DidixBall
Moderator: Moderatorzy
-Czy to .....możliwe???-pytał chyba sam siebie Doktor-czy to ty????
-Tak .To ja AQUAMAN!!!!-odpowiedziały wodne usta.Czyli nowym przeciwnikem
naszych wojowników był RESPAWN AQUAMAN!!!
ODCINEK DRUGI :Aquaman died......Gutek died......o no!!!
(Tu powiem o nim parę słow.Respawn Aquaman <RA> może się dostać do każdego
ciała i używać tej samej mocy co ono. <Czyli jeśli teraz RA walczyłby z
np.Gutkiem to dostał by wielkie baty.>RA nie będąc w żadnym z ciał nie jest groźny,
gdyż jest najzwyklejszą w życiu wodą.Aquamananowi udało się przeżyć cudem.Gdy
Gwiezdny Wojownik <który go pokonał> walnął w niego Kamehamehę ,ten poprostu się
rozpłynął i wsiąknął w ziemię.Kiedyś jednak po kryjomu Arti wybrał się do King Kaia
i przypadkowo rozlał wodę na ziemi ,gdzie wchłonął Aquaman ...BACH .Odrodził się nasz
potwór.Arti szybko uciekł wtedy na Ziemię.King Kai został wchłonięty przez RA i on
również poleciał na Ziemię.Tam zaabsorwował księdza i po cichu patrzył ,jak nasi
wojownicy walczą z Colą ...)
RA jakąś dziwną techniką sparaliżował Doktora.Ten upadł na podłogę i zemdlał.RA
wyszedł na plac ,gdzie było przyjęcie.
-Gutek -zawołał -możesz przyjść na chwilę ?Chciałbym zmierzyć twój poziom mocy-udawał
Dr.Bliza.Gutek niczego się nie spodziewając wszedł razem z Doktorem do budynku i BACH.
Powstał Aquagutek.Wyleciał na zewnątrz.
-HAHAHA!!!-krzyknął lodowaty głos-pamiętacie mnie jeszcze?
-Ty ,Didix .Ja już gdzieś słyszałem ten głos-powiedział Atom do stojącego obok Didixa.
Didix wiedział o co chodzi ,a tym bardziej Arti ,który już dawno zapomniał o tamtym
wydarzeniu na planecie Kaio.
-Nie ,to niemożliwe ....-mruczał Arti i poczuł jak zimny pot spływa mu po twarzy.
-Hahaha to ja idioci!Aquaman jako return Aquaman ,czyli Aquagutek!!!HAHAHA-śmiał się w
niebogłosy Aquagutek.Gdy skończył , zrobił poważną mine:
-A teraz moje kukiełki się zabawimy-powiedział Aquagutek ,lecz zapomniał ,że siła Gutka
nie wystarczy na pokonanie Atoma,Artiego i Didixa walczących razem.Aquagutek wylądował .Mariah ,
Bulma i reszta słabszych ludzi i wojowników zaczęli uciekać.
-Gotowy?-spytał Atom stojącego obok Didixa.
-Nie.Nie ma problemu.Ja mam poziom USSJ ,ty SSJ2-mówił Didix-On ma tylko co najwyżej SSJ,
lecz nie chcę zabijać własnego brata.
-Racja.Nie pomyślałem o tym-odpowiedział Atom.Nie było już czasu do namysłu.Aquagutek wyleciał
w kierunku braci.Ci odskoczyli na bok.
-Grrrr.....są za silni i za szybcy .Muszę uciec się do podstępu-obmyślał Aquagutek.Wyleciał
gdzieś w kosmos.Tam Atom i Didix nie mogli się dostać ,gdyż nie mogą oddychać poza atmosferą
Ziemską.Aquagutek latając ,rozwalał planety.
-No zróbcie coś!Rozwale całą galaktykę jak mnie nie powstrzymacie-używając telepatji mówił
Aquagutek.
-AAAAAAAA!!!-usłyszał za sobą Aquagutek .Gdy się obrócił dostał z buta od gościa ,który był
w skafandrze.Aquagutek leciał (spadał)w kierunku Ziemii.
-O rany co się stało -mówił Dr.Bliz ,gdyż właśnie udało mu się odzyskać przytomność.BACH...
Znów zemdlał ,gdyż Aquagutek , wpadając z hukiem do capsule corporation rozwalił cały budynek,
gdzie był Dr.Bliz.Tajemniczy przybysz też wylądował na przeciwko Atoma i Didixa.Zdjął kask
od skafandra.Przypominał raczej Sayianina.
-Nazywam się Rav.Jestem tu , by wam pomóc-wyjaśnił przybysz.Aquagutek wyleciał z gruz i
wylądował na przeciwko trzem wojownikom.
-Ty ...jak śmiałeś...-gadał-hmm..???-zamyślił się-czy ja cie ....-dalej myślał.
-Tak Aquamanie ....Jestem Sayianinem-RAV.Spotkaliśmy się na planecie Tsuful.Walczyłeś tam z moim starszym bratem-Quenem ,a na dodatek go zabiłeś -wyjaśnił Rav i widać było na jego twarzy zmartwienie i gorycz.
-Ach tak.Po kiego się tu przyszwędałeś.Twój braciszek był słaby jak barszcz ,a ty byłeś
od niego o 10 razy słabszy-odpowiedział przeciwnik.
-Ej ,ty.Kiedy zdążyliście się spotkać???-spytał Rava Didix.
-To moja wina-wtrącił Arti.Aquagutek czekał nie spiesząc się do walki ,gdyż wiedział ,że nie
ma szans i próbował wymyślić jakiś plan.
-Kiedyś ,gdy byłem jeszcze po stronie zła ,stworzyłem Aquamana.Nie mogłem nad nim zapanować.
Pewnego dnia nie zdołałem go powstrzymać i poleciał gdzieś w kosmos.Wtedy najwidoczniej się
spotkaliście -tłumaczył Arti patrząc na Rava.
-Grrr....jak śmiałeś-wściekał się Rav.
-Gdy Aquaman wrócił ,uwięziłem go w moim laboratorium w górach skalistych.Uwolniłem go dopiero
przed walką z wami -skończył tłumaczyć Arti.Czuł ,że Rav nie popuści mu tego.
-Dam już spokój z tym.Wytrzymałem już dość długo bez mojego brata.Nie będę się mścić-powiedział
Rav.
Już mam-mruknął po cichu Aquagutek.Wyskoczył w kierunku Atoma ,Didixa ,Rava i Artiego.Ci byli
dalej zajęci rozmową i całkiem zapomnieli o przeciwniku.
-HAHAHA!!!-nie mógł się opanować Aquagutek i zaczął się śmiać.Wszyscy obrócili się w jego stronę.
-Patrz !!!Za tobą!!!To Quen!!!-starał się wytrącić z równowagi wojowników.Udało się.Rav i
reszta pędem obrócili się w drugą stronę.
