

Bart siedział przy bracie. Nie wiedział, że jest obserwowany. Jego brat patrzył na niego, jednak nie oczami. Patrzył na niego za pomocą mocy. Nie mógł innaczej, w stanie, w jakim się znajdował. I tak co chwile widział jakby "zaćmienie", bo był tak słaby... Dostał "lek", który zabiłby zwyczajnego człowieka, do tego stracił całą energię podczas starcia z Sesshomaru... Tego nie zniósłby nawet potężny wojownik, jednak On umiał technike spokojnego odpoczynku i oddechu mocy. To go uratowało, ale jednocześnie robiło go bezbronnym...
Bart nie myślał teraz o bracie. Myślał o Boberciku. Wyszedł nic nie mówiąc. Co On planuje? Może tylko chce ochłonąć? - wciąż zadawał sobie pytania Bart
Bart wstał i wyszedł z pokoju, zostawiając brata samego. W tym momencie otworzyło się okno w pokoju i wleciał do środka potwór. Miał około trzydzieści oczu i macki, jak ośmiornica. Jednak koniec macek zakończony był ostrzami. Do tego te okropne zębiska, Daegurth był bezbronny...

[center]***[/center]

Bobercik z ulgą wszedł do części, przeznaczonej na biblioteke. Mimo, że tak długo tutaj szedł, to ta część byłą połową całego zamku. Nigdy nie widział takiego zbioru książek. Patrzyła na półki, wiedząc często te same tytuły na jednej półce. Książki dopiero zmieniały się przy następnych regałach, których były miliony. Bobercik czuł się naprawde zdominowany przez ten budynek. Był taki ogromny...
Jednak nie chciał tracić czasu, potrząsnął lekko głową by się ocknąć i poszedł do bibliotekarza
- Dzień dobry, w czym panu pomóc? - zapytał bibliotekarz
- Szukam książek - powiedział Bobercik
- Jakieś konkretne, czy coś doradzić? - zapytał bibliotekarz
- Mają państwo jakieś książki... Księżki o demonach? - zapytał Bobercik
- Hmmm, tak, regał 9450. Proszę się tam udać, tam i w pobliżu są wszystkie książki od demonach. Miłego szukania! - powiedział Bibliotekarz
- Dziękuję - powiedział Bobercik odchodząc
Teraz bobercik przechodził koło regałów czytając ich numery. Pierwszy regał, drugi regał, trzeci regał, czwarty regał, piąty regał, szósty regał, siódmy regał, ósmy regał, dziewiąty regał, dziesiąty regał... Dziewięć tysięcy czterysta czterdziesty siódmy regał, Dziewięć tysięcy czterysta czterdziesty ósmy regał, Dziewięć tysięcy czterysta czterdziesty dziewiąty regał, No i nareszcie poszukiwany 9450! Bobercik senny już podszedł do regału i zaczął przeglądać kolejne książki. "Jestem Demonem", nie, tu nic nie będzie. "Demony też kochają", Hmmm, to też chyba nie to... "Spotkanie z demonem" Hmmm, dobre, więc wezmę "Spotkanie z demonem" autorstwa Hitr Coonestel'a i "Demon z zaświatów" autorstwa jakiegoś Dereth Konosor'a. Tak więc Bobercik usiadł w czytelni i zaczął czytać...
Bobercik czytał trochę jednej książki i trochę drugiej. Była jedna dziwna rzecz: Chociaż czytał książki dwóch różnych autorów, było w nich okropnie wiele podobieństw, jakby naprawde opisywali wrażenia spotkania z demonem i opisywali go. Były to stare książki, sprzed ok. 300 lat, nie było dokładnej daty wydruku pierwszego egzemplarza i wydania. Bobercik więc słusznie myślał, że autorzy naprawde spotkali demony z innego świata. Zaczął więc czytać o demonach, i widzi obrazek jakiegoś obżydliwego demona-ośmiornicy. "Jeglet", tak się nazywa i pisze, że jest naprawdę zabójczy. "Jego ostrza potrafią ciąć prawie wszystko, jednak nie atakuje bez powodu. Tylko by zyskać pożywienie lub z rozkazu innych demonów". Hmmm, ciekawe - pomyślał Bobercik - Poszukam teraz najsilniejszego demona.
Bobercik długo kartkował obie książki, jednak wreszcie znalazł. Przy tym demonie nie było żadnego rysunku, a opis nie był zbyt zadowalający. "Legendy mówią, że jest najpotężniejszym z demonów i co więcej potrafi przyjmować postać ludzką. Wieść o nim jednak zaginęła dawno temu, podobno został zabity"
Bobercik jeszcze długo czytał te książki, znalazł jeszcze kilka ciekawych informacji, takich jak: jak zabić demona, co lubią demony i wiele innych. Możliwe, że przydadzą mu się kiedyś...

