Teraz na pierwszy rzut oka (bo wglebiac sie nie bede, to raczej nie moja sprawa) uzytkownicy podzielili sie na milion malych obozow, ktore tocza miedzy soba bezustanna walke.
Nie wiem czy to ludzie sie zmieniaja (tak jak w moim przypadku *przypis#1), czy poprostu czas tak dziala, czy to za sprawa nowoprzybylych uzytkownikow (bez urazy). Przyczyna jest bez wiekszego znaczenia. Problem tkwi w tym, ze wchodzac na forum i widzac 50 nowych postow mam nadzieje na choc jeden, ktory sprawi, ze sie usmiechne, a widze tylko malo interesujace mnie tematy (np. o starych grach i rpgmakerze) i cala game wyzwisk na arenie kilkunastu tematow.
Za wzorowy dla mnie przyklad moze sluzyc Arti, bo on (oczywiscie nie jako jedyny, poprostu jako pierwszy przyszedl mi do glowy) przez moj spedzony tutaj kawal czasu nie zmienil sie prawie wcale. Byl zimny, twardy i traktowal ludzi z gory, wiec jak widac nic sie do tej pory nie zmienilo. Za to szczerze go lubie, choc nigdy nie rozmawialismy.
Na tym koncze moj nikomu-nie-potrzebny-a-zarazem-zdecydowanie-za-dlugi-w-porownaniu-do-przekazanej-tresci-post. Idzcie w pokoju moje owieczki
*przypis#1:
Z glebi serca przepraszam wszystkich, ktorych naprawde urazilem swoimi slowami. Dzis, rok temu - nie wazne. Nie jestem idealem i potrafie odjebac. Potrafie odjebywac calymi miesiacami. Moze chociaz to, ze widze swoje bledy czyni ze mnie ciut lepszego czlowieka. Wybaczcie.
A w szczegolnosci przepraszam pp.
Krova jest idealna :*