-HAHAHA!!!!Głupcy ,już po was!!!-krzyknął znów Aquaman w ciele Gutka .Teraz znów wszyscy się
obrócili ,ale tym razem w stronę, gdzie tylko usłyszeli głos Aquagutka ,gdyż już go tam nie było.
Znalazł się za Didixem.
-I już mam silniejsze ciało .Hehe-powiedział Aquagutek.Didix nawet się nie ruszył.Był jak z
kamienia.Z ciała Gutka wyleciała woda ,która już wsysała się w Didixa.Atom ,Rav i Arti szybko
odskoczyli na bok.Nagle wokół Didixa wszystko zaczęło fruwać ,a on sam przykryty był mgłą ,która
powstała na wkutek wydzielenia energii.Powoli zaczęła się pojawiać sylwetka Didixa.Gutek leżał
na ziemii i chciał zemdleć ,lecz przed tym chciał zobaczyć nowego przeciwnika.Atom ,Arti i Rav
zamarli.Didix posiadł jeszcze większą moc.Nie osiągnął poziomu SSJ2 ,ale w poziomie USSJ był
już bardzo ,bardzo silny.
-Heh co teraz powiecie???-powiedział lodowaty głos. Aquadidix wreszcie wynurzył się zza mgły.
Miał czerwone oczy ,jakgdyby ktoś polał je krwią.Rav miał najbardziej zesztywniałą minę.Nie
chodziło o to ,że Didix złączył się z Aquamanem ,lecz o to ,że wcześniej nie widział Super
Sayiana.Myślał ,że jego rasa może się przemienić tylko w Ozaru ,a legenda o SSJ to tylko
legenda.Didix bez wachania rozwalił mdlejącego obok Gutka.Rozniósł go w pył.Nagle padł
na kolana i zaczął trzymać się za głowe.
-Nie dam się opanować.Daj....spokój ...jes...teś mój-mówił Didix raz ciepłym i dobrym ,swoim
głosem ,a raz zimnym i lodowatym.
-Dalej Didix dasz radę -mówił ,podbiegający do Didixa Atom.
-Przypomnij sobie .To ja twój brat.Atom....właśnie zabiłeś naszego drugiego brata -Gutka-
tłumaczył Atom.Udało się ..!!.. po wielu cierpieniach niebieski stróg wody wyskoczył z Didixa.
Arti szybko pobiegł do domu Bulmy ,znalazł butelkę od wody i do niej "wlał Aquamana"...
C.D.N.
-Tak .To ja AQUAMAN!!!!-odpowiedziały wodne usta.Czyli nowym przeciwnikem
naszych wojowników był RESPAWN AQUAMAN!!!
ODCINEK DRUGI :Aquaman died......Gutek died......o no!!!
(Tu powiem o nim parę słow.Respawn Aquaman <RA> może się dostać do każdego
ciała i używać tej samej mocy co ono. <Czyli jeśli teraz RA walczyłby z
np.Gutkiem to dostał by wielkie baty.>RA nie będąc w żadnym z ciał nie jest groźny,
gdyż jest najzwyklejszą w życiu wodą.Aquamananowi udało się przeżyć cudem.Gdy
Gwiezdny Wojownik <który go pokonał> walnął w niego Kamehamehę ,ten poprostu się
rozpłynął i wsiąknął w ziemię.Kiedyś jednak po kryjomu Arti wybrał się do King Kaia
i przypadkowo rozlał wodę na ziemi ,gdzie wchłonął Aquaman ...BACH .Odrodził się nasz
potwór.Arti szybko uciekł wtedy na Ziemię.King Kai został wchłonięty przez RA i on
również poleciał na Ziemię.Tam zaabsorwował księdza i po cichu patrzył ,jak nasi
wojownicy walczą z Colą ...)
RA jakąś dziwną techniką sparaliżował Doktora.Ten upadł na podłogę i zemdlał.RA
wyszedł na plac ,gdzie było przyjęcie.
-Gutek -zawołał -możesz przyjść na chwilę ?Chciałbym zmierzyć twój poziom mocy-udawał
Dr.Bliza.Gutek niczego się nie spodziewając wszedł razem z Doktorem do budynku i BACH.
Powstał Aquagutek.Wyleciał na zewnątrz.
-HAHAHA!!!-krzyknął lodowaty głos-pamiętacie mnie jeszcze?
-Ty ,Didix .Ja już gdzieś słyszałem ten głos-powiedział Atom do stojącego obok Didixa.
Didix wiedział o co chodzi ,a tym bardziej Arti ,który już dawno zapomniał o tamtym
wydarzeniu na planecie Kaio.
-Nie ,to niemożliwe ....-mruczał Arti i poczuł jak zimny pot spływa mu po twarzy.
-Hahaha to ja idioci!Aquaman jako return Aquaman ,czyli Aquagutek!!!HAHAHA-śmiał się w
niebogłosy Aquagutek.Gdy skończył , zrobił poważną mine:
-A teraz moje kukiełki się zabawimy-powiedział Aquagutek ,lecz zapomniał ,że siła Gutka
nie wystarczy na pokonanie Atoma,Artiego i Didixa walczących razem.Aquagutek wylądował .Mariah ,
Bulma i reszta słabszych ludzi i wojowników zaczęli uciekać.
-Gotowy?-spytał Atom stojącego obok Didixa.
-Nie.Nie ma problemu.Ja mam poziom USSJ ,ty SSJ2-mówił Didix-On ma tylko co najwyżej SSJ,
lecz nie chcę zabijać własnego brata.
-Racja.Nie pomyślałem o tym-odpowiedział Atom.Nie było już czasu do namysłu.Aquagutek wyleciał
w kierunku braci.Ci odskoczyli na bok.
-Grrrr.....są za silni i za szybcy .Muszę uciec się do podstępu-obmyślał Aquagutek.Wyleciał
gdzieś w kosmos.Tam Atom i Didix nie mogli się dostać ,gdyż nie mogą oddychać poza atmosferą
Ziemską.Aquagutek latając ,rozwalał planety.
-No zróbcie coś!Rozwale całą galaktykę jak mnie nie powstrzymacie-używając telepatji mówił
Aquagutek.
-AAAAAAAA!!!-usłyszał za sobą Aquagutek .Gdy się obrócił dostał z buta od gościa ,który był
w skafandrze.Aquagutek leciał (spadał)w kierunku Ziemii.
-O rany co się stało -mówił Dr.Bliz ,gdyż właśnie udało mu się odzyskać przytomność.BACH...
Znów zemdlał ,gdyż Aquagutek , wpadając z hukiem do capsule corporation rozwalił cały budynek,
gdzie był Dr.Bliz.Tajemniczy przybysz też wylądował na przeciwko Atoma i Didixa.Zdjął kask
od skafandra.Przypominał raczej Sayianina.