[center]***[/center]

Daegurth był bezbronny... Tak by się wydawało, faktycznie, nie mógł się ruszyć, ale to nie znaczyło, że był bezbronny. Potwór, Jeglet, zaatakował szybko wszytkimi mackami, co pozwalało na natychmiastowe rozszarpanie ofiary. Macki Jegleta, jednak zatrzymały się przed samym Saiyanem. Jeglet czuł się teraz bezsilny, nie mógł ruszyć mackami. Chciał odgryźć Daegurthowi głowe, jednak po chwili nie mógł Jeglet się wogóle ruszyć. Macki Jegleta zderzyły się ze sobą. Mimo wszystko, Jeglet starał się uwolnić z telekinetyczniej mocy Daegurtha, która była okropnie słaba. Nie mógł się dobrze skupić, by wysłąć odpowiednią wiązkę energi, której i tak miał mało, w dobrą stronę. Jednak zderzenie się ze sobą macek Jegleta wywołało strasznie piskliwy dźwięk, od którego Daegurtha zaczęła boleć głowa i jego moce telepatyczne przestały działać. Nie mógł się skupić. Jeglet jednak, puszczony przez Daegurth'a odleciał i wbił sobie macki w ścianę. Nie miał ich tam długo, szybko je wyciągnął. Czymże jest ściana dla jego nadostrych macek? Niczym. W tym momencie do pokoju wbiegł Bart i zobaczył potwora, próbującego zabić brata. Potwór też zobaczył Bart'a i obrócił się w jego stronę. Zderzył ze sobą swe macki i znów strasznie piskliwy dźwięk wypełnił pokój, w którym się znajdowali. Bart chwycił się za głowę i padł na ziemię. Jednak teraz, gdy drzwi były otwarte w całym domu rozległ się dźwięk i wszyscy musieli zatkać uszy, odruchowo. Wszyscy padli bezbronnie na ziemię. Wtedy właśnie...

[center]***[/center]

Bobercik był już zmęczony. Nawet szukanie demonów książkowych jest męczące, nie spodziewał się tego. Wracał powoli do domu. Nagle, niedaleko domu usłyszał pisk i zaczęło kręcić mu się w głowie. Dźwięk nie zanikał, tylko zmieniał częstotliwość. Czytał o nich, w księdze o demonach... Ale demon, tutaj, na Ziemi? Wydawało mu się to niemożliwe. Ską, demon, wziąłby się na Ziemi!?! Mimo wszystko, pobiegł do miejsca, w którym dźwięk się nasilał. Do domu Hebrida...
Wiedział, że gdy otworzy drzwi, to nie wytrzyma tego dźwięku. Musiał więc coś wymyślić... Jednak nie mógł nawet myśleć, usłyszał krzyki ze środka domu. Coś się dzieje, musi działać natychmiast...
Bobercik otworzył drzwi i wskoczył do środka, po czym automatycznie wypuścił kulę ki, która, między wieloma drzwiami, leciała wprost na potwora. Potwór widząc pocisk ruszył mackami i rozciął go - pocisk kompletnie zniknął. Bobercik teraz też był pod działaniem straszliwego dźwięku. Nie wiedział co zrobić, wszystko było skończone... Jeden głupi demon, o którym się naczytał tyle i zna sposoby na zabicie go, teraz jest tutaj, obok niego i nie może nic zrobić...

