ODCINEK TRZECI:NIESAMOWITA HISTORIA SAYIAN
W Capsule Corporation wszyscy czekali cierpliwie, gdyż najlepszy Doktor i zarazem największy geniusz z Capsule Corporation ,czyli niejaki Dr.Bliz miał amputować rękę Artiemu.
-Przepraszam panie Bliz- mówił Arti- czy ma pan próbki krwi Atoma i Didixa???- ciągnął.
-Oczywiście ,że mam .W końcu ktoś musi sprawdzać ,czy nic im nie grozi-odpowiedział bez wahania Dr.Bliz.
-A czy dało by się ze mnie zrobić Sayiana???- spytał Arti.
-Hmm...-namyślał Dr.Bliz- gdyby wszczepić w ciebie te próbki ,to byłbyś w jednej czwartej Sayianem- mówił Dr.Bliz- lecz może skończyć się to tragedią. Możesz nawet umrzeć, a co gorsze zarazić innych jakimś wirusem,który powstanie na wskutek połączenia się DNA twojego i twoich kumpli-uprzedzał Dr.Bliz.
Jednak Arti zgodził się na pobranie próbek Atoma i Didixa.Dr.Bliz poprosił też ,aby jeśli to możliwe dostarczyć mu do analizy próbkę krwi Gutka.Arti odzyskał po wielu cierpieniach i rehabilitacjach rękę, lecz nie miał siły ,aby toczyć teraz walkę. Musiał czekać i powoli trenować .Gdy był gotowy :
-Czy na pewno chcesz ,abym wszczepił ci te próbki???- upewniał się Dr.Bliz.
-Niech pan już nie pyta. Proszę to wszczepić-odpowiedział bez wahania Arti. Tak został on w jednej czwartej Sayianem.Atom musiał po paru dniach polecieć po Marię ,gdyż się o nią martwił. Poleciał po nią ,lecz w trakcię drogi spotkał Gutka.
-Tym razem spotykamy się sam na sam…-mówił Gutek swoim twardym i lodowatym głosem. Atom stał jak wmurowany. Nogi miał z waty.-Hahaha ,dgryż ze strachu co???-mówił dalej Gutek. Podleciał do Atoma .Ten nawet się nie ruszył ,gdyż całe ciało odmówiło mu posłuszeństwa.
-To za to ,że Arti walnął we mnie Kamehamehą- powiedział z uśmiechem na twarzy Gutek i walnął Atomowi tak mocnego kopniaka ,że ten wbił się w ziemię ,na głębokość 20 metrów.Gdy bardzo obolały z niej wyszedł ,Gutek obok niego wylądował.
-To za wrzucenie mnie do wody-mówił dalej Gutek ,a uśmiech nie schodził z jego twarzy. Tym razem dał Atomowi sierpowego w twarz. Była ona cała we krwi. Atom ,który nie mógł się podnieść, leżał brzuchem do góry. Gutek długi czas stał nad nim. Nagle się pochylił.
-Powiem ci ciekawą rzecz-mówił Gutek- nie jestem tu ,aby zabić was bez celu. Sam z resztą jestem Sayianinem .
Półprzytomny Atom ,gdy to usłyszał ,lekko drgnął.
-Lecz nie jest to jedyna niespodzianka-ciągnął Gutek –jestem tu ,gdyż ty i Didix jesteście moimi braćmi.
Teraz Atom całkiem stracił kontrolę nad ciałem. Nawet nic go nie bolało. Taka informacja mogłaby zabić niejednego histeryka.
-Jestem od was o 2 lata młodszy.Wy urodziliście się razem-mówił i rozmyślał Gutek-gdy wy mieliście 2 lata ,planeta Vegeta została unicestwiona. Na szczęście wy ,tata i mama ,która była w ciąży ,byliście na sąsiedniej planecie ,gdzie odbierano poród. Wtedy urodziłem się ja. Często rozrabialiśmy.Gdy wy mieliście po 6 lat ,umieliście już latać. Obaj fruwaliście po kosmosie,a ja nie umiałem ,gdyż miałem tylko 4 lata.Często się przechwalaliście. Byliście o wiele ode mnie lepsi i byliście bardzo złymi Sayianami.Ja też byłem zły,ale wy byliście chlubą Sayian. Po paru latach wnerwiłem się do czerwoności i postanowiłem was unicestwić. Jednak wy gdzieś sobie polecieliście .Zgubiliście się w przestrzeni i wylądowaliście tutaj. Najwidoczniej musieliście stracić pamięć ,gdyż nie jesteście już tacy źli.Ja wytrwale trenowałem i czekałem ,aż ktoś dowie się gdzie jesteście. No i wreszcie się dowiedziałem.Przez te lata czekałem i wreszcie mogę was zabić. Dam wam jednak szansę. Jak na pewno wiesz planeta Vegeta została rozwalona przez Friezera. Zniszczono go i jego rodzinę ,lecz jednak okazało się ,że jest jeszcze jeden brat Friezera –Cola.Sam nie dałem mu rady ,lecz z wami może by się udało.Co ty na to braciszku-wreszcie skończył Gutek .Atom zgodził się kiwając głową ,gdyż z bólu nie mógł nic powiedzieć.
-Wiedziałem ,że się zgodzisz.Teraz lecę ,a wy trenujcię.Za 2 miesiące tu przylecę i zabiorę was na walkę-po tych słowach Gutek odleciał. Poleciał do swojego statku kosmicznego i wyleciał gdzieś w kosmos. Teraz Atom poczuł się trochę lepiej. Gdy próbował wstać , przylecieli Didix i Arti.
-Co tu się działo ???!!!!-pytali równocześnie i Arti i Didix.
-Troszkę… się… spóźn…iliście….-wystękał Atom-lećcie po Marię .Ja tu poczekam. Jak będziecie wracać ,to po mnie przylećcie .
I tak oto Didix i Arti ,którzy jeszcze nic nie wiedzieli ,polecieli w stronę gór ,gdzie w domu Atoma była Mariah…
C.D.N.
Jak się podoba??????????????????????????????????????????????????
Jak będzie dużo postów ,to wieczorem czwarty odcinek….
Kakarotto wzywa
Ok troche już poprawiłem błedy. Wiecej nie widze, a jak by sie jakiś trafił to PM //Atom
Fight.