-Nazywam się Rav.Jestem tu , by wam pomóc-wyjaśnił przybysz.Aquagutek wyleciał z gruz i
wylądował na przeciwko trzem wojownikom.
-Ty ...jak śmiałeś...-gadał-hmm..???-zamyślił się-czy ja cie ....-dalej myślał.
-Tak Aquamanie ....Jestem Sayianinem-RAV.Spotkaliśmy się na planecie Tsuful.Walczyłeś tam z moim starszym bratem-Quenem ,a na dodatek go zabiłeś -wyjaśnił Rav i widać było na jego twarzy zmartwienie i gorycz.
-Ach tak.Po kiego się tu przyszwędałeś.Twój braciszek był słaby jak barszcz ,a ty byłeś
od niego o 10 razy słabszy-odpowiedział przeciwnik.
-Ej ,ty.Kiedy zdążyliście się spotkać???-spytał Rava Didix.
-To moja wina-wtrącił Arti.Aquagutek czekał nie spiesząc się do walki ,gdyż wiedział ,że nie
ma szans i próbował wymyślić jakiś plan.
-Kiedyś ,gdy byłem jeszcze po stronie zła ,stworzyłem Aquamana.Nie mogłem nad nim zapanować.
Pewnego dnia nie zdołałem go powstrzymać i poleciał gdzieś w kosmos.Wtedy najwidoczniej się
spotkaliście -tłumaczył Arti patrząc na Rava.
-Grrr....jak śmiałeś-wściekał się Rav.
-Gdy Aquaman wrócił ,uwięziłem go w moim laboratorium w górach skalistych.Uwolniłem go dopiero
przed walką z wami -skończył tłumaczyć Arti.Czuł ,że Rav nie popuści mu tego.
-Dam już spokój z tym.Wytrzymałem już dość długo bez mojego brata.Nie będę się mścić-powiedział
Rav.
Już mam-mruknął po cichu Aquagutek.Wyskoczył w kierunku Atoma ,Didixa ,Rava i Artiego.Ci byli
dalej zajęci rozmową i całkiem zapomnieli o przeciwniku.
-HAHAHA!!!-nie mógł się opanować Aquagutek i zaczął się śmiać.Wszyscy obrócili się w jego stronę.
-Patrz !!!Za tobą!!!To Quen!!!-starał się wytrącić z równowagi wojowników.Udało się.Rav i
reszta pędem obrócili się w drugą stronę.
-HAHAHA!!!!Głupcy ,już po was!!!-krzyknął znów Aquaman w ciele Gutka .Teraz znów wszyscy się
obrócili ,ale tym razem w stronę, gdzie tylko usłyszeli głos Aquagutka ,gdyż już go tam nie było.
Znalazł się za Didixem.
-I już mam silniejsze ciało .Hehe-powiedział Aquagutek.Didix nawet się nie ruszył.Był jak z
kamienia.Z ciała Gutka wyleciała woda ,która już wsysała się w Didixa.Atom ,Rav i Arti szybko
odskoczyli na bok.Nagle wokół Didixa wszystko zaczęło fruwać ,a on sam przykryty był mgłą ,która
powstała na wkutek wydzielenia energii.Powoli zaczęła się pojawiać sylwetka Didixa.Gutek leżał
na ziemii i chciał zemdleć ,lecz przed tym chciał zobaczyć nowego przeciwnika.Atom ,Arti i Rav
zamarli.Didix posiadł jeszcze większą moc.Nie osiągnął poziomu SSJ2 ,ale w poziomie USSJ był
już bardzo ,bardzo silny.
-Heh co teraz powiecie???-powiedział lodowaty głos. Aquadidix wreszcie wynurzył się zza mgły.
Miał czerwone oczy ,jakgdyby ktoś polał je krwią.Rav miał najbardziej zesztywniałą minę.Nie
chodziło o to ,że Didix złączył się z Aquamanem ,lecz o to ,że wcześniej nie widział Super
Sayiana.Myślał ,że jego rasa może się przemienić tylko w Ozaru ,a legenda o SSJ to tylko
legenda.Didix bez wachania rozwalił mdlejącego obok Gutka.Rozniósł go w pył.Nagle padł
na kolana i zaczął trzymać się za głowe.
-Nie dam się opanować.Daj....spokój ...jes...teś mój-mówił Didix raz ciepłym i dobrym ,swoim
głosem ,a raz zimnym i lodowatym.
-Dalej Didix dasz radę -mówił ,podbiegający do Didixa Atom.
-Przypomnij sobie .To ja twój brat.Atom....właśnie zabiłeś naszego drugiego brata -Gutka-
tłumaczył Atom.Udało się ..!!.. po wielu cierpieniach niebieski stróg wody wyskoczył z Didixa.
Arti szybko pobiegł do domu Bulmy ,znalazł butelkę od wody i do niej "wlał Aquamana"...
C.D.N.
Fight.
Z powodu wielkiej nudy postanowiłem wziąć się za robote Didix Ball.
A oto kolejna część mojego fanficku (przed jego przeczytaniem ,radzę
przeczytać wcześniejszy odc. ,bo możecie się nie połapać):
Dragon Ball presents:DIDIX BALL -odc.III -Wielki błąd Dr.Bliza
Przez następne pare tygodni wszystko ucichło.Wojownicy-Atom i Didix po cichu trenowali gdzieś daleko od CP(Capsule Corporstion).Rav również trenował w pocie czoła ,gdyż nie mógł darować sobie ,iż są tyle silniejsi od niego wojownicy.Dotychczas nie miał pojęcia ,że wogóle są jeszcze Sayianie ,a co dopiero w takich stadiach.Bulma pracowała nad klatką dla Aquamana .Wszyscy obawiali się jego powrotu.Dr.Bliz po spotkaniu z wrogiem miał powarzne problemy zdrowotne: Mariah pomagała jednak mu w powrocie do zdrowia (kiedyś mieszkała w końcu daleko od cywilizacji i musiała sama tak dawać sobie radę z chorobami).Nie zawieziono Dr.Bliza do szpitala, gdyż obawiano się ,iż Aquaman odrodzi się w jego wcieleniu.Pewnego ,słonecznego dnia :
-Idę po tabletki Mr.Bliz-powiedziała Mariah i wyszła z pokoju .Dr.Bliz leżał spokojnie na łóżku i czekał na kolejną porcję tabletek ,aż nagle poczuł w sobie niesamowitą energię.Wstał z łóżka (czego nie mógł zrobić przez ostatnie parę tygodni) i sam sobie się zdziwił szybko wyskoczył przez uchylone okno z 46 piętra wieżowca CP i bez problemu wylądował na ziemi.
-To niemożliwe...-dziwił się sobie-zachowuje się jak wojownik...
-TO JA DAŁEM CI TĄ MOC-odezwał sie jakiś tajemniczy głos.Lecz nikogo w pobliżu nie było.Ten ktoś musiał porozumiewać się telepatycznie.