C. D. S. N.
Ciąg Dalszy Szybko Nastąpi(miejmy nadzieję)
Obrazek

Obrazek
Dołącz do gry! Naruto-Arena.com

Obrazek

http://www.daegurth.blog.onet.pl

Słowo "siła" ma wiele znaczeń.
Awatar użytkownika
Kris
Avanger
Posty: 2254
Rejestracja: wt lis 22, 2005 11:33 pm
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Kris »

bardzo ciekawy i dobry odc czekam z niecierpliwoscia na nastepny mam nadzieje ze wkrocze :d :P

Qrcze! Przewidziałeś!!! Ja nie wiem... Jak tak można ? XD Ale nie wiesz jak i to jest najważniejsze(prawda, że nie wiesz? Połączenie naszych umysłów zerwałem ostatnio XD) - Dae
Ostatnio zmieniony czw lis 02, 2006 5:55 pm przez Kris, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Obrazek
1. Kris ma ZAWSZE racje
2. PP3088 ma prawie zawsze racje
3. : >
Awatar użytkownika
Dae
Zasłużony
Posty: 1200
Rejestracja: śr gru 22, 2004 1:26 pm
Lokalizacja: Bukowno

Post autor: Dae »

Część dalsza rozdziały XXXI

Rozdział XXXI - Przebudzenie

Dźwięk był nie do wytrzymania, wciąż wzmagał się ból, który potrafi z pewnością zabić. Nikt nie wiedział co zrobić, Daegurth, Bart, Dyninio, Adrian, Bobercik, Relena, Kris, Rayman, Roksia, Małgorzata, Hebrid... Nikt nie wiedział, jak pozbyć się potwora...
Ale głupia sprawa - pomyślał z trudem Dyninio - Walczyliśmy z potężnymi wrogami, a tu nas przechytrzył mały demon...
Gdybym tylko mógł dosięgnąć miecz... - myślał Kris
To niemożliwe... Najpierw czytam o demonie, a teraz On zakończy Mój żywot - myślał Bobercik
Mogłem nie wychodzić z pokoju, wtedy to by się nie stało - myślał Bart
Każdy był zamyślony, nawet ledwo żywy Daegurth myślał teraz, co może zrobić. Nie był jednak w stanie teraz zrobić praktycznie nic - nie tylko był w stanie odpoczynku, gdzie nie mógł się ruszać - oddał już bardzo wiele energii na telekinezę.
Bart skulił się. Leżał teraz na ziemi w bezruchu i zamknął oczy. "To już koniec" powiedział cicho do siebie. Nagle zobaczył obraz Bobercika, Releny, Roksi, Dyninia, Adriana, Krisa, Hebrida, Raymana. Wszyscy byli uśmiechnięci. Przyszedł z daleka Daegurth i powiedział "Żegnaj braciszku...".
Bart nie mógł już dłużej tego znieść. Powoli zaczął się podnosić, po chwili już klęczał na jednym kolanie. Wstał i teraz lekko zgarbiony uspokoił się. Powiedział sobie w myślach: "Nie pozwolę Wam umrzeć... Za Mnie... Przeze Mnie!". Bart wyprostował się krzycząc. Gdy to zrobił wyleciała fala dźwiękowa, nie tylko przebijająca dźwięk demona, ale także krusząca ściany. Demon po chwili spotkał się z falą uderzeniową i zatrzymał się dopiero na ścianie. Bart zemdlał.
Kris czekał właśnie na taki moment, telekinetycznie przyciągnął do siebie swój miecz i zrobił nim parę młynków, po czym machnął trzy razy mieczem w stronę demona. Z miecza wyleciały trzy, niezbyt szybkie, fale, które pocięły demona na wiele kawałków.
Bobercik wiedział, że to jeszcze nie koniec. Dlatego wystrzelił jescze wiele kul ki w stronę "zwłok" demona.
Czasem życie jest piękne... - pomyślał Daegurth
Wiele osób teraz spało. Nagłe wyciszenie spowodowało u nich mdlenie. Jedynymi osobami, które nie spały byli Kris, Bobercik i Daegurth, który, mimo że słaby, to zachował przytomność. Jeszcze...
Kris wraz z Bobercikiem zanieśli wszystkich do odpowiednich pokojów i zajęli się nimi. Przyrzekli też sobie, że już nigdy w życiu nie dopuszczą do takiej sytuacji - wróg ich obserwuje i muszą być tego świadomi...
Minęło naprawdę dużo czasu, zanim wszyscy się zebrali przed stołem - ale jednak, nikt nie ucierpiał w większym stopniu. Bobercik wyjaśnił im, co to był za stwór, ale wciąż nie wiedział czego tutaj szukał. Nie jest jasnowidzem i nigdy nie był. Gdyby tylko odpowiedzi przyszły w dobrym czasie, to może wszystko potoczy się dobrze. Każdy na to liczył.
Bart nie zapomniał tego, co zrobił w akcie desperacji. Ta moc, która w nim drzemie, teraz czuje jak płynie przez niego. Czuje, jak w każdej chwili próbuje się wydostać, tak jak to już raz zrobiła. Bart postanowił opanować tą "sztukę" do perfekcji, jednak do niej brakowało mu naprawde wiele czasu.
Kris cieszył się, że zdołał pomóc. Wiedział, że następnym razem będzie musiał się bardziej starać. Tym razem nie poszło mu najlepiej.
Zresztą nie tylko On tak myślał, każdy postanowił teraz więcej trenować, by być gotowym na takiego rodzaju sytuacje. Jednak nie wiedzieli, że na takie sytuacje nie da się przygotować dobrze...

