Dłuuuugie godziny namawiałem Rav'a na założenie forum. Było dużo argumentów za i dużo przeciw. Była krew, był pot i łzy. Wreszcie powstał ten nasz malutki, domek. Rav oczywiście dał mi funkcję moderatora, lecz w szybkim czasie awansowałem na admina...po raz kolejny najpierw musiałem go na to namawiać.
Mam takie odczucie, że w tym momencie stronka była nieważna. Liczyło się tylko forum. Gdy tylko widziałem Rav'a gadaliśmy co można by ulepszyć, kogo zbanować, kogo nagrodzić itd.
Były tygodnie, w których przybywał 1 post na dzień. Były dni, że nie mogliśmy nadążyć czytać. Były momenty kłótni, czasami nawet odejść z forum. Były dni ciekawych, ambitnych tematów i były dni tematów bezsensownych.
Jednak wszystko to nadal nasze. Każda porażka i każde zwycięstwo jest zakorzenione w forum i na stronce. Zawsze można sięgnąć po kolejne.
Macie może jakieś ciekawe wspomnienia z forum? Jak się z kimś kłóciliście, lub bardzo przyjaźniliście? Może jakieś ciekawe anegdotki lub opowieści?