-Kto mówi?!-pytał Dr.Bliz .Stróżki potu spływały mu po twarzy...
-To ja!Aquaman!Wczoraj ,gdy połknąłeś tabletki nie popiłeś zwykłą wodą ,popiłeś mną!Podarowałem ci część mojej energii.Oczywiście sama moja energia nic tu nie zrobiła ,ale nie wiedzieć czemu akurat tobie chciałem podarować tą moc.Okazało się więc ,że masz w sobie bardzo wiele siły,lecz trzeba było tą siłę z ciebie uwolnić .UDAŁO SIĘ!!!Wiesz co???Przyłącz się do mnie!!!
-Co?Ty chyba oszalałeś Aqua!!!
-Zobacz jaką moc ci dałem .To dopiero początek!!!Razem pokonalibyśmy Atoma,Didixa,Rava i wszystkich ,którzy stanęli by nam na drodze!!!Więc przyłączysz się do mnie???!!!!
-............y.............yyy.....-rozmyślał Dr.Bliz .-Z jednej strony Atom i reszta to moi przyjaciele ,ale.....
-Gdy załatwimy Sayian będziemy mogli podbijać planety ,a wtedy bylibyśmy panami świata....Kosmosu.....WSZECHŚWIATA!!!!!!
-Dobra!!!!!!Jestem z tobą!!!!-wykrzyczał Dr.Bliz.Ruszył szybko do laboratorium CP ,tam ogłuszył Bulmę i wziął buteleczkę ,w której zamknięty był Aquaman.UWOLNIŁ GO!Aquaman , jako woda szyko wślizgnął się do ciała Dr.Bliza!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!CO TY ROBISZ-krzyczał głośno doktorek.
-Hahaha ,ty naiwny głupku!!!!!!!Od samego początku wiedziałem ,że wpadniesz w tą płapkę!!!!!
Aquaman był teraz bardzo potęznym przeciwnikiem.....tym czasem gdzieś na pustyni oddalonej o 10.000.000 mln.km. od CP ,Atom i Didix przerywają trening ,gdyż czują ,że jakaś potężna nowa energia nagle się pojawiła w CP.Nie domyślali się narazie ,kto to jest.
-Mam dla pana table...........AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!-krzyczy wchodząca do pokoju Dr.Bliza Mariah (nie było tam Dr.Bliza)
Aquaman wyczuł jakąś sporą energię niedaleko od CP .Była to energia RAV`a.
-No to idziemy się zabawić ,robaczki........
C.D.N.
A oto kolejna część mojego fanficku (przed jego przeczytaniem ,radzę
przeczytać wcześniejszy odc. ,bo możecie się nie połapać):
Dragon Ball presents:DIDIX BALL -odc.III -Wielki błąd Dr.Bliza
Przez następne pare tygodni wszystko ucichło.Wojownicy-Atom i Didix po cichu trenowali gdzieś daleko od CP(Capsule Corporstion).Rav również trenował w pocie czoła ,gdyż nie mógł darować sobie ,iż są tyle silniejsi od niego wojownicy.Dotychczas nie miał pojęcia ,że wogóle są jeszcze Sayianie ,a co dopiero w takich stadiach.Bulma pracowała nad klatką dla Aquamana .Wszyscy obawiali się jego powrotu.Dr.Bliz po spotkaniu z wrogiem miał powarzne problemy zdrowotne: Mariah pomagała jednak mu w powrocie do zdrowia (kiedyś mieszkała w końcu daleko od cywilizacji i musiała sama tak dawać sobie radę z chorobami).Nie zawieziono Dr.Bliza do szpitala, gdyż obawiano się ,iż Aquaman odrodzi się w jego wcieleniu.Pewnego ,słonecznego dnia :
-Idę po tabletki Mr.Bliz-powiedziała Mariah i wyszła z pokoju .Dr.Bliz leżał spokojnie na łóżku i czekał na kolejną porcję tabletek ,aż nagle poczuł w sobie niesamowitą energię.Wstał z łóżka (czego nie mógł zrobić przez ostatnie parę tygodni) i sam sobie się zdziwił szybko wyskoczył przez uchylone okno z 46 piętra wieżowca CP i bez problemu wylądował na ziemi.
-To niemożliwe...-dziwił się sobie-zachowuje się jak wojownik...
-TO JA DAŁEM CI TĄ MOC-odezwał sie jakiś tajemniczy głos.Lecz nikogo w pobliżu nie było.Ten ktoś musiał porozumiewać się telepatycznie.
-Kto mówi?!-pytał Dr.Bliz .Stróżki potu spływały mu po twarzy...
-To ja!Aquaman!Wczoraj ,gdy połknąłeś tabletki nie popiłeś zwykłą wodą ,popiłeś mną!Podarowałem ci część mojej energii.Oczywiście sama moja energia nic tu nie zrobiła ,ale nie wiedzieć czemu akurat tobie chciałem podarować tą moc.Okazało się więc ,że masz w sobie bardzo wiele siły,lecz trzeba było tą siłę z ciebie uwolnić .UDAŁO SIĘ!!!Wiesz co???Przyłącz się do mnie!!!
-Co?Ty chyba oszalałeś Aqua!!!
-Zobacz jaką moc ci dałem .To dopiero początek!!!Razem pokonalibyśmy Atoma,Didixa,Rava i wszystkich ,którzy stanęli by nam na drodze!!!Więc przyłączysz się do mnie???!!!!
-............y.............yyy.....-rozmyślał Dr.Bliz .-Z jednej strony Atom i reszta to moi przyjaciele ,ale.....
-Gdy załatwimy Sayian będziemy mogli podbijać planety ,a wtedy bylibyśmy panami świata....Kosmosu.....WSZECHŚWIATA!!!!!!
-Dobra!!!!!!Jestem z tobą!!!!-wykrzyczał Dr.Bliz.Ruszył szybko do laboratorium CP ,tam ogłuszył Bulmę i wziął buteleczkę ,w której zamknięty był Aquaman.UWOLNIŁ GO!Aquaman , jako woda szyko wślizgnął się do ciała Dr.Bliza!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!CO TY ROBISZ-krzyczał głośno doktorek.
-Hahaha ,ty naiwny głupku!!!!!!!Od samego początku wiedziałem ,że wpadniesz w tą płapkę!!!!!
Aquaman był teraz bardzo potęznym przeciwnikiem.....tym czasem gdzieś na pustyni oddalonej o 10.000.000 mln.km. od CP ,Atom i Didix przerywają trening ,gdyż czują ,że jakaś potężna nowa energia nagle się pojawiła w CP.Nie domyślali się narazie ,kto to jest.
-Mam dla pana table...........AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!-krzyczy wchodząca do pokoju Dr.Bliza Mariah (nie było tam Dr.Bliza)
Aquaman wyczuł jakąś sporą energię niedaleko od CP .Była to energia RAV`a.