[center]***[/center]

Minęły dwa długie dni, w ciągu których cały czas był spędzony na trening i rozmowy wszelkiego tematu, z przerwami na posiłki i sen. Daegurth powoli wracał do siebie, jego oddech wyrównywał się, ladadzień powinien się obudzić. Wszyscy czekali na ten moment, nie mogli się doczekać, by poznać brata Bart'a.
Teraz na treningu byli wszyscy, prócz Bobercika i Krisa. Zostali, żeby pilnować domu. W końcu ktoś musi odwalać brudną robotę, oni jednak cieszyli się, że to im dziś przypadł ten "zaszczyt". Nic ciekawego nie robili, zrzędzili, rozmawiali, czasem nawet grali w karty, czy inne gry. Jednak nie długo i nigdy nie zatracali się w grze - byli gotowi, prawie na wszystko.
- Sporo się ostatnio zmieniło - powiedział Kris
- Tak, wszystko przez tego głupiego demona... - powiedział Bobercik
- Mam nadzieję, że dowiemy się, po co On tu przyszedł... I kto go wysłał - powiedział Kris
- Wszystko w swoim czasie, przekąsisz coś? - zapytał Bobercik
- Jasne! A co? - zapytał Kris
- "Coś", jeszcze nie wiem... - powiedział Bobercik - zamówimy coś na rachunek Hebrida
- Qrcze, to już trzeci raz w ciągu tych dwóch dni, on zbankrutuje XD - powiedział żartobliwie Kris
- Przynajmniej się najemy - powiedział z szyderczym uśmiechem na twarzy Bobercik
Zamówili więc Pizze i czekali, aż dotrze do celu przeznaczenia: do domu Hebrida, a następnie do ich żołądków.
W międzyczasie Daegurth zrobił głęboki wdech i otworzył oczy. Jak Ja dawno nie widziałem świata - pomyślał - Prawie zapomniałem jaki jest piękny. Powoli podniósł się i siedział teraz na łóżku. Lekko kręciło mu się w głowie, ale to mu nie przeszkadzało. Wstał i za pomocą skrętów karku i tułowia do tyłu sprowokował swoje kości do "strzelenia", a dokładniej wydania charakterystycznego dźwięku. Ta czynność bardzo poprawiła mu nastrój - czuł sie teraz o wiele lepiej, nie bolał go przynajmniej kręgosłóp. Podszedł do okna i wyjrzał przez nie. Patrzał początkowo w górę, na chmury wędrujący przez ocean niebieski, oświetlane promieniami słonecznymi. Dopiero później spojrzał niżej, na zieleń i miasto. Otworzył okno i lekko się wychylił, po czym głęboko wdechnął świerze powietrze. Zamknął oczy i myślał o wielu rzeczach. Bobercik i Kris nawet nie spostrzegli, że wstał. Dopiero On sam wyszedł im na przeciw.
Daegurth wyszedł ze swojego pokoju. Specjalnie nie zamykał cicho drzwi, by uprzedzić innych, że idzie. Bobercik i Kris stanęli jak wryci, spojrzeli na siebie i przełknęli ślinę. Bali się, mimo, że tak długo sie na to przygotowywali. Co to mogło być? Wkrótce jednak ich oczy jeszcze bardziej się rozszerzyły, tym razem ze zdziwienia. Daegurth wstał, do tego na ich warcie.
- Daegurth, witamy w świecie żywych - powiedział lekko żartobliwie Kris
- Nawet nie masz pojęcia co tu się działo, gdy spałeś... - powiedział Bobercik
- TO chyba raczej Wy nie macie pojęcia, ale dobra, niech Wam będzie - powiedział Daegurth - Opowiedzcie swoimi słowami co się tu działo...
Daegurth wiedział co się działo, ale chciał zrobić lepsze wrażenie na Boberciku i Krisie. Nie musiał, ale lubiał słuchać opowieści. Podczas opowiadania ani razu nie przerwał, nawet nie poprawiał, gdy się pomylił Bobercik przy opowiadaniu. Tylko słuchał.
- ... I właśnie się obudziłeś. Happy End - powiedział Bobercik
- Wybaczcie, ale tym razem muszę iść załatwić parę spać, a potem idę spać. Proszę nie przeszkadzać - powiedział Daegurth, po czym poszedł do swojego pokoju.
Nikt nie wiedział co tam robi. Bobercik nawet chciał sprawdzić, ale nie mógł nawet ruszyć klamki do drzwi. Wkrótce Daegurth poszedł spać, tak jak powiedział. Tym razem spał, nie odpoczywał. Każdy potrzebuje snu, chociaż chwili. Taka jest kolej rzeczy.
Bart wraz z innymi wrócił i dowiedział się wszystkiego od Krisa i Bobercika. Nie chciał budzić brata, wiedział, że ostatnio nie miał najlepszych dni. Czekał teraz z niecierpliwością aż sam wstanie...
Obrazek

