Wypadki .
Moderator: Moderatorzy
Wypadki .
Witam .
Ten temat jest dosyć specyficzny ,ponieważ posty które tutaj chcecie napisać nie mogą być fikcją ,a jedynie prawdziwymi wydarzeniami jakie się wam przytrafiły i jakie były tego konsekwencje .
Oto moja historia :
Miałem 5 lat ,byłem małym nieznośnym chłopakiem ,dosyć agresywnym w dodatku .Nie obce były mi przekleństwa ,zaglądanie starszym dziewczynom pod spódnice i agresja na innych chłopaków . Ten wstęp ma celu wprowadzenie was w mój wypadek .Pewnego razu mój ojciec wrócił do domu pijaniutki jak bela .Żadnych awantur oczywiście nie było ,bo ojciec był spokojnym człowiekiem .Uwielbiał się ze mną bawić ,więc i tym razem bawiliśmy się w rycerzy ,wziął mnie ''barana'' i hasaliśmy po domu z uśmiechem na ustach ,ja przy okazji rozwalałem wszystko co popadło ,bawiąc się dalej w oko wpadła mi zabawka na samej górze szafy .Powiedziałem do taty ,że ją chcę .I tutaj zaczął się dramat ,ojciec podsadził mnie lekko ,ale jako że był pijany to w pewnym momencie zachwiał się i spadłem mu z ramion z wysokości 2 metrów prosto na głowę .Tuż po upadku z ust zaczęła mi lecieć krew ,nie byłem zbyt świadomy bólu z powodu uderzenia się w głowę ,pobiegłem do łazienki by wypluć zęby ,które mi wręcz wypadały ze strugami krwi .Straciłem w tym dniu prawie wszystkie moje zęby i dlatego nie mam dziś tak cudnego uśmiechu jak byłem mały ,ale jeszcze jedna rzecz się wtedy stała ,mianowicie nie byłem już tym samym dzieciakiem co przed wypadkiem .Nie przeklinałem już ,przestałem być w ogóle agresywny i nie byłem napastliwy do dziewczyn i innych osób co było częste przed wypadkiem .Stałem się również przeraźliwie miły ,rodzina była zdziwiona taką zmianą charakteru ,a wszystko przez upadek na głowę z wysokości ,gdyby nie ten incydent nie wiadomo czy byłbym obecnie tym kim jestem ...
Ten temat jest dosyć specyficzny ,ponieważ posty które tutaj chcecie napisać nie mogą być fikcją ,a jedynie prawdziwymi wydarzeniami jakie się wam przytrafiły i jakie były tego konsekwencje .
Oto moja historia :
Miałem 5 lat ,byłem małym nieznośnym chłopakiem ,dosyć agresywnym w dodatku .Nie obce były mi przekleństwa ,zaglądanie starszym dziewczynom pod spódnice i agresja na innych chłopaków . Ten wstęp ma celu wprowadzenie was w mój wypadek .Pewnego razu mój ojciec wrócił do domu pijaniutki jak bela .Żadnych awantur oczywiście nie było ,bo ojciec był spokojnym człowiekiem .Uwielbiał się ze mną bawić ,więc i tym razem bawiliśmy się w rycerzy ,wziął mnie ''barana'' i hasaliśmy po domu z uśmiechem na ustach ,ja przy okazji rozwalałem wszystko co popadło ,bawiąc się dalej w oko wpadła mi zabawka na samej górze szafy .Powiedziałem do taty ,że ją chcę .I tutaj zaczął się dramat ,ojciec podsadził mnie lekko ,ale jako że był pijany to w pewnym momencie zachwiał się i spadłem mu z ramion z wysokości 2 metrów prosto na głowę .Tuż po upadku z ust zaczęła mi lecieć krew ,nie byłem zbyt świadomy bólu z powodu uderzenia się w głowę ,pobiegłem do łazienki by wypluć zęby ,które mi wręcz wypadały ze strugami krwi .Straciłem w tym dniu prawie wszystkie moje zęby i dlatego nie mam dziś tak cudnego uśmiechu jak byłem mały ,ale jeszcze jedna rzecz się wtedy stała ,mianowicie nie byłem już tym samym dzieciakiem co przed wypadkiem .Nie przeklinałem już ,przestałem być w ogóle agresywny i nie byłem napastliwy do dziewczyn i innych osób co było częste przed wypadkiem .Stałem się również przeraźliwie miły ,rodzina była zdziwiona taką zmianą charakteru ,a wszystko przez upadek na głowę z wysokości ,gdyby nie ten incydent nie wiadomo czy byłbym obecnie tym kim jestem ...
Uwertura...