-No to idziemy się zabawić ,robaczki........
C.D.N.
Fight.
DragonBall presents:DidixBall -odc.IV-,,Rozpoczyna się ostra walka"
Aquaman leci na spotkanie z Rav`em.Ten wyczuł energię wroga ,ale była to tak wielka energia ,że nie wiedział co o tym myśleć .Przypuszczał jedynie ,że to energia Aquamana ,lecz była to jednak nie do końca zła energia.Lecz jednak,to Aquaman przyleciał na miejsce treningu Rav`a.
-Heh .....teraz to już ci nie odpuszczę-powiedział Aquaman .Zaczął powoli skupiać energię KI.Rav stał wmurowany.Energia Aquamana wciąż rosła ,a on czuł ,jakby jego malała.
-Ten twój brat ,heh...słabiak nie brat-Quen dostał wtedy takie baty....darowałem ci życie .Ty jednak mało nie pozbawiłeś mnie mojego.Drugi raz nie popełnie tego błędu-wypowiedział Aquaman z zaciśniętymi zębami.Rav`owi zaczęły lecieć łzy.Nagle jego energia gwałtownie wzrosła.Chociaż przeciwnik skumulował swoją całą energię KI ,on miał ok.30 razy większą!!!!!!!!
-Ja,.......ja ......JA CIĘ POKONAM!!!!-Wrzasnął Rav i z wielką wściekłością ruszył na przeciwnika.Ten był mocno zaskoczony.Nawet nie zdążył się obronić.Rav z wielką siłą przywalił w Aquamana.Ten dostał taką bombę ,że aż zrobiła w nim dziurę (Aquaman chociaż był wodą ,teraz miał ciało ,,ze stali").Rav wiedział ,że pewnie zaraz Aquaman wróci do porządku.Energia obu wojowników gwałtownie spadła .Aquamana na wskótek uderzenia ,a Rav`a......poprostu zmalała.
(Jego energia była jak energia małego Gohana.Nie mógł jej kontrolować ,lecz w przeciągu ułamka sekundy mógł wyzwolić z siebię niesamowitą energię).Rav postanowił uciekać.Tak też zrobił,mimo wszystko wiedział ,że to niczego nie zmieni,że to może tylko pogorszyć sprawę,jednak uciekł.Leciał w kierunku Atoma i Didixa , a oni w jego kierunku.Spotkali się po drodzę.
-Szybko!Aquaman jest ranny ,ale i tak będzie ciężko go pokonać.Szybko!-Wykrzyczał jednym tchem Rav i cała trójka ruszyła w kierunku miejsca walki Aquamna z Rav`em.
Tym czasem gdzieś 1.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000 km. od Ziemii ,a planecie Chominidia (LoL),jeden z silniejszych szeregowych tamtej planet -Big Hamster-obserwuje całe to zdażenie (takią miał dziś robotę).Jak na tutejszą rasę był dobrym wojownikiem .Na Ziemii byłby on przeciwnikem godnym Aquamana .Jednak największą wadą BH było nieopanowanie.Chciałby cały czas walczyć.I obserwując to zdażenie postanowił jak najszybciej wyruszyć na Ziemię i rozwalić ją ,a wraz z nią resztę naszych wojowników.Więc po kryjomu bierze statek i wyrusza na Ziemię.Tam toczy się już bitwa......no może jeszcze nie.Jak narazie NASI WOJOWNICY GRAJĄ W PAPIER ,NOŻYCE,KAMIEŃ,KTO MA WALCZYĆ Z AQUAMANEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!......yhym ,przepraszam ,ale mnie lekko poniosło.No więc wypadło na to ,że pierwszym przeciwnikiem Aquamana będzie Didix.Ten od razu zamienia się w USSJ.Aquamanowi nie jest do śmiechu ,gdyż wiele energii utracił na odleczeniu rany pozostawionej przez Rav`a.Didix bez zawachania rusza na Aquamana....
Czy nasi wojownicy dadzą radę z Aquamanem,co się stanie ,gdy BH trafi na Ziemię ,GDZIE WOGÓLE PODZIEWA SIĘ ARTI!!!!To wszystko w kolejnych odcinkach Didix Ball ...zapraszam.
Aquaman leci na spotkanie z Rav`em.Ten wyczuł energię wroga ,ale była to tak wielka energia ,że nie wiedział co o tym myśleć .Przypuszczał jedynie ,że to energia Aquamana ,lecz była to jednak nie do końca zła energia.Lecz jednak,to Aquaman przyleciał na miejsce treningu Rav`a.
-Heh .....teraz to już ci nie odpuszczę-powiedział Aquaman .Zaczął powoli skupiać energię KI.Rav stał wmurowany.Energia Aquamana wciąż rosła ,a on czuł ,jakby jego malała.
-Ten twój brat ,heh...słabiak nie brat-Quen dostał wtedy takie baty....darowałem ci życie .Ty jednak mało nie pozbawiłeś mnie mojego.Drugi raz nie popełnie tego błędu-wypowiedział Aquaman z zaciśniętymi zębami.Rav`owi zaczęły lecieć łzy.Nagle jego energia gwałtownie wzrosła.Chociaż przeciwnik skumulował swoją całą energię KI ,on miał ok.30 razy większą!!!!!!!!
-Ja,.......ja ......JA CIĘ POKONAM!!!!-Wrzasnął Rav i z wielką wściekłością ruszył na przeciwnika.Ten był mocno zaskoczony.Nawet nie zdążył się obronić.Rav z wielką siłą przywalił w Aquamana.Ten dostał taką bombę ,że aż zrobiła w nim dziurę (Aquaman chociaż był wodą ,teraz miał ciało ,,ze stali").Rav wiedział ,że pewnie zaraz Aquaman wróci do porządku.Energia obu wojowników gwałtownie spadła .Aquamana na wskótek uderzenia ,a Rav`a......poprostu zmalała.
(Jego energia była jak energia małego Gohana.Nie mógł jej kontrolować ,lecz w przeciągu ułamka sekundy mógł wyzwolić z siebię niesamowitą energię).Rav postanowił uciekać.Tak też zrobił,mimo wszystko wiedział ,że to niczego nie zmieni,że to może tylko pogorszyć sprawę,jednak uciekł.Leciał w kierunku Atoma i Didixa , a oni w jego kierunku.Spotkali się po drodzę.
-Szybko!Aquaman jest ranny ,ale i tak będzie ciężko go pokonać.Szybko!-Wykrzyczał jednym tchem Rav i cała trójka ruszyła w kierunku miejsca walki Aquamna z Rav`em.