Obrazek
Dołącz do gry! Naruto-Arena.com

Obrazek

http://www.daegurth.blog.onet.pl

Słowo "siła" ma wiele znaczeń.
Awatar użytkownika
Kris
Avanger
Posty: 2254
Rejestracja: wt lis 22, 2005 11:33 pm
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Kris »

Spiaca krolewna sie obudziła :) fajnie odcinek Super lubie twoie opowiadanie :D . Słuchasz jak Sasuke :D ll TAK Wogule wiem co bedzie daleJ :d

I tak mijały dni wszyscy spedzali je na treningach a najbardziej bobercik jadnak jednej osobie wciaz było mało a był to Kris . W pewnym momencie spakował kilka ubran i wział miecz . Nastepnie poszedł do Dae'go.
- Dae mam prosbe przechowaj bron - powiedział Kris
- dobrze - odpowiedział Dae
teraz Kris opowiadał czary , historie zwiazane z bronia.
Nikt niewidział ze odszedł ................
14 DNI POZNIEJ.
Kris wrocił , zmienil sie przez te 14 dni , a mianowicie .
Z Powazniał (choc zarty dalej sie go trzymyały)
Zciął włosy na jezyka
Był potezniejszy jednak ukrywal to
Wrocił z opaska ninja i blizna na plecach o ktorej wiedzial tylko Dae , który miał problemy z dostaniem sie do mozgu Krisa co było dziwne.
Lecz stało sie cos o czym nawet Dae niewiedział Kris przyniusł ze sobą kłopoty w postaci ....
C.D.M.N (CIAG DALSZY MOZE NASTAPI) :d :P I JAK ??
Obrazek

Obrazek
1. Kris ma ZAWSZE racje
2. PP3088 ma prawie zawsze racje
3. : >
ODPOWIEDZ