Oj Woluś Woluś
zawsze podobają Ci sie rzeczy z najwyżeszj półki 
Teraz moja historia
Gdy byłem małym chłopcem, miałem fajną ciężarówke na krórej cały czas jździłem, jedno kolano do przyczepy, a drugą nogą sie odpychałem. Raz chciałem sie bardzo mocno rozpędzić, i nie zauwazyłem bramy, w którą po chwili uderzyłem (
), siła uderzenia była tak ogromna, że popłakałem sie na miejscu i pobiegłem do ogrodu gdzie siedziała cała moja rodzinka. wszyscy sie zemnie śmiali bo wyskoczył mi guz tak duży jak kurze jajko. Ja sie sfochałem na wszystkich, a tym czasem siostra przyszła z zimnym nozem, żeby mi go przyłozyć do guza, a Ja że byłem wtdy genialny to myslałem że ona chcce mi tego guza odciąć, więc zacząłem przed nią uciekać po cąłym ogrodzie. Od tego momentu zawsze uciekam jak chcą mi przyłożyć zimny nóz do guza, wole łyżke albo okład z lodu 
drugą napiszej utro
Teraz moja historia
Gdy byłem małym chłopcem, miałem fajną ciężarówke na krórej cały czas jździłem, jedno kolano do przyczepy, a drugą nogą sie odpychałem. Raz chciałem sie bardzo mocno rozpędzić, i nie zauwazyłem bramy, w którą po chwili uderzyłem (
drugą napiszej utro
Ja gdy miałem 5 czy sześć lat jeździłem sobie ze starszymi kolegami na rowerach, oczywiście ja ledwo umiałem jeździć, miałem wtedy BMX'a i zawsze miałem problemy z hamowaniem, ścigaliśmy się (to była niesamowita prędkość... z 15 km/h ale dla nas początkujących to wiecie, "wiatr we włosach"
), dojechałem 2 (sukces), rozmażony zmierzałem do domu z jednym z kolegów, aż on skręcił do siebie a ja się zapatrzyłem i wyjechałem na środek ulicy... i potrącił mnie (uwaga)... Fiat 126p
, miałem chyba wstrząs mózgu...
Ta może być ciekawie
gdy miałem może z 2 lata porwała mnie wichura razem z wózkiem z tego co wiem to uniosłem się nad ziemią z 6 metrów i odleciałem kilka godzin później ok 20 km mnie znaleźli nic mi niebyło
tylko nic niemowilem przez jeden dzien
nastepnym razem kilka miesiecy wozek odjechał i potrącił mnie samochod wozek rozwalony a ja cały xD:D


1. Kris ma ZAWSZE racje
2. PP3088 ma prawie zawsze racje
3. : >
"Szczanie" na kogo to zabawa. Hmm jak widze delektujesz się takimi durnotami. Wujek co miał 11 lat? Fajnie.AnimKing pisze:Ja w Wieku 4 lat w smingusa jak wszyscy spali to na każdego nasikałem był ubaw po pachy ale jak byłem ubrany i miałem iść na dwór to wujek mnie gonił (miał w tedy 11 lat) to na dworze to uato mnie potrącziło (wyglądałem jak koleś bez jednej połowy głowy)
P.S. Nadal Ci chyba brak połowy głowy bo pisać nie potrafiz, a z sensem tym bardziej.
Kris (18-07-2008 22:04)
Ja marzę, aby zobaczyć Pepsona bez koszuli *_*
Kocham Cię Patrycjo :*
Ja marzę, aby zobaczyć Pepsona bez koszuli *_*
Kocham Cię Patrycjo :*
- BH Daimaouji
- SSJ 5
- Posty: 6009
- Rejestracja: czw gru 02, 2004 6:04 pm
A moj wujek jest mlodszy ode mnie , a corka mojego kuzyna jest troche nieco mlodsza od corki mojego wujka , wiec jaki problem?
Piszcie do mnie BH , nie BH Daimaouji
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
AnimKing pisze:Ja w Wieku 4 lat w smingusa jak wszyscy spali to na każdego nasikałem był ubaw po pachy ale jak byłem ubrany i miałem iść na dwór to wujek mnie gonił (miał w tedy 11 lat) to na dworze to uato mnie potrącziło (wyglądałem jak koleś bez jednej połowy głowy )
"Bo, wymyslać, trzeba umieć"AnimKing pisze:2.Nie będe cię obrażał bo nie lubie
Kris (18-07-2008 22:04)
Ja marzę, aby zobaczyć Pepsona bez koszuli *_*
Kocham Cię Patrycjo :*
Ja marzę, aby zobaczyć Pepsona bez koszuli *_*
Kocham Cię Patrycjo :*
"Czemu widzisz drzazgę, w oku brata swego, a belki w swoim nie zauważasz" To myśle, żę tyle na ten temat.razz pisze:Nie chcę się wtrącać "bo nie lubię" ale zachowujecie się jak dzieci!! Może urządzicie wojnę na poduszki?!
Kris (18-07-2008 22:04)
Ja marzę, aby zobaczyć Pepsona bez koszuli *_*
Kocham Cię Patrycjo :*
Ja marzę, aby zobaczyć Pepsona bez koszuli *_*
Kocham Cię Patrycjo :*
Haha, genialny jest ten temat xDpp3088 pisze:"Czemu widzisz drzazgę, w oku brata swego, a belki w swoim nie zauważasz" To myśle, żę tyle na ten temat.razz pisze:Nie chcę się wtrącać "bo nie lubię" ale zachowujecie się jak dzieci!! Może urządzicie wojnę na poduszki?!
a co do moich wypadków:
"Przedszkole, gramy w noge na betonie, bramka to metalowy płot. Stoję na bramce. Kolega strzela, ja bronię ale sru na ten płot. Skutek: zakrwawiona ręka i kolano
"Ok. 8 lat. Chiałem być fajny i zeskoczyć na rowerze z ponad metrowego wzniesienia. Skutek: nie wiem co, ale nogą ruszać nie mogłem przez kilka dni xD"
"Mój pies nie patrzy się gdzie biegnie. Skutek: wpada na mnie, ja fikołek w powietrzu (dosłownie) i gleba na głowe. Nie pamiętam co było dalej xD"
A reszta może później