Tym czasem gdzieś 1.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000 km. od Ziemii ,a planecie Chominidia (LoL),jeden z silniejszych szeregowych tamtej planet -Big Hamster-obserwuje całe to zdażenie (takią miał dziś robotę).Jak na tutejszą rasę był dobrym wojownikiem .Na Ziemii byłby on przeciwnikem godnym Aquamana .Jednak największą wadą BH było nieopanowanie.Chciałby cały czas walczyć.I obserwując to zdażenie postanowił jak najszybciej wyruszyć na Ziemię i rozwalić ją ,a wraz z nią resztę naszych wojowników.Więc po kryjomu bierze statek i wyrusza na Ziemię.Tam toczy się już bitwa......no może jeszcze nie.Jak narazie NASI WOJOWNICY GRAJĄ W PAPIER ,NOŻYCE,KAMIEŃ,KTO MA WALCZYĆ Z AQUAMANEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!......yhym ,przepraszam ,ale mnie lekko poniosło.No więc wypadło na to ,że pierwszym przeciwnikiem Aquamana będzie Didix.Ten od razu zamienia się w USSJ.Aquamanowi nie jest do śmiechu ,gdyż wiele energii utracił na odleczeniu rany pozostawionej przez Rav`a.Didix bez zawachania rusza na Aquamana....
Czy nasi wojownicy dadzą radę z Aquamanem,co się stanie ,gdy BH trafi na Ziemię ,GDZIE WOGÓLE PODZIEWA SIĘ ARTI!!!!To wszystko w kolejnych odcinkach Didix Ball ...zapraszam.
Fight.
Dragon Ball presents :DIDIX BALL odc. V ,,Aquaman bliski śmierci".
Zaczyna się walka pomiędzy Didix`em a Auaman`em.Didix odrazu ,bez wachania idzie na całość.Wie ,iż przeciwnik jest osłabiony ,i że drugiej takiej szansy może nie być.Didix porusza się bardzo zwinnie.Szybko znalazł się za plecami Aqaman`a ,lecz ten zdążył się obrócić i sprzedać przeciwnikowi kopa.Didix wbija się w skałę.Po chwili z niej wylatuje i staje naprzeciw Aquaman`a.Ten lekko zdyszany mówi:
-Heh,widzisz ,że nie masz szans,załatwie cię!!!HAHAHA!
-Przkro mi Aquamanie.Po tym jednym ataku stwierdzam ,że nie masz najmniejszych szans na wygraną -odpowiedział Didix.
-Co??!!-Spytał Aquaman-Ty mi będziesz takie słowa gadał??!!Już ja cię rozwalę-wykrzyczał Aquaman i ruszył z wściekłością na Didixa.Zaczęła się wymiana ciosów.
-Ty,co ten Didix mówi,po jednym ataku stwierdza ,że wygra walkę z Aquaman`em ???Przecież jak narazie idą łeb w łeb-mówił do Atoma, Rav.Atom wiedział ,że Didix wygra tę walkę.Było to widać po pierwszym ataku Aquamana ,lecz przez cały czas trapiła go jakaś rzecz.Jak narazie sam nie wiedział co to takiego.Czuł jakąś złowrogą energię zmierzającą do Ziemii ,ale nie był do końca pewien co to takiego.Atom został wybity z transu ,gdyż właśnie leciał w jego kierunku Aquaman ,który dostał pożądną bombkę od Didixa.Atom w ostatnim momencie uchylił się ,a Aquaman walnął w drzewo.Didix nawet jeszcze nie dostał zadyszki ,a Aquaman już był mocno zsapany.
-Heh -wystękał Aquaman-nie wiedziałem ,że do tego dojdzie ,ale będę musiał zastosować moją najpotężniejszą technikę .
-Co?-spytał Didix.
-Hahaha już po was!!!AQUABALL!!!!!!!!!!-krzyknął Aquaman.Jego energia zaczęła kumulować się w czubku jednego palca.
-Szybko ,uciekamy!!!-krzyknął Atom i spojrzał na Didixa.
-Uciekajcie, ja przyjmę ten atak....-powiedział Didix.
-Co?Jak chcesz ,ale ja cie ostrzegałem-mówił Atom-dobra Rav ,spadamy!!!-Krzyknął jeszcze raz i spojrzał na Didixa .Ten wyglądał na dość zmartwionego.
-Wiem ,że ci się uda-powiedział Atom do Didixa używając telepatii.Ten pokazał jedynie ręką ,że będzie dobrze i niepewnie się uśmiechnął.Atom i Rav uciekli.Podlecieli do Capsule Corporation ,zabrali wszystkich i przeteleportowali się na Namek.W tym czasie gdzieś w kosmosie:
-Heh ,musze się pośpieszyć.Jak ten gościu wszystko rozwali ,to nie będę miał z kim sobie powalczyć-powiedział BH i przyspieszył swój statek kosmiczny.Kula Aquamana była już bardzo duża (wielkości gdzieś hmm.....4 bloków).Widać było po nim ,że skupia w nią dużo energii.Gdyby porządnie trafił tą kulą w Ziemię ,mógłby ją rozwalić.Aquaman jednak wiedział co robi.Nie chciał rozwalić Ziemii ,teraz postanowił stać się jej władcą.
-Hehehehe.....jest już gotowa.No to teraz się zabawimy.AQUABALL!!!!!!!!!!!!!!!!!!!-krzyknął Aquaman.W tym momencie w kierunku Didixa skierował tą ogromną kulę.Ona uderzyła w niego.Przez chwilę zrobiło się ciemno.Nic nie było widać.Słychać tylko były odgłosy jakby cały czas coś pękało.Po chwili zaczęło się przejaśniać.Okazało się ,ze te dzwięki ,to ziemia ,która rozstąpywała się .Na polu bitwy widać było tylko Aquamana.
-He..hehe...hehehehe.....HAHAHAHAHAHA!!!!!!!!To już koniec!!!!!Rozwaliłem Didixa!!!!Reszta tych robali została pewnie też osłabiona!!!-krzyczał w niebogłosy .
-Teraz lepiej szybko uciekać z tej planetki.Możliwe ,że zaraz wybuchnie ,ech.Tak chciałem nią zawładnąć ,ale jeśli Ziemia wybuchnie to reszta też zginie ,a wtedy będę najsilniejszy we wszechświecie ...HAHAHAHA!!!!!
Aquaman począł uciekać.Był porządnie osłabiony i dlatego nie mógł się teleportować.Musiał odlecieć normalnie ,co też za szybko mu nie wychodziło.Udało mu się jednak uciec ,na planetę Tsuful.
-Heh ,ta przeklęta planeta ,to na niej rozwaliłem brata tego cieniaka Rav`a.Hehe ,Ziemia właśnie robi BUM!!!!-w chwili ,gdy Aquaman powiedział bum ,Ziemia wybuchła ,a wraz z nią Atom ,Rav,Mariah i reszta.:[Aquaman padł ze zmęczenia.Leżał tak przez okrągłe 3 godziny.Obudził go porządny kop w brzuch.Na początku nie wiedział co się dzieje ,przed oczami miał rozmazany obraz.Po chwili odzyskał dobry wzrok.Koło niego stał Arti!!!
-Ty ....ty jak mogłeś .Rozwaliłeś ją....ROZWALIŁEŚ ZIEMIĘ!!!-krzyczał Arti z łzami w oczach.Aquaman wciąż leżał przed nim ,łapiąc się za brzuch.
-Skąd...skąd się tu wziąłeś...myślałem ,że wybuchłeś wraz z Ziemią...-jęczał Aquaman.
-Gdy tylko zamknęliśmy cię w butelce ,poleciałem trenować na pobliskie planety.Próbowałem przylecieć na czas ,żeby zapobiec tej katastrofie ,ale się spóźniłem.To ja cię stworzyłem...TO JA CIĘ STWORZYŁEM!!!!!!-wykrzykiwał Arti-i ja cię zniszcze...-powiedział Arti i skierował ręce w strone leżącego Aquamana .Chciał on użyć KAMEHAMEHY.
-KA
-Nie ,nie rób tego ,już nigdy nie zrobie nikomu krzywdy-stękał Aquaman.
-ME
-nie
-HA
-nie ,nie
-ME
-Zostaw go!!!!!
-Hmm???
Zaczyna się walka pomiędzy Didix`em a Auaman`em.Didix odrazu ,bez wachania idzie na całość.Wie ,iż przeciwnik jest osłabiony ,i że drugiej takiej szansy może nie być.Didix porusza się bardzo zwinnie.Szybko znalazł się za plecami Aqaman`a ,lecz ten zdążył się obrócić i sprzedać przeciwnikowi kopa.Didix wbija się w skałę.Po chwili z niej wylatuje i staje naprzeciw Aquaman`a.Ten lekko zdyszany mówi:
-Heh,widzisz ,że nie masz szans,załatwie cię!!!HAHAHA!
-Przkro mi Aquamanie.Po tym jednym ataku stwierdzam ,że nie masz najmniejszych szans na wygraną -odpowiedział Didix.
-Co??!!-Spytał Aquaman-Ty mi będziesz takie słowa gadał??!!Już ja cię rozwalę-wykrzyczał Aquaman i ruszył z wściekłością na Didixa.Zaczęła się wymiana ciosów.
-Ty,co ten Didix mówi,po jednym ataku stwierdza ,że wygra walkę z Aquaman`em ???Przecież jak narazie idą łeb w łeb-mówił do Atoma, Rav.Atom wiedział ,że Didix wygra tę walkę.Było to widać po pierwszym ataku Aquamana ,lecz przez cały czas trapiła go jakaś rzecz.Jak narazie sam nie wiedział co to takiego.Czuł jakąś złowrogą energię zmierzającą do Ziemii ,ale nie był do końca pewien co to takiego.Atom został wybity z transu ,gdyż właśnie leciał w jego kierunku Aquaman ,który dostał pożądną bombkę od Didixa.Atom w ostatnim momencie uchylił się ,a Aquaman walnął w drzewo.Didix nawet jeszcze nie dostał zadyszki ,a Aquaman już był mocno zsapany.
-Heh -wystękał Aquaman-nie wiedziałem ,że do tego dojdzie ,ale będę musiał zastosować moją najpotężniejszą technikę .
-Co?-spytał Didix.
-Hahaha już po was!!!AQUABALL!!!!!!!!!!-krzyknął Aquaman.Jego energia zaczęła kumulować się w czubku jednego palca.
-Szybko ,uciekamy!!!-krzyknął Atom i spojrzał na Didixa.
-Uciekajcie, ja przyjmę ten atak....-powiedział Didix.
-Co?Jak chcesz ,ale ja cie ostrzegałem-mówił Atom-dobra Rav ,spadamy!!!-Krzyknął jeszcze raz i spojrzał na Didixa .Ten wyglądał na dość zmartwionego.
-Wiem ,że ci się uda-powiedział Atom do Didixa używając telepatii.Ten pokazał jedynie ręką ,że będzie dobrze i niepewnie się uśmiechnął.Atom i Rav uciekli.Podlecieli do Capsule Corporation ,zabrali wszystkich i przeteleportowali się na Namek.W tym czasie gdzieś w kosmosie:
-Heh ,musze się pośpieszyć.Jak ten gościu wszystko rozwali ,to nie będę miał z kim sobie powalczyć-powiedział BH i przyspieszył swój statek kosmiczny.Kula Aquamana była już bardzo duża (wielkości gdzieś hmm.....4 bloków).Widać było po nim ,że skupia w nią dużo energii.Gdyby porządnie trafił tą kulą w Ziemię ,mógłby ją rozwalić.Aquaman jednak wiedział co robi.Nie chciał rozwalić Ziemii ,teraz postanowił stać się jej władcą.
-Hehehehe.....jest już gotowa.No to teraz się zabawimy.AQUABALL!!!!!!!!!!!!!!!!!!!-krzyknął Aquaman.W tym momencie w kierunku Didixa skierował tą ogromną kulę.Ona uderzyła w niego.Przez chwilę zrobiło się ciemno.Nic nie było widać.Słychać tylko były odgłosy jakby cały czas coś pękało.Po chwili zaczęło się przejaśniać.Okazało się ,ze te dzwięki ,to ziemia ,która rozstąpywała się .Na polu bitwy widać było tylko Aquamana.
-He..hehe...hehehehe.....HAHAHAHAHAHA!!!!!!!!To już koniec!!!!!Rozwaliłem Didixa!!!!Reszta tych robali została pewnie też osłabiona!!!-krzyczał w niebogłosy .
-Teraz lepiej szybko uciekać z tej planetki.Możliwe ,że zaraz wybuchnie ,ech.Tak chciałem nią zawładnąć ,ale jeśli Ziemia wybuchnie to reszta też zginie ,a wtedy będę najsilniejszy we wszechświecie ...HAHAHAHA!!!!!
Aquaman począł uciekać.Był porządnie osłabiony i dlatego nie mógł się teleportować.Musiał odlecieć normalnie ,co też za szybko mu nie wychodziło.Udało mu się jednak uciec ,na planetę Tsuful.
-Heh ,ta przeklęta planeta ,to na niej rozwaliłem brata tego cieniaka Rav`a.Hehe ,Ziemia właśnie robi BUM!!!!-w chwili ,gdy Aquaman powiedział bum ,Ziemia wybuchła ,a wraz z nią Atom ,Rav,Mariah i reszta.:[Aquaman padł ze zmęczenia.Leżał tak przez okrągłe 3 godziny.Obudził go porządny kop w brzuch.Na początku nie wiedział co się dzieje ,przed oczami miał rozmazany obraz.Po chwili odzyskał dobry wzrok.Koło niego stał Arti!!!
-Ty ....ty jak mogłeś .Rozwaliłeś ją....ROZWALIŁEŚ ZIEMIĘ!!!-krzyczał Arti z łzami w oczach.Aquaman wciąż leżał przed nim ,łapiąc się za brzuch.
-Skąd...skąd się tu wziąłeś...myślałem ,że wybuchłeś wraz z Ziemią...-jęczał Aquaman.
-Gdy tylko zamknęliśmy cię w butelce ,poleciałem trenować na pobliskie planety.Próbowałem przylecieć na czas ,żeby zapobiec tej katastrofie ,ale się spóźniłem.To ja cię stworzyłem...TO JA CIĘ STWORZYŁEM!!!!!!-wykrzykiwał Arti-i ja cię zniszcze...-powiedział Arti i skierował ręce w strone leżącego Aquamana .Chciał on użyć KAMEHAMEHY.
-KA
-Nie ,nie rób tego ,już nigdy nie zrobie nikomu krzywdy-stękał Aquaman.
-ME
-nie
-HA
-nie ,nie
-ME
-Zostaw go!!!!!
-Hmm???
Fight.
- BH Daimaouji
- SSJ 5
- Posty: 6009
- Rejestracja: czw gru 02, 2004 6:04 pm
1.Jak smiesz obrazac moja planeteDidix pisze:1.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000.000 km. od Ziemii ,a planecie Chominidia (LoL),jeden z silniejszych szeregowych tamtej planet -Big Hamster-obserwuje całe to zdażenie (takią miał dziś robotę).Jak na tutejszą rasę był dobrym wojownikiem .Na Ziemii byłby on przeciwnikem godnym Aquamana .Jednak największą wadą BH było nieopanowanie.Chciałby cały czas walczyć.I obserwując to zdażenie postanowił jak najszybciej wyruszyć na Ziemię i rozwalić ją ,a wraz z nią resztę naszych wojowników.
2.Robota? To zabawa
3.Rozwalic Ziemie? A po co niby mialbym ja rozwalic?!
4.Co do odleglosci , to masz raaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa (100000000000000000000 "a" POZNIEJ) cje
5.Byla umowa , zanim dasz mnie do swojego fanfiku spytaj sie mnie
Ostatnio zmieniony sob lis 05, 2005 11:31 pm przez BH Daimaouji, łącznie zmieniany 1 raz.
Piszcie do mnie BH , nie BH Daimaouji
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
- BH Daimaouji
- SSJ 5
- Posty: 6009
- Rejestracja: czw gru 02, 2004 6:04 pm
No a co te LOL mialo znaczyc? Moze doprawdy zniszcze Ziemie , bo zyja na niej takie odpadki jak ludzieDidix pisze:BH przecież ja nie obraziłem twej planety.Nie śmiałbym.
Piszcie do mnie BH , nie BH Daimaouji
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
"100% JBH !!" - Nie wiem o co ci chodzi astarot , ale jesli to ma być obraza , to chyba miałeś SIEBIE na myśli
Angela Mioduńska Buga 2008-2014
Ayla Mioduńska 2003-2019
Dziś dodaje króciutki dialog Artiego z BH ,a reszta niebawem...
DragonBall presents -DIDIXBALL -historyjka...
-Zostaw go!-krzyknął stojący z tyłu BH.Arti dość się zdziwił ,bo nie miał pojęcia co to za ziomek się do niego odzywa.
-A ty co za jeden?-spytał.BH miał uśmiech na twarzy.Zazwyczaj była ona z wyglądu zła.BH był z wyglądu ,co bardzo zdziwiło Artiego.
-Jestem twoim najgorszym kszmarem !HAHAHA!!!-krzyczał BH.Artiego oblał zimny pot.Nic dziwnego ,gdyż BH był przeciwnikiem godnym Aquamana ,który skorzystał z całej tej sytuacji i powoli ,czołgając się ,skrył się za pobliską skałą ,a tam zemdlał (dzięki temu jego energia spadła do energii zwykłej wody).Planeta Tsuful wyglądała okropnie.Niebo było czerwono-fioletowe ,a planeta wyglądała jak jedna wielka skała.Nie było na niej rzadnego życia.
-Ale skąd ty...?!-pytał Arti.
-Jestem BH .Pochodze z planety Chominidia (respect),ale tak naprawdę jestem ziemianinem.
-Co?!
-Tak !Gdy byłem jeszcze mały ,mój ojciec strasznie mnie wkurzał.Zacząłem z nim walczyć.Rozwaliłem go w pył!HAHAHA!!!-Nagle jego (BH) mina zrobiła się poważna-ale to już przeszłość.Wyleciałem na planetę Chominidia ,a tam ciężko było o przetrwanie.Trenowałem dniami i nocami ,walczyłem prawie codziennie ,ale jestem tylko ziemianinem i nie miałem tam szans na dobre miejsce w szeregu.Ale to się zmieni ,gdy zawładne najpierw Ziemią ,a wraz z nią podbije cały świat !!!HAHA!!Ale najpierw musimy pokonać Aquamana ,a potem odtworzyć Ziemię...
DragonBall presents -DIDIXBALL -historyjka...
-Zostaw go!-krzyknął stojący z tyłu BH.Arti dość się zdziwił ,bo nie miał pojęcia co to za ziomek się do niego odzywa.
-A ty co za jeden?-spytał.BH miał uśmiech na twarzy.Zazwyczaj była ona z wyglądu zła.BH był z wyglądu ,co bardzo zdziwiło Artiego.
-Jestem twoim najgorszym kszmarem !HAHAHA!!!-krzyczał BH.Artiego oblał zimny pot.Nic dziwnego ,gdyż BH był przeciwnikiem godnym Aquamana ,który skorzystał z całej tej sytuacji i powoli ,czołgając się ,skrył się za pobliską skałą ,a tam zemdlał (dzięki temu jego energia spadła do energii zwykłej wody).Planeta Tsuful wyglądała okropnie.Niebo było czerwono-fioletowe ,a planeta wyglądała jak jedna wielka skała.Nie było na niej rzadnego życia.
-Ale skąd ty...?!-pytał Arti.
-Jestem BH .Pochodze z planety Chominidia (respect),ale tak naprawdę jestem ziemianinem.
-Co?!
-Tak !Gdy byłem jeszcze mały ,mój ojciec strasznie mnie wkurzał.Zacząłem z nim walczyć.Rozwaliłem go w pył!HAHAHA!!!-Nagle jego (BH) mina zrobiła się poważna-ale to już przeszłość.Wyleciałem na planetę Chominidia ,a tam ciężko było o przetrwanie.Trenowałem dniami i nocami ,walczyłem prawie codziennie ,ale jestem tylko ziemianinem i nie miałem tam szans na dobre miejsce w szeregu.Ale to się zmieni ,gdy zawładne najpierw Ziemią ,a wraz z nią podbije cały świat !!!HAHA!!Ale najpierw musimy pokonać Aquamana ,a potem odtworzyć Ziemię...
Fight.
